• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

Dzień doberek!
U nas w miarę dobra nocka, było by lepiej gdyby nie to, że wbił mi się drugi synunio do wyrka i nie bardzo było jak się ruszyć:-D. Do tego podłapał jakieś choróbsko:-(. W poniedziałek uderzamy do lekarza. Widziałam, w przedszkolu:angry: jeszcze na jasełkach kilkoro dzieci chore na to coś:dry:(jeden z objawów, więcej wydzieliny z oczek) i podejrzewam, że młody się zaraził. Dziś oczka wręcz zlepione rano.:szok:
 
reklama
asjaa-mój tyle przybiera na piersi, wiec nie mam problemu
ano na piersi to nie ma żadnego problemu - tu nie można zaszkodzić:tak: jeśli chodzi o mleko sztuczne, to można przekarmić niestety. Za tydzień mamy iść do lekarza, to zobaczę ile przytył:rofl2:

krolciu - a to nie zapalenie spojówek? moja córcia też kilka miesięcy temu przywlokła to jeszcze wtedy ze żłobka.
 
Witam w dwupaku...powoli zaczynam nie czuć że jestem w ciąży. Gdyby mały się nie ruszał i gdyby mnie szyjka strasznie nie kłuła to pomyślałabym, że nigdy nie urodzę i że ten brzuch to z przejedzenia :crazy:

Też mam wrażenie, że ktoś sobie ze mnie zakpił i ze w ciąży nie jestem jak się wyżaliłam mężowi to mi powiedział, że mi odbiło i mam nie wylewać negatywnych emocji.

Gabriellao0 witaj wśród grudniówek urodziłaś w moim terminie mi niestety nie było dane i nadal czekam jednak jakoś już przyzwyczaiłam się do grudniówek i ciężko mi się z nimi rozstać i przenieśc na styczniówki
 
no więc
w marcu stuknie mi 30 lat
mam już córcię Kaję, która na świat przyszła duzo łatwiej ale to pewnie dlatego że do szpitala pojechałam z 7 cm rozwarciem i skurczami częstszymi niż co minutę :)
w marcu Kajce stuknie 2 lata

Adaś miał się urodzić w roku 2011, bo tak "robiliśmy" aby było m/w 2 lata różnicy
jakimś cudem zaszłam w ciąże przy pierwszym podejściu! i stąd termin był na 7 stycznia
a ponieważ Adaś był duzy a ja nie miałam jak "leżeć plackiem" przy prawie dwuletnim dziecku w domu
to się urodził w grudniu
dobrze że choć poczekał aż będzie po świętach :)

-----------------------
Aggie
chętnie bym się zamieniła z terminem :) bardzo mi "ten poród plan zepsuł" hi
no cóż, pewnych rzeczy nie powstrzymasz:)
Kaję tez urodziłam 6 dni po terminie :)

chyba tyle

ps. no i jeszcze to że strasznie sie hihiii boję tych jąderek
z dziweczynkami prościej jest a z chłopcami-jąderkami-stulejkami, mam fefra
 
Witam się w nowym- 2011 roku :):-)

Szwarou Gratulacje dla dzielnej mamy i dumnego taty :) Takim oto sposobem Mikołaj z najmłodszego w klasie jest najstarszy... już szykujcie kasy- pierwsza 18-tka w klasie musi być hucznie świętowana :)

aggie, ainah Spokojnie dziewczyny, dzidziusie się nie wchłoną a urodzić je trzeba :) Zostało Wam jeszcze chwila przed narodzinami maleńkich cudów.. trzymam kciuki aby to już było DZIŚ :P


gabriella witaj wśród grudniówek :) Też próbowałam ustrzelić równe 2 latka lub 3. Prawie się udało :) ehh Doskonale wiem jak to jest z małym 2 latkiem w domu :dry: Słodycz przeplata się z bezsilnościa i złością :laugh2:

Bodzinka tulam- oby za chwilę słonko do ciebie zawitało i wszelkie smutki przegoniło!
 
Dzień doberek!
U nas w miarę dobra nocka, było by lepiej gdyby nie to, że wbił mi się drugi synunio do wyrka i nie bardzo było jak się ruszyć:-D. Do tego podłapał jakieś choróbsko:-(. W poniedziałek uderzamy do lekarza. Widziałam, w przedszkolu:angry: jeszcze na jasełkach kilkoro dzieci chore na to coś:dry:(jeden z objawów, więcej wydzieliny z oczek) i podejrzewam, że młody się zaraził. Dziś oczka wręcz zlepione rano.:szok:

Może to po prostu zwykłe przeziębienie z lekkim zapaleniem spojówek. Jak mnie złapało miesiąc przed porodem to byłam cały czas bez gorączki, a z kaszlem, katarem i właśnie zapaleniem spojówek (minęło po 3 dniach, a kropiłam tylko świetlikiem). Powinno szybko minąć :)

***
Moi mężczyźni odprowadzili mnie dziś do kościoła (Mąż był rano, jak jeszcze spaliśmy ;)) i w sumie Franek był na godzinnym spacerze! Przez tydzień wychodziliśmy na pół godzinki, teraz już ciut dłużej. Ale słonko dziś takie piękne, że aż żal do domu wracać...

Wczoraj byli u nas znajomi z rocznym synkiem. Już Wam kiedyś o nich pisałam - to ci, co każą korki wyłączać w mieszkaniu, żeby dzieci mogły się spokojnie gniazdkami bawić. Mąż się "zbuntował" i uznał, że nie będzie nic przystosowywał tym razem. Postawiliśmy mały stolik z ciastkami w kącie, koło kanapy. Wystarczyło powiedzieć młodemu, żeby tego nie ruszał i delikatnie go przestawić w inne miejsce, żeby się bawił z dala od stolika. Ale nie - kolega zaczął przekładać wszystkie rzeczy na duży stół. Myślałam, że mnie krew zaleje... Masakra...
I znowu było gadanie, że nie wiemy, co nas czeka, że będzie tragicznie. Nie docierało do nich, że super sobie z młodym radzimy, że nam to radość sprawia, mimo zmęczenia czasami, co jest oczywiste. Że ja już po tygodniu wróciłam do pracy - trochę oczywiście mniej rzeczy na siebie biorąc. Jak byłam w ciąży, to mówili, że z noworodkiem będzie strasznie roboty; teraz mówią, że to nic, że z rocznym dzieckiem będzie dopiero utrapienie. Pewnie za rok powiedzą, że najgorsze cały czas przed nami.

Ech, nie rozumiem takich ludzi. Czemu nie można pozytywnie do życia podejść, tylko tak narzekać cały czas?...

Zamurowało mnie też trochę, jak stwierdzili, że to dziwne, że chce się nam jeszcze do kościoła chodzić i że z dwójką na pewno już nie będziemy, bo to za dużo zachodu... No ale nie ma co dyskutować. Kwestia priorytetów.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry