Fusun, Gotadora, dostali wszystko ode mnie na piśmie, jakie leki, na co jestem chora, na co uczulona. Potem każdy, kto przychodził nowy na dyżur, pytał się od początku o to samo. Ale jak widać, to za mało.
Ból gardła i uszu jest niedoniesienia, chociaż ja mam wysoki próg bólowy.
Jutro idę do laryngologa po odpowiedni antybiotyk.
Razem ze mną leżała starsza pani, która straciła nagle słuch w prawym uchu. A że na lewe niedosłyszy od dzieciństwa, był to dal niej ogromny dyskomfort i zgłosiła się do szpitala. Na termin czekała prawie 3 miesiące. W szpitalu leżała tydzień i nic wokół niej się nie działo. Dostawała tylko raz dziennie kroplówkę. Wczoraj na obchodzie też padła decyzja, że ją wyrzucają. Ona nieśmiało zapytała się tylko, że miała mieć robiony TK głowy i czy będzie zrobione to badanie. No i faktycznie za 2 godziny miała zrobiony. Tylko ja się pytam, czy to sam pacjent ma się ubiegać i dopraszać badań??? Zamiast TK zrobić pierwszego dnia, to oni czekali cały tydzień. Oczywiście wypisywali ją bez wyniku. Wynik będzie dopiero za 2 dni.
Tak mi jest jej strasznie szkoda, że nie wiem. Jak o niej pomyślę, to aż mnie za serce ściska.
Natomiast znajomi i krewni królika mają się dobrze, bo nagle i termin się zwolnił i wszyscy skakali, mało w d... nie wleźli.
Nie lubię czegoś takiego. Bo albo wszystkich traktuje się jednakowo, czyli nijak, albo nadskakuje się każdemu pacjentowi, jakby miał szczególne względy.
I bądź tu zdrowy...