Dziękuje kochane dziewczyny że chciało się Wam przeczytać moją skrótową historię.. Zdjęć Laury nie mam póki co na kompie bo zmieniłam kompa na laptopa i nie mam programów ściągających do komórki i aparatu. Jak tylko będę mieć na pewno pochwalę się moją Lori.
Chciałabym przywitać wszystkie nowe Aniołkowe mamusie.. przykro mi że musicie dołączać do naszego grona. Choć musicie przyznać że jest tutaj wyjątkowo. Choć jak karolcia81 przyzna "stare" forumowiczki inny klimat nadawały temu forum. Ale co "pokolenie" nowych Aniołkowych mam.. może i inne potrzeby. Same tworzymy to forum i najważniejsze jest to jak się w Nim czujemy.
Ważne jest by nie było mega produkcji.. by nie pisać po jednym dwóch zdaniach. A jeśli chcemy coś dopisać a nikt jeszcze nie napisał po naszym poście to warto skorzystać z edycji postów i dopisać to co w danym momencie uważamy za słuszne.Ale to tak w ramach przypomnienia.
Chciałabym Wam powiedzieć "nie traćcie" wiary. Ona trzyma nas Aniołkowe mamy przy "życiu" i póki nie ma cudu w postaci różowego bobaska obok nas nadaje nam jego sens. Pamiętajcie że nawet po najgorszej burzy przychodzi słoneczko.. nigdy nie zdażyło się tak na tym forum by słońce w końcu nie wyszło zza ciemnych chmur. Wiele dziewczyn - nie tylko ja jest tego pięknym przykładem. Ale aby to osiągnąć niestety nie można się poddać.. trzeba podnieść się z bólu, zapomnieć o tym że jest ciężko i trzeba stoczyć walkę.. nie jedną walkę przegracie - tak jak i ja przegrałam. Ważna jest nie pojedyncza walka.. ważne jest tutaj wygrać wojnę. Mi się udało. Wam też się uda.
Po stracie zawsze jest ból i pytania dlaczego. Tutaj nie znajdziemy odpowiedzi na te pytania, choćbyśmy szukały.. i szukały.. na to przyjdzie czas po drugiej stronie. Gdy staniemy kiedyś przed Panem Bogiem i pokaże nam ścieżki naszego życia.. zrozumiemy czemu Bóg DOPUŚCIŁ nam tego cierpienia ( Nie.. ON nie zsyła na nas cierpienia i bólu) on DOPUSZCZA do nas cierpienie i ból by przez to ktoś z nas stał się lepszym człowiekiem, by kogoś z bliskiego nam otoczenia uwrażliwić przez to.. nawrócić. Nie wiem tutaj jakie są Jego przesłanki. Ale wiem jedno. On zawsze chce naszego dobra i jeśli dopuszcza na nas jakąś tragedię a takową jest na pewno strata dziecka to ma w tym wszystkim jakiś wyższy cel którego jak już pisałam teraz nie zrozumiemy. Ale jak staniemy z NIM twarzą w twarz to będzie wszystko jasne czemu tak się stało.. i wtedy jeszcze Mu za to podziękujemy.
Chciałabym Was jeszcze przekonywać jak ważne są badania.. jak często one dają nam rozwiązanie zawiłej zagadki, dlaczego musiałyśmy przez to przejść.. często trzeba zrobić dużo specjalistycznych badań ale uwierzcie mi że przypadek to jest jeden na 10 przypadków a nie każda z nas to ulubiony przez lekarzy "przypadek". Jak same nie będziemy walczyć i robić badań to uwierzcie mi mało który lekarz skieruje nas na badania. A wiele z nas- dziewczyn które doczekały się swoich pociech mimo wielu zawodów.. znalazło przyczynę a jeśli nie to nie dlatego że jej nie ma.. po prostu nie miały szczęścia trafić na te geny co odpowiadają za daną mutację.. ale wykluczyły poprzez badania inne choroby i dostały "zestaw leków startowych" dla kobiet mających problemy immunologiczne. Dlatego zachęcam Was do przeglądu generalnego po poronieniu. Bo nasz organizm też potrzebuje od czasu do czasu przeglądu czy wszystko dobrze działa i czy wszystkie mechanizmy są sprawne. Czy aby nie potrzeba jakiegoś "tawotu" by lepiej zadziałać. Czasem są to hormony do uregulowania, czasem jakaś bakteria do wyleczenia, czasem toxo czy cytomegalia a innymi razy szyjka..itp.
Postaram się w miarę możliwości udzielać. Jeśli macie jakieś pytania. Jestem. W miarę swoich możliwości będę na nie odpowiadać.
Pozdrawiam i całuję wszystkie bez wyjątku.