reklama

Film a rzeczywistość

Temat na forum 'Rozmowy o wszystkim' rozpoczęty przez dardella, 5 Wrzesień 2015.

  1. dardella

    dardella Zaciekawiona BB

    Drogie Mamy!
    Nie wiem jak wy, ale zastanawia mnie, ile prawdy będzie w filmie "Obce Niebo"? Pojawia się w nim problem nie zawsze uzasadnionego odbierania dzieci rodzicom. Ten proceder jest dość powszechny w Szwecji. Ale jak to się ma do rzeczywistości? I skąd to się bierze, dlaczego tak się tam postępuje?
    Czy któraś z was miała bliższą styczność z taką sprawą?
     
  2. poprostumama

    poprostumama Aktywna w BB

    Krajach skandynawskich i anglosaskich prawodawstwo jest tak skonstruowane, że daje możliwość zabierania dzieci nawet przy najmniejszym podejrzeniu, Wówczas takie dzieci trafiają do tamtejszych domów dziecka czy na zasadzie naszego pogotowia opiekuńczego. Rodzice mają prawo widzieć się z dzieckiem raz na jakiś czas jeśli Sąd wyda taką zgodę, takie widzenia zawsze są pod czujnym okiem kuratora. Jednakże trzeba pamiętać, iż tam często dobra dziecka jest traktowane dość instrumentalnie gdzie sąd nawet nie próbuje się pochylić nad problem tylko uznaje sugestie pomocy społecznej. Trzeba pamiętać, że zgodnie z prawodawstwem krajów anglosaskich i skandynawskich po ewentualnej adopcji nie można jej odwrócić a rodzic traci wszelkie prawa i nawet w przyszłości nie zobaczy już swojego dziecka. W roku poprzednich w mediach brytyjskich i jak w dyskursie społecznym i świadomości społeczeństwa szerokim echem odbił się film dokumentalny " Odzyskać dziecko " - mam nadzieje, że nie pomyliłam tytułu, w który pokazywał rodziny po odebraniu dziecku i bardzo często w procesie adopcyjnym który oznaczał utratę kontaktu ze swoim maleństwem, dzieci były odbierane większości na zasadzie podejrzenie o znęcanie się fizyczne, badania pokazały, że większość maleństw ma niedobór witaminy D która odpowiada za kości - w przypadku niedoboru za łamliwość i powoduje różnego rodzaju choroby. Efektem tego filmu było ukazanie jak sądy po mimo dowodów kończą procesy adopcyjne a małżeństwa tracą dzieci. Kontrowersyjne również było zdanie prawnika - polityka laburzystów " iż takie pary powinni uciekać z dziećmi po za granice Wysp Brytyjskich ". Film wywołał dyskusje która niestety nie przerodziła się w akt prawny ani liberyzacje przepisów.
     
  3. reklama
  4. happybeti

    happybeti show must go on...

