reklama

Dylematy wychowawcze

Temat na forum 'Początek szkoły' rozpoczęty przez aniaslu, 7 Maj 2012.

  1. aniaslu

    aniaslu Administrator Członek załogi

    Hania przyszła ze szkoły z informacją, że wraca ich ukochana pani od muzyki. "Ta, co w ogóle nie krzyczy. "
    - Wychowawczyni wam powiedziała? - spytałam
    - Nie, ta nowa pani od muzyki, co była na zastępstwie. I wiesz - moje dziecko z podekscytowania zaczęło podskakiwać - cała klasa wiwatowała i klaskała, i wariowała ze szczęścia, że wreszcie taka miła pani wraca.
    - Hmm, a co na to obecna pani? Nie było jej smutno?
    - Chyba nie. Nawet ktoś się do niej przytulił.

    I teraz drodzy Państwo pytanie, co robić? Czy rozmawiać z dzieckiem o uczuciach innych? Czy wyjść z założenia, że obecna pani jest dorosłą osobą, która nie potrafiła do końca zbudować relacji z maluchami. Czy zakazać wyrażać uczucia w imię poprawności? Co o tym sądzicie.
     
  2. reklama
  3. umi2

    umi2 Fanka BB :)

    Wydaje mi się, że Pani doskonale zdaje sobie sprawę, że dzieci reagują spontanicznie. Warto na pewno uświadomic dziecku, że drugiej osobie może byc przykro, ale tak czy inaczej umiejętność tłumienia pewnych emocji i pełna świadomość, że coś może zranić przyjdzie z czasem. Ja szczerze wątpię, że Pani która była na zastępstwie, spodziewała się innej reakcji, bo dzieci często wyrażają opinie o danych nauczycielach przy innych. I zapewne nie raz słyszała, że tamta Pani była fajna, reakcja zapewne jej nie zaskoczyła, mogła zasmucić ale nie musiała. Ja przypominam sobie, że jeszcze w podstawówce reagowaliśmy podobnie spontanicznie. Oczywiście reakcja była uzależniona od tego czy lubiliśmy danego nauczyciela. Raz płakaliśmy za panią która przyszła na zastepstwo bo była na prawdę świetnym pedagogiem, a innym razem bez zastanowienia wiwatowaliśmy z okazji powrotu starego nauczyciela. Dopiero gimnazjum i liceum nauczyło nas powściągliwosci jesli chodzi o wyrażanie emocji.
     

Poleć forum