Ale produkujecie....

ciężko nadążyć

Chwilę temu był na tapecie temat infekcji. Ja byłam taka zadowolona, że w pierwszej ciąży (mimo tendencji do infekcji) nie miałam nic, ale aplikacja luteiny jednak zrobiła swoje....

Jednak wtedy brałam tylko przez I trymestr a teraz zapowiada się cała ciąża...

no i przyplątało się mega... Byłam u rodzinnego na wizycie kontrolnej w czwartek i powiedziałam o infekcji. On na to, że w ciąży nic nie może mi dać, ale mogę przemywać sobie wodą z octem


i mam poradzić się ginekologa...a wizyta w przyszłym tygodniu

Napisałam go ginekolog maila i na szczęście odpisała i doradziła mi co mogę w ciąży (odpowiednik clotrimazolum w Polsce). Jest o niebo lepiej, ale zastanawiam się, czy jak zaaplikowałam sobie jedną, wielką globulkę 500 mg, która pewnie kilka dni będzie wypływać a tym samym tam trochę zalegać, to czy luteina będzie nadal działać....


macie doświadczenie lub wiedzę w tym temacie? Wizytę u tej gin mam we wtorek jak coś.
Poza tym ten rodzinny zrobił mi usg. Maluszki się nie ruszały, ale serduszka biły (130 i 135), więc chyba spały (mam nadzieję)

We wtorek na pewno dowiem się więcej. Już codziennie zaczęłam odczuwać ruchy, więc jakoś udaje mi się panować nad nerwami i stresem
