• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Dziewczyny proszę o wsparcie i opinie

reklama
Dla mnie jak nie ma zarodka, to nie ma dziecka. Jajo płodowe to tylko "domek" dziecka. Puste, to domek niezamieszkany. Nie opłakiwałabym straty jaja płodowego, ale już malutkiego, najmniejszego zarodeczka tak. To indywidualna decyzja każdej kobiety, co uznaje za ciążę i co przeżywa jako stratę? Ja jestem "dziwna", ponieważ dla mnie człowiek jest od momentu poczęcia. Ma nazwę blastocysta, zarodek, płód, ale dla mnie w dalszym ciągu to dziecko.
Nie wierzę ani w KK, ani nie jestem fanką PiS.
Nie rozumiem twojej wypowiedzi, bo z jednej strony piszesz, że dla ciebie człowiek jest od momentu poczęcia, a z drugiej strony, że puste jajo płodowe to nie dziecko.
Żeby powstało puste jajo płodowe też musi dojść do zapłodnienia. Komórka jajowa połączy się z plemnikiem (czasem z dwoma i przez to nie rozwija się prawidłowo zarodek) i zarodek nie rozwija się do takich rozmiarów, żeby był widoczny na usg. Ale do zapłodnienia doszło i stąd pęcherz ciążowy w macicy.
 
1 ciąża stracona w 28tc, 2ciaża- syn (9lat), 3ciąża puste jajo, 4ciaza podroniona w 7tc, 5ciaza córka (3lata) i 6ciąża syn skoczył właśnie miesiąc. Także nigdzie nie jest powiedziane że kolejna ciąża będzie stracona. Ta moja ostatnia była nieplanowana i jedyna w której na początku się nie oszczędzałam. Do 12tc pracowałam fizycznie, dzwigalam itp. potem w domu przy dwójce dzieci też nie było ciągłego leżenia do góry brzuchem i ją chyba najlepiej przeszłam.
 
Ponad 7 lat temu zaszłam w ciążę. Poczułam że będę miała syna i zaszłam od razu w 1 miesiącu starań. Mam teraz zdrowego 6 latka i jestem szczęśliwa mamą. Uważam że dziecko to najlepsze co można mieć. Po kilku latach znowu poczułam że chce dziecko , poczułam to dziecko . Zaczęliśmy się starać , zaszłam w ciążę prawie od razu. Była wielka radość moja i męża. Pragnęliśmy drugie. Ale niestety diagnoza puste jajo plodowe. Skończyło się poronieniem w szpitalu na tabletkach w 8-9 tygodniu. Zniechecilam się mocno bo w 2 ciąży miałam stan przedrzucawkowy i prawie nie umarłam przy porodzie, prawie nie zostawiłam syna, a w drugiej poronienie. Chciałabym drugie ale boje się - stąd pierwsze pytanie - ilu z Was się udało po poronieniu 1 szym urodzić drugie zdrowe? Kolejne pytanie - czy mam tą ciążę traktować to puste jajo plodowe jako dziecko czy jednak tylko jako ciążę? Nie patrzę tylko pod kątem biologiczn na to ale też duchowym, będę wdzięczna za Wasze odpowiedzi, całuje Was i pozdrawiam
Kochana jeśli czujesz taką potrzebę to traktuj całe to zdarzenie jako stratę dziecka.
Ja poroniłam w 7tc, aczkolwiek ciąża zatrzymała się koło 5tc, w jamie macicy nie było jeszcze nic widać na USG. Przeleciałam wtedy wiele artykułów, to co mogę Ci powiedzieć zarówno biologowie jak i duchowni uważają, że życie zaczyna się od poczęcia, w momencie połączenia męskiej i żeńskiej komórki rozrodczej. A każdy ma prawo traktować to jak chce.
P.S. mój kuzyn ma wykształcenie biotechnologiczne, z punktu widzenia nauki skoro doszło już do zapłodnienia to powstało życie. Koniec kropka.

Co do szczęśliwej ciąży po poronieniu. Czy będzie szczęśliwa do końca to się okaże, ale po 3latach od straty jestem obecnie w ciąży (22tc).
Powodzenia
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry