Agusia ale mialam sen! Mialam usg zrobione takie szybciutkie bez pomiarow czy sluchania serduszka. Babka ledwo zaczela juz skonczyla i mowi ile zaplacic... Ja na to - jak to, a serduszko? A ona, nie widzialas? Ruszalo sie. A ja, ze nie, bo tak mnie bolalo ze oczy mialam zacisniete. Ona - ze i tak teraz sie juz nie slucha tak serduszka. Wiec pytam- a gdzie zdjecia? A ona, ze tego juz nie robia, bo nie widza sensu. Pytam- a chociaz zmierzylas jakie duze, czy odpowiednio uroslo? A ona na to, ze to nie jest wliczone w cene! Myslalam ze oszaleje! Zaczelam sie na nia drzec, poplakalam sie, a moj maz zamiast wesprzec mnie powiedzial zebym sie opamietala i poszedl uspokajac 'biedna mila lekarke'. Pozniej wyszlismy z kliniki i on obrazony za moje zachowanie cala droge pisal do kogos smsa. Obudzilam sie spocona!
Najgorsze, ze ja sie nastawiam na cuda i fajerwerki i chyba podswiadomie zdaje sobie sprawe z tego, ze moze ich nie byc. I jak tu podejsc do tematu spokojnie....
Jakbym nie wchodzila juz dzis na forum, Agusia- zycze jutro powodzenia!!!!!