• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Czerwcowe mamy 2017

reklama
Nie jestem ani silna ani dzielna dziewczyny. Mam męża który był dla mnie ogromnym wsparciem i ciągnął mocno do góry mimo tego że sam wyglądał jak wrak człowieka, nie wiem co musiał czuć sprzątająca w domu wszystkie rzeczy, składał łóżeczko, sciagal imię że ściany, ja weszłam do domu w którym nie było śladu że czekaliśmy na dziecko. Nigdy też o tym nie rozmawialiśmy.
Po tym wszystkim kiedy leżałam na sali przyszła położna i spytała "co teraz??" "musimy się spotkać jeszcze na porodowce" powiedziałam że nigdy już nie będę w ciąży a ona mówi "słonko, nawet nie zdajesz sobie sprawy jak wiele jesteśmy w stanie unieść" dopiero dotarło do mnie ze ta kobieta musiała przejść wiele a ma dwójkę dorosłych dzieci. Zawsze mówiliśmy że dzieci mieć już nie będziemy. A los Nas zaskoczył i zdecydował za Nas. Cieszę się, ale nie swiruje. W tamtej ciąży źle się działo od pierwszych tygodni, ciągle coś, wiele łez i strachu, wizyty co tydzień co dwa. A nie uchronilam się, nie dałam rady. Kiedy napisałam lekarzowi co się stało, zadzwonił spytał i mówi "***** nigdy nie prowadziłem tak ciąży, nigdy, a i tak coś poszło źle" wiele łez wylalam, podnosiłam się z dna, dosłownie z dna. Do dziś oboje ryczymy na cmentarzu. Każda strata boli. Ale kiedy matka widzi swoje maleństwo, dotyka je, boli jeszcze bardziej. Skąd wiem?? Bo dotknęło Nas jedno i drugie.

No, wyglądałam się. Przepraszam!!
 
Nie jestem ani silna ani dzielna dziewczyny. Mam męża który był dla mnie ogromnym wsparciem i ciągnął mocno do góry mimo tego że sam wyglądał jak wrak człowieka, nie wiem co musiał czuć sprzątająca w domu wszystkie rzeczy, składał łóżeczko, sciagal imię że ściany, ja weszłam do domu w którym nie było śladu że czekaliśmy na dziecko. Nigdy też o tym nie rozmawialiśmy.
Po tym wszystkim kiedy leżałam na sali przyszła położna i spytała "co teraz??" "musimy się spotkać jeszcze na porodowce" powiedziałam że nigdy już nie będę w ciąży a ona mówi "słonko, nawet nie zdajesz sobie sprawy jak wiele jesteśmy w stanie unieść" dopiero dotarło do mnie ze ta kobieta musiała przejść wiele a ma dwójkę dorosłych dzieci. Zawsze mówiliśmy że dzieci mieć już nie będziemy. A los Nas zaskoczył i zdecydował za Nas. Cieszę się, ale nie swiruje. W tamtej ciąży źle się działo od pierwszych tygodni, ciągle coś, wiele łez i strachu, wizyty co tydzień co dwa. A nie uchronilam się, nie dałam rady. Kiedy napisałam lekarzowi co się stało, zadzwonił spytał i mówi "***** nigdy nie prowadziłem tak ciąży, nigdy, a i tak coś poszło źle" wiele łez wylalam, podnosiłam się z dna, dosłownie z dna. Do dziś oboje ryczymy na cmentarzu. Każda strata boli. Ale kiedy matka widzi swoje maleństwo, dotyka je, boli jeszcze bardziej. Skąd wiem?? Bo dotknęło Nas jedno i drugie.

No, wyglądałam się. Przepraszam!!
Warto czasami powspominać i wyglądać się. Ja przezylam dwa poronienia i pomimo że były to wczesne tygodnie to i tak było ciężko. Jestem z tobą serduszkiem i wiem ze wkoncu będzie nam dane przytulic nasze malenstwa.

