reklama

Dyskusje na tematy ciężkiego kalibru ;o)

Temat na forum 'Dzieci urodzone w czerwcu 2012' rozpoczęty przez maćku, 16 Październik 2012.

  1. maćku

    maćku Moderator

    Kto chce niech sobie poczyta ;-)



    Mysiaczku do Ciebie prośba, abyś przedstawiła swój punkt widzenia, jako osoba po studiach medycznych :tak:
     
  2. Iwon

    Iwon Lipcowe Mamy '05

    No i co? Może dziewczyny nie wiedzą, że jest ten wątek?
     
  3. reklama
  4. mysiaczek

    mysiaczek Fanka BB :)

    eh...jeśli mam być szczera to nie mam ochoty tego robić, bo mam wrażenie, że dostane za to po głowie...właściwie to już widzę, że połowa piszę, że jest za ale szanuje tych co są przeciw, za to druga połowa wypowiada się już z o wiele mniejszym szacunkiem. Mam dzisiaj kiepski dzień więc poszalałam ze szczerością....
    Najpierw wkleję fragment dyskusji z osobą,z która pisała na priv - wybaczcie, ale nie chce mi się od nowa tworzyć tego dzieła.
    "Jestem jej przeciwniczką ze względu na to, że już z wyselekcjonowanych komórek (zapłodnionych) i zamrożonych część zostaje zniszczona. Wiem, że dla wielu zapłodniona komórka to jeszcze daleka droga do człowieka...
    Mój stosunek jest taki: coraz więcej badań pokazuje jak wielkie znaczenie w tym jacy jesteśmy mają geny.W genach zapisane jest nie tylko jak dziecko będzie wyglądać, ale też do jakich chorób będzie mieć skłonności, jaki będzie mieć temperament, czy będzie utalentowane muzycznie, czy może będzie ładnie rysować. Wiele też pokazuje, że nawet nasze decyzje mają związek z genami, bo temperament i pewne skłonności są zapisane w genach.
    W momencie zapłodnienia dochodzi do zmieszania materiały genetycznego, czyli zapłodniona komórka ma już te wszystkie rzeczy w sobie. To znaczy, że z konkretnej komórki powstanie konkretne jedyne w swoim rodzaju dziecko i potem dorosły człowiek, a zniszczenie tej komórki nieodwracalnie uniemożliwia powstanie tego właśnie człowieka.
    To trochę informacje techniczne, ale zmierzam do tego co mnie przekonało, żeby nie popierać tej metody. Usłyszałam o przypadku kobiety, która po in vitro zaczęła cierpieć na coś w rodzaju zespołu poaborcyjnego, ale nie zaraz po zabiegu tylko w trzy lata po - czemu? Nie wiem dokładnie za którym razem, ale udało jej się dzięki tej metodzie zajść w ciążę. W klinice przechowywano jednak jej komórki jajowe (zapłodnione). Gdy jej dziecko miało trzy lata, z kliniki w której się leczyła na bezpłodność dostała telefon - zaproponowano jej kolejną próbę - drugie dziecko. Ona nie wiem czy nie chciała w tym momencie czy już w ogóle, wiem, że padło pytanie czy jeszcze będzie się decydować w innym wypadku pozostałe komórki zostaną zniszczone. To właśnie nią wstrząsnęło (a jak tego słuchałam to i mną), że uświadomiła sobie, że przypadek sprawił, że właśnie te komórki a nie inne trafiały do jej macicy, i że urodziła właśnie to dziecko. Przypadkowo lekarz mógł wybrać inne komórki z tych wyselekcjonowanych i teraz mogłoby po domu biegać inne dziecko a jej synek, byłby nadal jedną z tych komórek zamrożonych i teraz czekałby na jej decyzję... Wiem, że była to dla niej trauma, i że wymagała potem wizyt u specjalisty, nie wiem czy się zdecydowała na kolejne dzieci i się pod tym kontem ta sytuacja zakończyła.
    Usłyszałam o tym na jednym z wykładów. Wcześniej nie była przeciwna tej metodzie, potem zaczęłam bo jakoś to do mnie dotarło, wyobraziłam sobie, że ja muszę podjąć taką decyzję...nie wiem, na pewno nie jest to argument dla wszystkich i nie wszystkich przekona, każdy ma prawo do swojego zdania, dla mnie tak to wygląda.
    Mam nadzieję, że w miarę nie pogmatwałam. Nie chcę się o to kłócić, bo jak napisałam każdy może mieć swoje zdanie. Zwróciłam jednak na forum uwagę na to, bo nie podoba mi się, kiedy przeciwnicy tej metody z założenia są uznani za osoby niewykształcone i nieświadome."
    Dalej napiszę, że w odpowiedzi usłyszałam, że teraz sytuacja wygląda tak, że "Nawet nie zdajesz sobie sprawy jakie sa kolejki do adopcji zarodkow lub dawstwa komorek. Wiele kobiet nie moze wyprodukowac ani 1 jajeczka i decyduje sie na dar od innej kobiety. Kliniki nie niszcza zarodkow, a tym bardziej jajeczek, na nie czeka przez kilka miesiecy tysiace nieplodnych kobiet." (nie piszę czyj to cytat, ale mam nadzieję, że się nie obrazi).
    To jednak nie rozwiewa moich wątpliwości bo wiem, że mimo to nadal część klinik niszczy zarodki, albo prowadzi na nich badania. Poza tym zawsze pozostaje kwestia tego, że często w pierwszej fazie są niszczone zarodki, uznane za wadliwe, gorszej jakości - to jest dla mnie wątpliwe moralnie.
    Fakt jest też taki, że ta metoda czasem bywa niekorzystna dla zdrowia kobiet, które się temu poddają, ale nad tym się nie rozwodzę.

