Mnie ostatnio zaczepil obcy facet jak szlam do lidla z tekstem "ktory to miesiac bo wygladam na 6

".
Powiem wam ze ogolnie ten rok nie oszczedza mnie i mojej rodziny jesli chodzi o choroby. Jak zaczelam chorowac w wigilie zeszlego roku tak co rusz cos lapiemy. Najgorszy byl luty jak zlapalismy grype. Najlatwiej przeszlam ja i najmlodsza corka. Srednia na antybiotyku bo poszlo na pluca. Maz przelezal ponad tydzien w lozku z mega wysoka tem- znalazlam jakis jego niedokonczony antybiotyk, wzial 2 dawki i w koncu zaczal zdrowiec. Najgorzej bylo z najstarsza. Po tyg grypy doszla do siebie ale po 4 dniach dostala mega wysokiej goraczki ktorej nie moglam zbic. O 22 wezwalismy pogotowie, zbadali i nie zabrali kazali czekac na kontakt z lekarzem na dyzuze. Po godzinie zadzwonila i stwierdzila ze to grypa i kazala isc rano do pediatry. Na 10 mielismy termin a o 9.30 wezwalismy pogotowie po raz kolejny. Miala mega niskie cisnienie, nie byla w stanie jesc bo wymiotowala, chodzic bo mdlala. Goroczka 40 stopni i mimo lekow nie do zbicia. Zabrali ja w ostatniej chwili odrazu na intensywna terapie. Rozwinal sie wstrzas septyczny, niewydolnosc serca, nerek i watroby oraz niewykryte zapalenie pluc. Spedzila 3 tyg na intensywnej z czego pierwsze 5 dni pod respiratorem. Niech ten rok sie juz konczy i przyszly byl dla nas laskawy.