Karola, trzymam kciukasy, żeby sprawa z tymi upławami się wyjaśniła i żeby było wszystko ok, a Ty się nie stresuj na zapas, bo to na pewno nie pomoże. A jakby nie przechodziło i miałabyś się jutro dalej martwić, to może faktycznie wybierz się na to pogotowie i wypytaj czy tak może być i co to może znaczyć, jak będzie uważał, że trzeba zrobić usg to niech robi, najwyżej pominiesz to czwartkowe usg u swojej lekarki, albo przesuniesz na kiedy indziej. Musi być dobrze
Agatko, widać pod Twym serduszkiem rewolucjonista rośnie

Widać zbyt wielu koleżankom tego swojego lekarza poleciłaś, że taka kolejka się zrobiła ;-) Jak mnie moja lekarka wkurzy to będę się do Ciebie uśmiechać z pytankiem, którz taki jest Twym lekarzem ;-)
Kasiu, skąd ja znam takie działanie, że jeszcze tyle czasu itd itp, a potem wszystko na gwałtu rety trzeba robić. I za każdym razem po takiej sytuacji obiecuję sobie, że na następny raz wezmę się wcześniej za to co mam do zrobienia, a potem jest jak zawsze, czyli na ostatnią chwilę ;-)
Próbuję się zmusić do nie myślenia o środowej wizycie, ale średnio mi to wychodzi. Ciekawe co ta baba, czyli gin mi powie?


A poza tym wymyśliłam sobie mierzenie temperatury i teraz mam zagadkę, czy mi jutro skoczy tak jak powinna czy nie ;-)
Miłego wieczoru!