reklama

jak namówic męża na samodzielność ????

Temat na forum 'Relacje rodzinne' rozpoczęty przez hania72, 24 Czerwiec 2005.

  1. hania72

    hania72 Zaciekawiona BB

    Jestem juz 3 lata po slubie, a ten temat nie daje nam spokojnie zyc. Ciagle
    sie o to klocimy, zaczal sie w naszym malzenstwie powazny kryzys. Od
    poczatku...
    Moj maz mieszka na wsi w domu z rodzicami, brat+zona+dziecko, oczywiscie
    my+dziecko istny koszmar. Wyprowadzilam sie z tamtad po 2 latach do rodzicow
    do miasta. Wrocilam do pracy. Corka zajmuje sie moja mama. w KAZDY WEEKEND
    jezdzimy do meza na wies. Nasze malzenstwo jest weekendowe. Same rozumiecie,
    ze to nie ma sensu. Problem polega na tym, ze moj malzonek nie chce slysze o
    kupieniu mieszania w miescie, w ogole mieszkanie w miescie to dla niego jakis
    absurd. Malo tego w swojej wsi tez nie mysli o usamodzielnieniu sie, tylko chce mieszkac z rodzicami. Zwariowac mozna. Malo tego moi rodzice chca, zebysmy
    mieszkali w miescie jego rodzice chca zebysmy mieszkali z nimi na wsi...

    Pozdrawiam wszystkie malzenstwa z problemami
     
  2. naja

    naja Fan(ka)

    tak sie zamyslilam nad tym, co u was.. patrzac z perspektywy mojego nieudanego kompletnie malzenstwa to najgorsza sprawa, jaka moze sie przytrafic jest bliskosc rodziny. moi ex tescie, a i rodzice, wtracali sie, czesto nieswiadomie w nasze zycie. ja dalam sie wmanewrowac w nagonke na bylego, on pozniej coraz czesciej stawal po stronie swojej rodziny przeciwko mnie, no i cala impreze szlag trafil. tyle, ze my nie mielismy dzieci, i bylo nam o tyle latwiej sie rozstac. teraz z tata mojego synka widzimy sie bardzo rzadko - mieszka za granica, ja jestem uwiazana w polsce. ale nie popelniam juz tego bledu, co kiedys. nasze sprawy sa tylko nasze. dziecko tez jest nasze i mimo, ze dzieli nas duuuzo kilometrow decyzje podejmujemy wspolnie. ale u was chyba tego brakuje, prawda? moze sie myle, ale tak to wyglada z tego, co napisalas.

    nie kieruj sie w zadnym wypadku tym, co chca twoi czy jego rodzice!! mysle, ze tak jest najlepiej. nie wiem, czy po slubie mieszkaliscie na wsi, ale tak mi to wynika. qrcze, jesli tobie to nie przeszkadza i na wsi moglabys zyc, to czemu by nie? po co ciagnac do miasta kogos, kto nie chce?

    tyle, ze zamieszkajcie osobno, z dala od rodziny twojego meza. wiem, ze latwo mi mowic, ale jesli mysleliscie o kupnie mieszkania w miescie, to chyba uda wam sie znalezc jakas kase na dom na wsi? zdaje sie, ze twoj malzonek tego tez nie chce, ale postaw mu sprawe otwarcie - niech sie zdecyduje, czy chce byc synkiem rodzicow, czy ojcem i twoim mezem!! moze po prostu nie wybierz sie w ktorys weekend do niego, tylko niech on przyjedzie do ciebie, przekonasz sie brutalnie mowiac, czy jemu na tych spotkaniach zalezy. albo wyjedzcie gdzies na te dwa dni sami? moze to bedzie okazja, zeby pogadac? na neutralnym gruncie.

    sama nie wiem. ale z tym chyba trzeba rzeczywiscie cos zrobic, bo sie zameczysz!!

    pozdrawiam i zycze ci duuuuuuzo optymizmu :)
     
  3. reklama
  4. Agnexx

    Agnexx Gość

    Zgadzam się z Nają. Poważna rozmowa na neutralnym gruncie powinna pomóc. Może warto się zastanowić, czego oczekujecie od życia i siebie? Czy te plany na przyszłość się pokrywają?
    Ja nie wyobrażałam sobie, że kiedyś będę mieszkać na wsi, a jednak. I jestem zadowlona, przede wszystkim wtedy, gdy patrzę, jak moje dzieci biegaja po podwórku, a ja nie muszę za nimi biegać, w trosce o ich bezpieczeństwo. Czy w Waszym przypadku zakup domu (nawet do remontu) na wsi rozwiąże problemy? Mąż będzie zadowolony, bo nie zmieni miejsca zamieszkania, ale czy Ty będziesz zadowolona? A może mąż jest typem maminsynka i tylko dom rodzinny liczy się dla niego? Myślę, że musicie sobie odpowiedzieć na wiele pytań, wspólnie wyjaśnić wszystkie sprawy.

    Powodzenia. Życzę, abyście wspólnie znaleźli dobre rozwiązanie. :)
     
  5. agask

    agask nałogowiec

    Ja również popieram dziewczyny chociaż sama też zaplątałam się w swoich relacjach rodzinnych i nie wiem jak z tego wybrnąć, więc chyba nie jestem odpowiednią osobą do wymądrzania się. Wiem jedno: uciekajcie na swoje póki jeszcze chce się Wam z tym coś zrobić. Ja mieszkam z mężem i z moimi rodzicami, było różnie ale jakoś szło, od kiedy urodziła się niunia mojemu odbiła taka palma, że wszystkiego wszystkim zabraniał, aja zamiast wsparcia dostałam potężnej depresji i o mało nie straciłam pokarmu.Teraz moi rodzice nie wchodzą nawet do nas, czuję się jakbym mieszkała na wulkanie i nie umiem sobie z tym poradzić. Żałuję że nie wyprowadziliśmy się wcześniej, a teraz nie chcę robić tego w gniewie i sama się zastanawiam jak przekonać męża do zgody.Mam nadzieję że dojdziecie do porozumienia, musisz starać się rozmawiać chociaż to nie jest łatwe.Pozdrawiam.
     

Poleć forum