reklama

czy " ulubiony kolega" może wpływać negatywnie na zachowanie dziecka

Temat na forum 'Wychowanie' rozpoczęty przez masebi, 9 Wrzesień 2011.

  1. masebi

    masebi Fanka BB :)

    jako młody ludzik uważałam to za najgłupszy tekst rodziców " nie zadawaj się z nim, bo źle na ciebie wpływa" :-)

    dziś padło to z naszych ust :-) na razie poprzez śmiech, ale trochę się martwimy.

    Mała (4lata) ma ulubionego kolegę. Problem z tym, że odkąd się z nim "przyjaźni" nasila się u niej koszmarne zachowanie:, brzydkie słowa i piosenki, nakręcanie się, nie słuchanie itp.
    Ostatnio nawet panie w przedszkolu zwróciły uwagę, że oni się nakręcają i nie mogą ich upilnować. Mała jest "krnąbrna".

    No aniołkiem, to ona nie była nigdy, ale ostatni miesiąc - poza przedszkolem, była idealna. Aż nie mogłam uwierzyć. Teraz poszła do przedszkola i się zaczęło od nowa. Szał, pyskowanie, i brak posłuchu. Dobiła nas hasłem " mamo a jak wygląda dziwka"? bo "kolega" się jej pytał.

    Można paść. No i co z tym fantem zrobić? Ona go uwielbia, ale my nie zniesiemy takiego słownictwa i zachowania. W domu jest pilnowana i ma kary że hoho, ale w przedszkolu jest diabełkiem. Jak nie ma kolegi zachowuje się cudnie, jak reszta dzieci.
     
  2. Emilia1983

    Emilia1983 Fanka BB :)

    Ja Ci odpowiem na przykładzie mojego młodszego brata. Nie wiem czy tak z każdym, ale u nas było tak:

    Mój brat miał kolegę (zresztą dalej ma) którego tata jest alkoholikiem. W rodzinie zawsze przeklinali. Brat kumplował się z nim od najmłodszych lat. Też zaczął bardzo przeklinać i dziwnie się zachowywać. Moi rodzice nie zabronili mu spotykania się z kolegą, choć przeszkadzało im zachowanie. Oprócz tego mieszkaliśmy na Śródmieściu. I ogólnie całe towarzystwo było raczej szemrane.

    Teraz żaden nie przeklina. Oboje skończyli studia. Jeden i drugi pracują.
     
    Ostatnia edycja: 9 Wrzesień 2011
  3. reklama
  4. aniaslu

    aniaslu Administrator Członek załogi

    Zachowania kolegi mogą wpływać, bo dzieci się nawzajem bardzo inspirują, a dodatkowo Twoja córeczka jest w wieku , kiedy nieokiełznanie staje się na jakiś czas normą - poczytaj . Myślę, że warto żebyście rozmawiali, podpowiadali, że emocje można wyrażać w różny sposób i razem wymyślali śmieszne "przekleństwa" - może tym razem kolega coś podłapie- jeśli będzie wystarczająco zabawne. Dobrze też powiedzieć w sposób zdecydowany, jakich zachowań i słów sobie nie życzycie i ustalić, co będzie się działo w takich sytuacjach i trzymać się tego. I jeszcze jedno, a co oznacza sformułowanie " W domu jest pilnowana i ma kary że hoho" - jeżeli Twoja Córka w domu jest trzymana bardzo krótko, to musi gdzieś odreagować. Dziecko grzeczne przez 24h na dobę jest bardzo podejrzane...A na koniec, może warto porozmawiać z rodzicami kolegi, nie na zasadzie atakowania tylko wyjaśnienia, że obydwoje się lubią i może ich energię warto jakoś ukierunkować i wspólnie coś wymyślić.
     
  5. masebi

    masebi Fanka BB :)

    :-) aniaslu - "hoho" oznacza u nas raz na jakiś czas poważna rozmowę i karne pudełko na zabawki. Myślę, że częścią problemu jest to, że należymy do tolerujących za dużo wybryków i mała czasem łazi nam po głowie.. Staramy się ją temperować jak się rozpędzi i zaczyna się szał ciał, złość i wyzywanie.

