Dzień dobry wszystkim !
Ja już prawie 3 tygodnie nie miałam wizyty , wizyta dopiero w czwartek , stresuje sie jak nie wiem , a pewnie dopiero za 2 , 3 tygodnie usg , chyba że uda mi się go wczesniej namówić ! Takie dokładne usg ze zdjeciem uspakaja mnie na jakieś 2 tygodnie , a potem panika ( wariatka ze mnie ) jak mnie cos boli to stresuje sie ze coś jest nie tak , a jak nie boli to stresuję sie jeszcze bardziej , bo to przecież ciąża i trzeba mieć jakieś dolegliwości ciążowe , a z tymi teraz u mnie cisza , zero mdłości , zgagi , bólu pleców , czuję sie jakbym nie była w ciąży , a jeszcze jak MALUCH siedzi cicho i nie kopie to czarne myśli napływaja jak szalone. Oby do czwartku
Słodziutka i jej Luby - strata dziecka , to straszna tragedia , nie odrazu można sie z tym pogodzić , a właściwie nigdy sie z tym nie pogodzicie , musicie sie do tego " przyzwyczaić " a to wymaga dużo czasu , wiele jeszcze łez upłynie , zanim " wytłumaczycie " sobie racjonalnie , dlaczego tak sie stało , a musicie to zrobić , bo inaczej naprawde bedzie Wam ciężko. Niestety w większości poronień do 10 tc nie udaje sie wyjaśnić przyczyny pod wzgl. medycznym , jednak mój ginekolog wspaniale mi to wytłumaczył dlaczego tak sie stało i co mogło by się stać , gdyby do tego poronienia nie doszło ( dziecko miałoby zespół Downa , albo nie miałoby rąk i nóg albo jakąś inną ciężką wadę , zarodek był uszkodzony genetycznie i nie mógł sam żyć , lekarz mi powiedział że teraz jest mi przykro i płaczę , ale co czułabym gdybym całe życie patrzała na cierpienie mojego chorego dziecka ). bardzo pomógł mi też ksiądz (obcy nie z mojej parafii ) nie wiem czy jestescie wierzący , ale taka " spowiedź " naprawdę pomaga , wyjaśnił mi jak to wygląda od strony wiary , pomógł mi tez mąż , który cierpiał równie mocno jak ja , ale nie załamywał mnie , tylko wspierał i tłumaczył , a gdy rozklejałam sie na maxa to nawet krzyczał , że aniołkowi jest przykro , że on jest teraz szczęśliwy w niebie a jego mama płacze! Albo szukal argumentów od strony medycznej, co przyznam przekonywało mnie bardziej. Musicie poczekać , aż ból opadnie , porobić badania ( często przyczyną może być bezobjawowa toxoplazma , cytomegalia lub za niski / za wysoki poziom hormonów ) udać sie do ginekologa na usg , łykać kwas foliowy najlepiej 3 miesiące przed planowanym zajściem w ciążę i witaminki. I postarać się wyluzować i ZAWALCZYĆ by Aniołek do was wrócił ... bo dzieci nie umierają , tylko odchodzą by wrócić w innym terminie. Mój już wrócił i jestem najszczęśliwsza na świecie , mimo nieprzemijającego strachu o jego zycie , z tym strachem niestety trzeba sie nauczyć żyć , bo on towarzyszy całą ciążę. Życzę powodzenia !
Ale się rozpisałam

dobra nie marudzę już tyle! miłego dnia !