Hej kobietki:* bardzo mocno ściskam i całuję mamusie aniolkow, bardzo mi przykro

ale walczcie do końca ja walczylam ponad rok i teraz jestem szczęśliwa

wierzę że dobro zawsze wraca, w różnych postaciach, ale wraca

U nas wszystko ok zaczynamy 27 tc Julcia ma już 1kg, co jak co alemodeleczka z niej dobra, budzi mamę każdej nocy bo tak kopie lobuziakamała

kochamy ja ponad życie mimo że na razie tylko kopniaczki czujemy :* jest zdrowa i rośnie szybko, ułożenie ma glowkowe więc nastawiamy się na naturalny poród

przeszlam nieciekawy miesiąc, martwilam się o córeczkę, dość że sama chorowalam przez 4tyg, nie mogłam spać 11dni i nocy.... Nawet godziny, wyladowalam w szpitalu....dostałam hydroksyzyne,bałam się jej brać ale lekarz powiedział że sama się Wykoncze jak jej nie wezmę.... Na szczęście jakoś się udało i już tydzień śpię jak susel :* cały czas martwię się o tatę ....

staram się być bardo silna, dla Juleczki, ale nie mimo wszystko to jest dużo silniejsze odemnie.... Z szczęśliwej przyszłejmamusi nagle stałam się totalnie bezradnym człowiekiem niemogacympomoc rodzicom ;( to takie straszne uczucie.... Ale nie chce was przynudzac... Ważne że jakoś się trzymamy a mała rośnie mimo wszystko i jest zdrowiutka.... Dawno mnie tu nie było ale mąż mi zabrania korzystać z internetu bo czytam tylko o nowotworach i gorzej się doluje... Pozdrawiam buziaki dla was....pokażewam naszego cukiereczka jak mi sięuda wkleić zdjęcie