    Rzadko się jej teraz to zdarza, ale ewidentnie jak idzie do przedszkola to się zaczyna gorzej zachowywać ( na pewno stres) ale też np. w domu super rysuje zwierzaki, ludki itp., a w przedszkolu tylko zmazy i tęcze smaruje. Ma problemy z koncentracją, zwłaszcza jak coś ją rozprasza.


    Co nas zszokowało, to właśnie te przekleństwa. ( w sensie ukochane ostatnio słowo" kupa" i wierszyki i piosenki na ten temat ).
    I robienie tego co robi on, czyli nagle zaczyna jeść zupe paluchami, bo ON tak robi.

    Z tego co wiemy, to "kolega" ma starszych braci i tu może być pies pogrzebany. Jego rodzice, też już raz podejrzanie się nas pytali, czy nie ma problemów...tja, teraz już wiemy dlaczego się pytali. :-) Zdaje się, że doskonale wiedzą jak się zachowuje.

    A jak się dobrali razem - dwa żywe sreberka, to się nakręcają - i panie mają obiekcje co do zachowania córki. Ostatnio siedziała za karę przy pani, bo biegali z wrzaskiem. Zobaczymy. Na razie obserwujemy, bo możę to tylko pierwszy tydzień po wakacjach taki nabuzowany był.

    Ale jak macie podobne przykłady to piszcie.
     
  6. Magnez1

    Magnez1 Fanka BB :)

    Tylko Wasza córka miała karę, mimo, że biegali razem?

    [​IMG]

    [​IMG]
     
  7. aniaslu

    aniaslu Administrator Członek załogi

    Słowo kupa jest jednym z ulubionych słów dzieci. Ma w sobie magiczna moc, która powoduje, że dzieci tarzają się ze śmiechu. Wyraz siku - również. Generalnie będzie Wam jeszcze towarzyszył jakiś czas- u nas faza zakończyła się w pierwszej klasie. I obiecuję ci, że to zupełnie normalne. Ważna jest nasza reakcja, my zamiast krzyczeć, czy wyrażać sprzeciw prosiliśmy dzieci żeby nam wyjaśniły cóż jest tak zabawnego w tych słowach, czy dźwięki, czy skojarzenia itp. Takie rozłożone na czynniki pierwsze wyrazy stawały się mało atrakcyjne;-) Jeśli dzieci powiedziały wulgaryzm, to po pierwsze pytaliśmy, czy wiedzą co oznacza, a po drugie zaznaczaliśmy, że w naszym domu nie życzymy sobie takich wyrażeń i, że można odnaleźć inne słowa , które pozwolą ujść emocjom.
    No i przede wszystkim czterolatki mają mnóstwo energii, a być może Panie w przedszkolu nie mają pomysłu, jak ją ukierunkować? U nas szalejącym dzieciom pani zarządzała kilka minut ćwiczeń ( jakieś podskoki i inne harce) żeby miały, gdzie dać upust energii, a potem dalej realizowała program:-) A jak było trzeba i delikwent za bardzo "dawał czadu" to miał szansę odpocząć na dywaniku:-)
     
  8. masebi

    masebi Fanka BB :)

    Pani ich rozsadziła, bo siedząc obok siebie dawali czadu :-) Mieli time of przez 10 minut :-)
    Koszmarne jest to,że w ogóle muszę myśleć o rzeczach, które jako dziecko mnie denerwowały - pewnie same pamiętacie, jak panie rozsadzały, bo się za dużo gadało na lekcji :-) Teraz jesteśmy po 2 stronie barykady.

    "kupa" jest ukochanym słowem i rozumiem tą miłość :-)
    Natomiast jak przyniosła słowo "dzifka", to nie wiedzieliśmy czy się śmiać, czy się zdenerwować. Wyszło pół na pół :-)

    Kolejny tydzień nas czeka i zobaczymy, czy "przejdzie" normalnie, czy nie. No i oczywiście zauważyliśmy, że do szaleństwa dokłada się brak drzemek w przedszkolu. Mała jest kapryśna już o 6, a o 8 pada na twarz :-) (Hura, hura!) Bo normalnie nie szła spać przed 9.30.
    To by też tłumaczyło, dlaczego zwraca nam uwagę pani z 2 zmiany, nie ta z rana.

    Dzięki bardzo za rady, zawsze to lżej na duszy, że nie tylko u nas takie klocki.
     

Poleć forum