reklama

Czy torby juz spakowane?

Temat na forum 'Dzieci urodzone w lipcu 2005' rozpoczęty przez Ania77, 20 Czerwiec 2005.

  1. Ania77

    Ania77 Zaangażowana w BB

    Dziewczyny czy macie juz spakowane torby do szpitala? Nie mam pojecia co moze byc jeszcze potrzebne oprocz dokumentow, kilka ciuszkow dla malenstwa, rzeczy osobistych itd?
     
  2. elfiko

    elfiko lipcowe mamy ´05

    o rany! ja juz dawno spakowana, a to co ma znalezc sie w torbie zalezy od szpitala w ktorym bedziesz rodzic, ja np musialam sie zaopatrzyc w podpaski, podklady, lewatywe itp. ale w niektorych szpitalach tego wszystkiego nie trzeba bo daja na miejscu wiec dowiedz sie w szpitalu czy jest jakas lista z rzeczami potrzebnymi i ... do dziela ;D ja mam wielgasna torbe podrozna ::)
     
  3. reklama
  4. frida27

    frida27 Fanka BB :)

    Ja też już spakowana jestem i mam całą torbę rzeczy.

    Dla maleństwa ciuszki jeszcze musżę gdzieś upchnąć. Najwięcej miejsca to chyba zajmują pieluszki i chusteczki.
     
  5. mania

    mania Fanka BB :)

    oj...moja torba tez juz czeka ;D
     
  6. agaD

    agaD Początkująca w BB

    Ja właśnie zaczęlam się pokawaćwczoraj. dzisaj ciąg dalszy :) Na stronie Babyboom jest lista rzeczy które mozna /trzeba wziąść do szpitala. Ale torzeczywiście zalezy od szpitala. Ja np nie musze brać ubranek dla maleństwa, ani pieluszek więcnajlepiej jest chyba rzeczywiście sie zapytać. pozdrawiam mamusie :)

    [​IMG]
     
  7. NiaNia

    NiaNia Fanka BB :)

    Ja sie dziś za to zabieram :-)
     
  8. kolorowa_kredka

    kolorowa_kredka Fan(ka)

    ja jeszcze nie zaczęłam, jeszcze troszkęczasu tak na początku lipca może się zabiorę i nie wiem czy brać szlafrok...
     
  9. frida27

    frida27 Fanka BB :)

    Ja wzięłam.
     
  10. reklama
  11. Wiki_28

    Wiki_28 styczeń '02 lipiec '05

    Dziewczyny szlafrok bardzo przydaje się w szpitalu
    Ja przynajmniej zawsze go ubierałam jak wychodziłam z sali czułam się lepiej jak go miałam bo w samej koszuli to tak trochę łyso
     
  12. avocado2

    avocado2 Fanka BB :)

    Cześć, dziewczyny!

    Na wstępie gorąco pozdrawiam wszystkie brzuchatki! Ja jestem mamusią majową, więc już jestem "po drugiej stronie lustra", hehe. Nie chciałabym Wam się mądrzyć, ale mnie się nasunęło parę rzeczy, które warto było mieć w szpitalu. Jeżeli pozwolicie, to zamieszczę poniżej. Może którejś z Was się przyda.

    Moje rady dla przyszłych mam – co przyda się w szpitalu:

    1. KONIECZNIE dużo wody (ok. 3 litrów dziennie). Po samym porodzie jeszcze nie wolno, ale ma się ochotę wypić całe jezioro. Ja do szpitala jechałam w nocy i nie było czasu na zakupy. 2 godziny po porodzie pielęgniarki zrobiły mi (na prośbę męża) 2 kubki herbaty. Jak mąż pojechał do domu leżałam tam sama z dzieckiem umierając z pragnienia i nikt do nas nie zajrzał przez 3 godziny. Nie miałam siły wstać, a dzwonek po pielęgniarkę został „inteligentnie” umieszczony na drugim końcu pokoju.

    2. Herbatniki, biszkopty, suszone owoce – jeżeli ominie cię posiłek lub po prostu jesteś głodna, dobrze się nimi poratować. W „moim” szpitalu kolację podawano koło 18-tej, a śniadanie o ósmej rano. To znaczy cały wieczór i noc na głodniaka.

