Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij
Bardzo mi przykro. Ja mimo że poronilam w 19 tyg uważam że to był poród, miałam skurcze... Urodziłam, widziałam dziecko.Cześć dziewczyny, podczytuje Was od jakiegoś czasu, ale nie miałam odwagi nic napisać. W ostatnich dniach widze, że jest tu kilka nowych dziewczyn po przejściach, wiec chciałabym dodać cos od siebie.
W marcu tego roku w 25tc straciłam synka przechodząc covid. Rozwinęły się u mnie powikłania zakrzepowe, ledwo przeżyłam, a do tego mialam cesarkę. Na tym etapie juz nie mówi się o poronieniu. Nie jestem w stanie Wam opisać co ja przeżyłam i w sumie nadal przeżywam. Pierwsze 2 miesiące to był po prostu koszmar, totalnie nie mogłam sobie ze sobą poradzic. Od samego początku chodziłam do psychologa I chyba dzięki niemu jako tako stanęłam na nogi. U mnie oprócz straty dziecka, doszło jeszcze obwinianie ze się zaraziłam (nawet nie wiem od kogo), to ze cudem mnie odratowali i to ze moje starania o kolejna ciaze muszą zostać wstrzymane. Dodam, że była to pierwsza ciaza, która była książkowa i zaszłam w nią bez najmniejszego problemu. Skorzystałam z urlopu macierzyńskiego, a po 2 miesiącach wróciłam do pracy. Powrót byl bardzo trudny dla mnie, powrót do biura po tym wszystkim. Każdy wiedział że jestem w ciazy, znajomi, rodzina. Z perspektywy czasu wiem, że powrót do pracy to był dobry pomysł. Starałam się w miarę możliwości spotykać że znajomymi, ale na początku to była dla mnie katorga. Ale starałam się. Dla siebie, dla męża, dla moich rodziców i rodzeństwa. Myślę że nie ma złotego środka, jak sobie poradzić. Mnie strasznie wkurzyalo jak każdy mi mowil- potrzebujesz czasu. Dla mnie każda minuta mojego życia była cierpieniem i ja nie chciałam dłużej w tym stanie trwać. Teraz wiem, że na to wszystko naprawdę trzeba czasu i bardzo ważne jest, aby to przepracować, wyplakac,wykrzyczeć, przegadać z partnerem, wygadac się koleżance, psychologowi- rób to co daje Ci jakąkolwiek ulgę. Ja poczułam poprawie po około 3-4 miesiącach ale tak jak pisałam, moje przeżycia były bardzo dramatyczne, wiec dlatego to wszystko tak długo trwało i trwa. Po 3 miesiącach stwierdziłam że muszę zrobić coś dla siebie. Zapisałam się na taniec i teraz to jest zajecie, które daje mi trochę relaksu. Wyjazd na urlop tez bardzo mi pomógł. Staram się chodzić na wycieczki w góry, bo tam też czuje ulgę. Ja musialam sobie znaleźć jakieś długotrwałe zajecie, bo przez cesarskie ciecie nie mogę tak szybko powrócić do starań jakbym chciała. Oczywiście są szczęśliwe ciaze i 3 miesiące po cc, ale ja wolę poczekać, bo już mam dość stresów.
Co mogę dodać na koniec. Dziewczyny- szczepcie się. W marcu szczepienia dla kobiet w ciąży jeszcze nie były rekomendowane, w sumie nie było jeszcze szczepien dla osób w moim roczniku. Bardzo tego żałuję. Oczywiście jest to decyzja każdej z Was, ale wirus naprawdę może bardzo zaszkodzić. Ja nie jestem jedynym przypadkiem, gdzie cos takiego się stało- były identyczne przypadki nawet w terminie porodu. Nie chcę nikogo straszyć, ale jeśli macie wątpliwości co do szczepienia to doradźcie się ginekologa czy immunologa i podejmijcie wspólnie decyzje.
