Emzetka, na razie jeszcze nie próbowałam "pełnego" karmienia zastąpić z doidy, bo jakoś nie było okazji. Ale pewnie wkrótce się nadarzy, więc na pewno dam Ci znać. Myślę, ze masz jeszcze mnóstwo czasu i wszystko się zmieni 150 razy, może Tobie będzie wygodniej z butlą itd. W zasadzie to chyba i tak jest faktem, że dziecko za nas podejmuje te decyzje, akceptując lub nie konkretny sposób karmienia, rodzaj butelki, rodzaj kubeczka, rodzaj smoczka.
Jordgubbe, jest czad:-) Fajnie że akurat miałyśmy okazję się powymieniać spostrzeżeniami kiedy u nas był ten kryzysowy moment. Uważam, że w przypadku Jag, to jest absolutnie pierwszy dobry moment na rozpoczęcie przygody z jedzeniem. Wcześniej to nieporozumienie. Teraz jest fajnie kumata. Wczoraj wieczorem dałam mannę z jabłkiem i bananem to tak jej smakowało, że przechwyciła łyżeczkę i sama pakowała do buzi. Dzis wyssany ogórek i nadal jabłko. Fajowo. Jestem już spokojna. Tyle że przedwczoraj miałam cholerne zapalenie piersi i prawie 39st gorączki! Masakra! Jeszcze mi guzek nie zszedł całkiem.