    3. Chusteczki do higieny intymnej. Co prawda, im więcej się wstaje i chodzi po porodzie, tym szybciej człowiek się goi. Ale ja nie byłam w stanie iść pod prysznic ani w pierwszej, ani w drugiej dobie (osłabienie, zawroty głowy, szum w uszach). A higienę należy utrzymywać. Bardzo przydałyby mi się wtedy takie chusteczki, zamiast „zabijać się” pod prysznicem po kilka razy dziennie. Tym bardziej, że trafiłam na koszmarne upały i non-stop byłam spocona. Ratowałam się myjąc ciało „na sucho” chusteczkami do pupy dziecka, ale one są nasączone balsamem i po nich cała się lepiłam.

    4. Wścibstwo – proś i się dopytuj. Może to zależy od szpitala, ale „u nas” nie można było liczyć na pomoc, jeżeli się nie poprosiło. Ja akurat czułam się dobrze, więc sobie radziłam sama. Ale były dziewczyny, które bardzo cierpiały (np. ból szwów) i nie mogły same przewijać, ani ubierać dziecka. A pielęgniarki tylko wpadały na moment, robiły swoje (np. kąpiel dziecka, ważenie) i pędziły dalej z okrzykiem: „nie mam czasu, bo mamy trudnego noworodka w inkubatorze! Mamusia, sama ubierz sobie dziecko. Boli cię? No cóż, taka jest fizjologia”. Może to też wynikało z faktu, że mój pobyt przypadał w weekend, i to ten długi, więc było mało personelu. Od poniedziałku już się „zaroiło” od praktykantek i studentek, które chętnie niosły pomoc. Podobnie przy kłopotach z karmieniem piersią. Pani specjalistka „od laktacji” (przesympatyczna Pani Małgosia) pojawiła się dopiero w poniedziałek. Gdyby nie ona (i usilne pościgi za nią), to obydwie moje koleżanki z sali matek dawałyby dziś swoim dzieciom krowie mleko.

    5. Maść na poranione sutki. Co prawda można się leczyć własnym pokarmem, ale mnie zdecydowaną ulgę przynosił Bepanthen. Mimo, iż moja duszka od razu umiejętnie ssała, to kilka razy zdarzyło się, że źle wciągnęła cacusia do buzi i rana gotowa. Na szczęście szybko mi się wszystko zagoiło i teraz jesteśmy na mlecznej drodze. A Bepanthen znakomicie łagodzi podrażnienia Nastkowej pupci.

    6. Lepiej „na wszelki wypadek” wziąć do szpitala trochę więcej rzeczy (np. pieluchy tetrowe, flanelowe, laktator i wkładki laktacyjne, po kilka zestawów ubranek - na każdą pogodę, różne rodzaje pieluch jednorazowych). Co prawda, głupio tak trochę z kilkoma wielkimi torbami, ale potem, jak nagle w środku nocy dopadnie Cię jakaś franca (albo Twoje dziecko), to jesteś dobrze przygotowana i nie wpadasz w panikę. Oczywiście, mąż może Ci to w każdej chwili dokupić, ale nie zawsze możesz czekać i nie zawsze mąż kupi dokładnie to, o co prosiłaś.

    7. Majtki. Ja miałam ze sobą kilka par jednorazowych i jedne takie wielorazowe z rozciągliwej siateczki. Polecam to rozwiązanie: jednorazowe są wygodne w użyciu, a te wielorazowego użycia dobrze trzymają podpaski na miejscu, a jednocześnie skóra oddycha.

    8. Stanik do karmienia piersią. Bardzo potrzebny. Nigdy w życiu nie nosiłam staników. Ale teraz muszę, kiedy karmię piersią. Chodzi o cieknące mleko. Cycki nie są zbyt inteligentne, więc kiedy jednym karmię dziecko, to drugi zazdrości i natychmiast wylewa mleko. Problem w tym, że to mleko jest tłusto – słodkie, więc wszystko się po nim lepi i nie chce schnąć. Jedyne rozwiązanie – stanik, a w nim wkładki laktacyjne (polecam Gerber – świetnie chłoną i są cieniutkie).

    Życzę wszystkim lekkich porodów (takich jak mój, hehe - opis w głównym forum, wątek "gratulacje") i zdrowych bąbelków!

    Anka - Śmietanka
     

Poleć forum