    Zdaję sobie sprawę, że jestem na forum jedyną przeciwniczką tej metody (na to przynajmniej wygląda), i widząc wypowiedzi niektórych....powiem tak, takie jest moje zdanie i mój stosunek i mam do tego prawo, podyskutować mogę kulturalnie, ale na prawdę nie będę odpowiadać na ataki na mnie bo jestem przeciw.
     
  5. Muńka

    Muńka Fanka BB :)

    Dzięki za wyczerpującą odpowiedź. Jak dla mnie dobrze jest zobaczyć inny punkt patrzenia na tę samą sprawę i jestem teraz w stanie zrozumieć dlaczego jesteś przeciwna metodzie in vitro.
     
  6. Iwon

    Iwon Lipcowe Mamy '05

    Hmmm... mysiaczek przede wszystkim podziwiam Cię za odwagę, bo rzeczywiście jesteś jedyną osobą, która jawnie jest na nie :sorry:


    Jeśli chodzi o to co napisałaś, to faktycznie i mnie przeszły ciary po plecach...


    Ale przede wszystkim chciałam napisać, że dziewczyny przecież nie powiedziały, że kretynami są osoby które są przeciwko in vitro. Mówiły tak o ludziach, którzy sugerują, że te dzieci są gorsze, głupsze itp. i których przykre opinie wynikają z niewiedzy. A to jest jednak zasadnicza różnica :blink:
     
  7. mysiaczek

    mysiaczek Fanka BB :)

    Niby masz rację, ale jestem nastroszona trochę, bo jakoś tak się składa, że właśnie parę dni temu przerabiałam to sam tylko, że na temat aborcji....
     
  8. Iwon

    Iwon Lipcowe Mamy '05

    No tak. Drażliwe tematy ....
     
  9. Pamka_

    Pamka_ Dumna mama Króla Juliana

    Rozumiem Twój punkt widzenia. Szanuję takie podejście do sprawy ale gdybym miała problemy z zajściem w ciążę, nie myślę, że byłoby to w stanie mnie powstrzymać.
    Poza tym relax nikt nie będzie Cię atakował, bo same sie prosiłyśmy byś napisała nam swój punkt widzenia, ciekawość zaspokojona i już:tak:

    Temat aborcji może sobie darujmy, bo i ja mam kontrowersyjne podejście do niego:eek:
     
  10. reklama
  11. Muńka

    Muńka Fanka BB :)

    No tak, lepiej nie rozwijajmy tematu aborcji bo to temat rzeka.
    Poza tym ja zawsze uważam, że racja jest jak d**pa - każdy ma swoją:-)
     
  12. maćku

    maćku Moderator

    Chyba każdy liczy na kulturalną wymianę zdań.

    A jeśli moja wcześniejsza wypowiedź w jakiś sposób Cię dotknęła, to przepraszam, nie miałam takiego zamiaru.

    Ale muszę stwierdzić, że jestem nieco rozczarowana Twoją wypowiedzią. Jak napisałaś, że jesteś przeciw mając takie a nie inne wykształcenie to myślałam, że napiszesz coś na temat całej procedury, z medycznego punktu widzenia.

    Ja chyba też...
     

Poleć forum