    Troszke generalizujesz. Mieszkam w Danii i tu NAPRAWDĘ musiałoby dojść do ostateczności, czyli cięzkich zaniedbań ze strony rodziny, by dziecko zostało odebrane. Najpierw pracownicy socjalni, szkoła, służba zdrowia, starają się pomóc takiej dysfunkcyjnej rodzinie- kierują na terapię, przydzielają pracownika socjalnego do pomocy i opieki- dopiero, gdy rodzina nie spełnia wymagań i nie widać starań w kierunku poprawy, dziecko jest odbierane. Moja kolezanka rozwiodła się z męzem-alkoholikiem. Sprawa oparła się o sąd (normalnie sprawy odwiedzin załatwia coś jak polski Urząd Marszałkowski, a i to w ekstremalnych wypadkach , bo przeważnie rodzice sami między sobą to ustalają) i sąd - co było też kuriozum na duńskim gruncie, przyznał jej pełnie władzy rodzicielskiej . Ale, ale...i tak ma obowiązek ZAPEWNIC dziecku kontakt z ojcem. nie "umożliwić", a "zapewnić"- czyli np gdy on się nie zjawia o umówionej godzinie, ona musi wsiąć w samochód i zawieźć synka do niego... Znów kolega nastoletniego syna mojej innej kolezanki mieszkał w rodzinie zastępczej, bo w domu były problemy- tez alkoholizm rodziców. I mógł odwiedzać ojca (z matka nie utrzymywał kontaktów, nie znam bliższych szczegółów sprawy ) , kiedy tylko chciał . Więc może w krajach takich jak Szwecja czy Norwegia to odbieranie dzieci jest czasem posunięte do absurdu, a urzędnicy nie potrafią zobaczyć całej złożonej sytuacji, ale w Danii takiego problemu nie ma. Aczkolwiek...są czujni . Koleżanka przyjechała do Danii, gdy jej syn miał 12 lat. I kilkakrotnie była wzywana do szkoły na rozmowę, dlaczego syn taki cichy i grzeczny, dlaczego sie nie uśmiecha...a on po prostu tak został "wytresowany" w polskiej szkole ;)- i trzeba było troszke czasu, by przywykł do duńskiego "luzu" w szkole ;). Więc...różnice kulturowe tez mają tu coś do rzeczy. Niektórym imigrantom cięzko się przestawić na inną mentalnośc, inny sposób myslenia i funkcjonowania. Przenoszą zachowania ze swoich krajów, nie wiedząc, że w nowym kraju takie zachowania sa niedopuszczalne. Niedawno byłam na mini -feriach z córką i m. in. odwiedziłyśmy "park atrakcji". Duńskie dzieci szalały, biegały, robiły, co im przyszło do głowy- rodzice na ławeczkach i kocykach obserwowali pociechy z odległości, popijając kawkę. Polscy i rosyjscy rodzice bez przerwy strofowali i napominali swoje dzieci . "Nie wchodź tam! Nie dotykaj tego! Nie wolno! Zostaw to! " . Dodam tylko, że, oczywiście, WSZĘDZIE wolno było wchodzić i wszystkiego WOLNO było dotykac ;). Duńskie dzieci są "rozpuszczone" ? Tak ;))). Ale są szczęśliwe. Nigdy nie słyszałam, by dunski rodzic krzyknął na dziecko . Zazwyczaj , gdy dziecko nabroi, mówi się do niego " Kochanie, czy bylbyś tak dobry i nie sypał piaskiem na koleżankę? " . I to jest "najostrzejsza" forma napomnienia. Dla mojej corki najgorszą karą jest, gdy wymsknie mi się "jesteś niegrzeczna" ...Bardzo się pilnuję, by tak nie mówić, no, ale czasem się zdarzy...Przeprosiny egzekwuje bezlitośnie ;)))- bo nie wolno powiedziec do dziecka, że jest niegrzeczne ;).
     
    Ostatnia edycja: 6 Wrzesień 2015
  5. poprostumama

    poprostumama Aktywna w BB

    Wydaje mi się, że Dania jest wyjątkiem gdyż system pomocy społecznej mają bardzo sprawny ;) Trochę można się od nich uczyć ;)Moje dzieci też są rozpieszczone i nigdy nie krzyczę tylko tłumacze. Moim też zawsze wszystko wolno i jedne z nich wyrasta na wspaniałego młodego człowieka która ceni swoją wolność.
     
  6. MamaMałgo

    MamaMałgo Aktywna w BB

    szczerze powiedziawszy ja się nie zetknęłam z tym tematem, nie mam rodziny ani nawet znajomych w tamtych stronach na emigracji, wiec nie miałam pojęcia, ze to tak wygląda, ale poczytałąm sobie trochę o tym i to faktycznie jest spory problem. Podobno historia w filmie inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami, więc coś jest na rzeczy...
     
  7. anuszkamamuszka

    anuszkamamuszka Aktywna w BB

    Słyszałam o tym filmie, trochę przerażająca historia. Czytałam odrobinę na ten temat i rzeczywiście ma to miejsce. Podobno w 2014 roku odebrano 34 dzieci. Ale Norwegia ma teraz zgłaszać wszystkie takie przypadki polskiemu konsulowi, więc być może sprawa ulegnie poprawie
     
  8. Dulce

    Dulce Fanka BB :)

    w krajach skandynawskich są przewrażliwieni na punkcie dzieci, tzn. nie możesz na ulicy na dziecko krzyknąć, zwrócić mu uwagi, szarpnąć, klepnąć w pupę nic. Inaczej Ci je odbiorą bo traktują to jak przemoc.
     
  9. juullka

    juullka Zaciekawiona BB

    Ogólnie świat ześwirował i odbiera się coraz częściej dzieci rodzicom. W Skandynawii, ale też w Stanach jest po prostu abstrakcyjne przeczulenie na tym punkcie. A osobiście nie wiem jak źli musieli by być rodzice by mogli stworzyć gorsze warunki od tych w domach dzieckach...czy w innych tragicznych przybytkach
     
  10. reklama
  11. happybeti

    happybeti show must go on...

    Bo to JEST przemoc.
    Gdybys widziała na ulicy faceta , który krzyczy na kobiete, szarpie ją, "klepie" po twarzy, uznałabyś to za przemoc, czy nie?
    Dlaczego uważasz, że w stosunku do małego, bezbronnego dziecka, takie zachowania są dopuszczalne ???
     

Poleć forum