 
Nie jestem ani silna ani dzielna dziewczyny. Mam męża który był dla mnie ogromnym wsparciem i ciągnął mocno do góry mimo tego że sam wyglądał jak wrak człowieka, nie wiem co musiał czuć sprzątająca w domu wszystkie rzeczy, składał łóżeczko, sciagal imię że ściany, ja weszłam do domu w którym nie było śladu że czekaliśmy na dziecko. Nigdy też o tym nie rozmawialiśmy.
Po tym wszystkim kiedy leżałam na sali przyszła położna i spytała "co teraz??" "musimy się spotkać jeszcze na porodowce" powiedziałam że nigdy już nie będę w ciąży a ona mówi "słonko, nawet nie zdajesz sobie sprawy jak wiele jesteśmy w stanie unieść" dopiero dotarło do mnie ze ta kobieta musiała przejść wiele a ma dwójkę dorosłych dzieci. Zawsze mówiliśmy że dzieci mieć już nie będziemy. A los Nas zaskoczył i zdecydował za Nas. Cieszę się, ale nie swiruje. W tamtej ciąży źle się działo od pierwszych tygodni, ciągle coś, wiele łez i strachu, wizyty co tydzień co dwa. A nie uchronilam się, nie dałam rady. Kiedy napisałam lekarzowi co się stało, zadzwonił spytał i mówi "***** nigdy nie prowadziłem tak ciąży, nigdy, a i tak coś poszło źle" wiele łez wylalam, podnosiłam się z dna, dosłownie z dna. Do dziś oboje ryczymy na cmentarzu. Każda strata boli. Ale kiedy matka widzi swoje maleństwo, dotyka je, boli jeszcze bardziej. Skąd wiem?? Bo dotknęło Nas jedno i drugie.

No, wyglądałam się. Przepraszam!!
Kochana podziwiam meza jak i Ciebie ze przetrwaliscie i teraz bedzie Wam wynagrodzone pieknym zdrowym bobaskiem :* ja "tylko" poronilam a i tak bylo mi strasznie ciezko... Nie wyobrazam sobie co musieliscie przezyc :(

oar8s65gmlqg37sx.png
 
Dziewczyny poplakalam się przez was. Daktyl nawet sobie nie wyobrażam, nie chce wyobrazić co czułas i co czujesz...to nie powinno się nigdy przytrafić żadnej z nas. W czerwcu będziemy tulac swoje maleństwa:*

p19u9jcg81ehxczt.png
 
Nie jestem ani silna ani dzielna dziewczyny. Mam męża który był dla mnie ogromnym wsparciem i ciągnął mocno do góry mimo tego że sam wyglądał jak wrak człowieka, nie wiem co musiał czuć sprzątająca w domu wszystkie rzeczy, składał łóżeczko, sciagal imię że ściany, ja weszłam do domu w którym nie było śladu że czekaliśmy na dziecko. Nigdy też o tym nie rozmawialiśmy.
Po tym wszystkim kiedy leżałam na sali przyszła położna i spytała "co teraz??" "musimy się spotkać jeszcze na porodowce" powiedziałam że nigdy już nie będę w ciąży a ona mówi "słonko, nawet nie zdajesz sobie sprawy jak wiele jesteśmy w stanie unieść" dopiero dotarło do mnie ze ta kobieta musiała przejść wiele a ma dwójkę dorosłych dzieci. Zawsze mówiliśmy że dzieci mieć już nie będziemy. A los Nas zaskoczył i zdecydował za Nas. Cieszę się, ale nie swiruje. W tamtej ciąży źle się działo od pierwszych tygodni, ciągle coś, wiele łez i strachu, wizyty co tydzień co dwa. A nie uchronilam się, nie dałam rady. Kiedy napisałam lekarzowi co się stało, zadzwonił spytał i mówi "***** nigdy nie prowadziłem tak ciąży, nigdy, a i tak coś poszło źle" wiele łez wylalam, podnosiłam się z dna, dosłownie z dna. Do dziś oboje ryczymy na cmentarzu. Każda strata boli. Ale kiedy matka widzi swoje maleństwo, dotyka je, boli jeszcze bardziej. Skąd wiem?? Bo dotknęło Nas jedno i drugie.

No, wyglądałam się. Przepraszam!!

Czytam i ryczę... żadne słowa tu nie są odpowiednie, aby wyrazić jak bardzo mi przykro że przydarzyło Wam się takie nieszczęście. Wierzę, ze po każdym złym doświadczeniu przychodzę lepsze, więc za 5 miesięcy będziemy wszystkie tulić nasze maleństwa.

Heda - trzymam kciuki za Was... musi być dobrze :*
 
reklama
O matko Daktyl, nie mam słów na to co przeszłaś. Nie mogę sobie tego nawet wyobrazić. Teraz już musi być tylko lepiej. W którym TC odkleiło Ci się łożysko ?

w57vxzkr0voyai9q.png
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry