reklama

czy to depresja?

Temat na forum 'Pogaduszki' rozpoczęty przez sisters, 13 Maj 2005.

  1. sisters

    sisters Zaangażowana w BB

    Siedzę w domciu już ponad rok, od 8 miesięcy z dzidzią ii......................
    zaczynam świrować.
    Nic mi się nie chce, czepiam się męża że ze mną nie rozmawia a jak zaczyna to nie mam mu nic do powiedzenia. Ostatnio nie mam ochoty wychodzić z domu, na podwórko, uśpie dzidzie i do domu, chodzę tylko do pobliskiego sklepu.
    Dziewczyny jak sobie radzicie z monotonią dnia codziennego.
    Zaczynam dochodzić do wniosku, że jeszcze troszkę i będę potrzebowała pomocy bo nie mogę się pozbierać. :-[
     
  2. SIABA

    SIABA Fanka BB :)

    Hej, nie martw się ja byłam z małym tylko 5 miesiecy a już lekko wariowałam potem wróciłam do pracy i było ok., ale teraz mam wyrzuty sumienia, że nie poświęcam mu tyle czasu ile powinnam. Może pomyśl sobie w ten sposób, że gro pracujących mamusiek chętnie by się z toba zamieniło :) Napiszę ci jeszcze co wymyśliła moja koleżanka - jest w domku od 3 lat z dwójką malutkich dzieci, mąż ciągle pracuje, żeby ich utrzymać. Nie dawała sobie już rady ze sobą więc zapisała się 3 razy w tygodniu wieczorem na ....... kickboxing :) wychodzi z domku o 20 jak dzieci śpią ( oczywiście jak mąż jest w domku) i idzie się wyżyć. Tam ma koleżanki z którymi może pogadać,a przy okazji fizycznie się rozładowuje :) Może znajdź coś dla siebie coś co ci kiedyś sprawiało przyjemność i spróbuj do tego wrócić. Pzdr
     
  3. reklama
  4. Agnexx

    Agnexx Gość

    Myślę, że ta monotonia nikomu na dobre by nie wyszła. Ja też siedzę w domu i wychowuję dzieci i mam serdecznie dosyć. Największym moim marzeniem jest praca. Niestety to nie jest takie proste. :mad:
     
  5. nikita33

    nikita33 Fan(ka)

    Przeżywałam coś podobnego nie tak dawno, monotonia dnia codziennego tak mi dała w kość, że miałam serdecznie dosyć. Też nie mogłam się pozbierać... no i musiałam trochę przełamać tę rutynę - teraz co jakiś czas wyjeżdżam z małym do rodziców na parę dni, częściej staram się spotykać z koleżanką, która też ma małe dziecko, no i wogóle próbuję jakoś sobie w miarę możliwości urozmaicić dzień. Teraz, kiedy zrobiło się cieplej jest to łatwiejsze - można cały dzień spędzić na dworze - chociażby poczytać książkę na ławce, kiedy dzidzia śpi. No i ja mam trochę łatwiej, bo moje małe już chodzi więc spacerki są atrakcyjniejsze - a to piaskownica, a to plac zabaw - samo patrzenie na to, jak dziecko odkrywa różne nowości to niezła rozrywka.
    Twój stan to nie jest jakiś odosobniony przypadek - chyba większość mam na wychowawczym przez to przechodzi. Dla mnie najtrudniejszym było pogodzić się z tym, że nie mam ani chwili dla siebie, że muszę się podporządkować temu, czego dziecko chce i potrzebuje... doszłam jednak do wniosku, że powinnam się cieszyć, że mogę być z nim teraz cały czas i patrzeć jak rośnie. Kiedyś pewnie za tym zatęsknię...
    Trzymaj się, mam nadzieję, że lato i słoneczko nastroją Cię bardziej optymistycznie. A może trzeba pomyśleć o jakimś wakacyjnym wyjeździe?

    pozdrawiam
    nikita
     
  6. sisters

    sisters Zaangażowana w BB

    Dziewczyny dzięki za miłe słowa.
    Jakoś zaczynam się zbierać, zapisałam się na basen....
    Czekam na lato, wtedy jest łatwiej, nie muszę siedzieć cały dzień w czterech ścianach.

    Tłumaczę sobie, że to najpiękniejsze chwile spędzone z maleństwem... i to pomaga
    Pozdrawiam
     
  7. nikita33

    nikita33 Fan(ka)

    O Qrczę, widzisz, jak Ty masz dobrze, ja też chciałabym się zapisać na basen, bo uwielbiam pływać, ale w mojej miejscowości nie ma, a ten najbliższy i tak jest za daleko....

    pozdrówka
    nikita
     
  8. grazia

    grazia Początkująca w BB

    ja tez siedze z malym i nic mi sie nie chce tylko bym ciagle jadła he he :D :laugh:
     
  9. sisters

    sisters Zaangażowana w BB

    Witam.
    Jakos poradzilam sobie z tym marazmem. Daw razy w tygodniu chodze na basen, dzidzia siedzi wtedy z Tatusiem.
    Wreszcie zrobilo sie cieplo wiec cale dnie siedzimy na dworku.
    Czesciej wychodze do kolezanek i czesciej zapraszam do siebie. Ciesze sie bo wraca mi radosc zycia i dzieki temu niunia sie jeszcze piekniej usmiecha.
    Pozdrawiam S.
     
  10. reklama
  11. moniaa_

    moniaa_ Mama 2004 i 2009

    Witam, ja jakos nie mam takie problemu. Mam pracę którą wykonuję w domu przy komputerze.. i nie jest to praca obowiązkowa więc kiedy mam ochote iść z dzieckiem na spacer to wychodzę.. natomiast przez pierwsze 2 miesiące też nie pracowałam tylko dziecko i dom na głowie.. męczyła mnie ta monotonia i zdecydowałam że chcę pracować i udało mi się to.. . Nie wiem jak długo bym wytrzymała w domu nic nie robiąc.. ale gdybym musiała to na pewno skonczyło by się u psychatry, Pozdrawiam :)
     
  12. Mamuska

    Mamuska mama Maciaska i Meduzki!

    Wiem, że temat jest stary,ale dla mnie aktualny. Też siedzę w domu od dwóch lat, bo tyle ma moje dziecko, ale posiedzę jeszcze drugie tyle, bo właśnie planujemy kolejne, więc mimo, że to prawie nadaje się do przedszkola, to będę miała nowe "na karku". Cieszy mnie to i generalnie rola kury domowej mi odpowiada, ale są dni gdy jest mi ciężko i mam wszystkiego dość. Poza tym czuję się trochę samotna, bo mieszkam w tym mieście od 3 lat (przyjechałam tu za mężem :-)) i nie znam nikogo. Swoich przyjaciół i rodzinę zostawiłam 400 km stąd. Miasto i ludzie są mi obcy. Czasem gdy pokłócę się z mężem, to nie mam z kim na niego popsioczyć i komu się wypłakać. Są wprawdzie telefony, ale to nie to samo. Nie jest łatwo! Czasem mam wrażenie, że nie mam nikogo po swojej stronie - nie wiem czy wyrażam się jasno?! Mam też wrażenie, że dla teściów jestem matką ich wnuka, a nie synową... Mój mąż jest świetny i bardzo się stara, żebym czuła się dobrze, czuła się "jak w domu", ale ze mnie już chyba jest taki depresyjny typ i zawsze będzie mi źle i smutno :(
    ps. czy któraś z Was jest z Nysy?
     

Poleć forum