Diana, przykro mi, że Ciebie też to spotkało. Przytulam mocno. Bądź tutaj z nami, a na pewno będzie łatwiej przez to przejść. Mi dziewczyny bardzo pomogły i nadal pomagają.
No Katrin to ostatnio nas zaniedbuje normalnie. Ale miejmy nadzieję, że to będzie nam chociaż wklejać fotki swojego ślicznego ogródka.
A mi nadal niedobrze, matko jak dzisiaj mnie trzyma. Wieczorem idę na urodziny do męża kolegi, ciekawe jak ja tam przetrwam. Poza tym chyba marchewka mi nie służy. Dwa tygodnie temu po niej rzygałam, a dzisiaj wypiłam sok marchwiowy i też myślałam, że się zrzygam. W ogóle na nic nie mam ochoty. Dobrze, że mój M już wrócił.
Pixelka, rozumiem, że nie chcesz się nakręcać. Może objawy rzeczywiście na tle nerwowym, aczkolwiek są mi podejrzane... Trzymam kciuki.