Życzę Wam i sobie samej, żeby kolejnym razem się udało. ❤
DziękujęBardzo mi przykro. Ja mimo że poronilam w 19 tyg uważam że to był poród, miałam skurcze... Urodziłam, widziałam dziecko.
A ty jeszcze wyżej byłaśja cały czas pocieszalam się byle czym: że żyje dzięki dziecku(bo gdyby nie ciąża to pewnie nie pojechałabym na pogotowie i wyrostek by mi się rozlał i byłoby nieciekawie), że mogłam ja z tego nie wyjść bo zarazili mnie wszystkim możliwym, że bynajmniej znam przyczynę i w kolejnej ciąży mi się już to nie przytrafi...
Potem przyszło obwinianie, że mogłam do innego szpitala jechać bo w naszym to partacze sa, itp.
Teraz pól roku po tym jest już lepiej, trochę lżej ale najgorsze jest dla mnie to, że już całe życie będę się zastanawiać jak mała by wyglądała, jaką osobą by była, kim by została w przyszłości.
U nas tu na grupie jest też Madzia co miała koronawirusa w ciąży, też ciężko przechodziła ale wszystko z nią i dzieciątkiem ok. Ja byłam przeciwniczka szczepień ale zaszczepiłam się po tej akcji Z Magda, plus ginekolog też mnie przekonał.
Trzymaj się kochana
Ale jak to po kolei się odbywa?Co gdzie musze zgłosić poproszę o podpowiedź i co dalej jak zarejestruje dziecko w USC,pogrzeb,poinformowanie pracodawcy? bardzo proszę o wskazówki bo wiem w tym czasie trzeźwo się nie myśli ale raczej nie czuje się bym mogła odrazu po zabiegu udać się do pracy nie chodzi mi o stan fizyczny ale psychicznyDziewczyny pamiętajcie, że po poronieniu przysługuje nam 8tyg urlopu macierzyńskiego, to czas na regenerację fizyczna i psychiczna. Jezeli płeć dziecka nie jest znana, bo jest to początek, można wykonać badanie, dostaje się dokument i można udać się do USC i zarejestrować dziecko.
Kochana napisz jutro rano do fundacji ernesta- oni za darmo poinstruują Cie krok po kroku co trzeba zrobić i gdzie co załatwić.Ale jak to po kolei się odbywa?Co gdzie musze zgłosić poproszę o podpowiedź i co dalej jak zarejestruje dziecko w USC,pogrzeb,poinformowanie pracodawcy? bardzo proszę o wskazówki bo wiem w tym czasie trzeźwo się nie myśli ale raczej nie czuje się bym mogła odrazu po zabiegu udać się do pracy nie chodzi mi o stan fizyczny ale psychiczny
ja zrobiłam test kilka godzin przed wylotem, to był 5tc, a ciąża obumarla 9+4, nie zadręczaj się, to nie Twoja wina. Trzymam kciuki, żeby w Twoim życiu niedługo pojawiło się słońce.Hej dziewczyny, malo się odzywam ale czytam wszystko i dziś czytając tyle nowych historii, az ciężko powstrzymać się od łezCiesze się, ze tu trafiłyście, naprawdę ciężko dostać zrozumienie od osób, które nie przeszły czegoś podobnego, nawet jeśli te osoby są super empatyczne i mają najlepsze intencje. Nie odzywam się wiele, bo u mnie nic nowego… od poronienia minie 7 tygodni w weekend, a dalej czekam na @. Chyba, ze ten 6 dniowy epizod powrotu plamienia to był okres - dziwi mnie to, jak daleko zaszła medycyna, a ja dalej nie wiem, czy mialam okres i czy spodziewać się owulacji hah Rozmyślam nad urlopem, zdecydowanie potrzebuje odpoczynku, ale jednocześnie mysl o staraniach i różnych ewentualnościach lekko mnie blokuje przed decyzjami. Mam w sobie sporo obawy, ze w moim przypadku dłuższa podróż, samochód i samolot, mogła przyczynić się do tego, co się stało - mam problem z żylakami od dawna i non stop obawiam się zakrzepicy, chociaż na razie badania na nią nie wskazują :/