reklama

Jak przeżyć ryk w pierwsze dni przedszkola

Temat na forum 'Trzylatki' rozpoczęty przez masebi, 17 Wrzesień 2010.

  1. masebi

    masebi Fanka BB :)

    Mysza poszła do przedszkola, ba 1 dzień super
    2 dzień tragedia - ryczy i nie chce jeść tylko do mamy.

    Pani dzwoni żeby po nia przyjść - ale jak wyczuje że płacz działa na mame, to też źle.
    No a od przyszłego tygodnia ma iść na pełen wymiar godzin. Z pracy nie dam rady zrywac się codziennie o 12 i pędzić po nią.

    Macie jakieś sprawdzone sposoby jak dziecku tłumaczyć że musi chodzić? jak jej pomóc w tym odcięciu pepowinki?
     
  2. ola652

    ola652 Mamusia Adrianka!

    u nas było tak samo, ale pani z przedszkola szybko mnie wyganiała bo im dłużej zostawałam to Adrianek bardziej się rozkręcał i tak ok dwa tyg i teraz chodzi z chęcią nawet muszę wcześniej wstawać bo on samego rana chce chodzić tak wiec najlepszym sposobem jest - czas. jak mała zauważy ze jest stały rytm to się przyzwyczai ;) powodzenia.
     
  3. reklama
  4. ulamisiula

    ulamisiula Zaciekawiona BB

    Po pierwsze i najważniejsze, niech zaprowadza dziecko nie mam a inna osoba.Tata, babcia, dziadek, ciocia.. ktoś inny niz mama bo dziecko z nia jest najbardziej zwiazane.
    Po kazdym dniu chwalić jakie jest dzielne mimo że płakało, i mówić że jest juz dorosłe i jak sie jest z niego dumnym.Czasem mały upominek po dniu też pomaga ale nie za czesto, bo się przyzwyczai, że jak idzie do przedszkola to bedzie prezent.
     
  5. anka26_x_07

    anka26_x_07 Mama Laury :)

    popieram :)
    U nas tak bylo teraz corka sama mnie budzi ze chce do przedszkola
    Pierwsze dni byly tragiczne :( az sie zanosila :((
    Wslanie ten sposob u nas sie sprawdzil
    Powodzenia
     
  6. masebi

    masebi Fanka BB :)

    Mam nadzieję, że się polepszy - na razie jest tylko do 12 - ale od przyszłego tygodnia muszę pracować do 16.00 i nie wiem, jak ona to przejdzie. To dopiero 2 dzień. Wstaje dzielnie, idzie dzielnie, a jak ją odbierałam, to Pani mówi że ryczała, nie zjadła śniadanka, dopiero po spacerze się uspokoiła ( 11.00). Ryczą tak na zmiane z chłopcem - on płakał wczoraj, to mojej sie udzieliło, a dziś moja zaczęła a ten podłapał. W domu szał ciał - nie odpstepuje mnie na krok, aż padam ze zmęczenia, a do roboty wieczorem muszę siąść.

    Nagrody - tez na to wpadłam.
    co do odprowadzania, to na zmiane z mężem, bo cioć brak, babcia i dziadek pracują dłużej ode mnie.
     
  7. mamakubusia85

    mamakubusia85 Fanka BB :)

    U nas problem zaczal sie 4 dnia, czyli po weekendzie w poniedzialek, juz rano Kuba marudzil ze nie chce isc do przedszkola, ze tam nie mam mamy (Kuba jest pierwszy rok w przedszkolu). Pogadalam z opiekunka, poprosilam, zeby zwrocila na niego szczegolna uwage, bo w jego grupie sa dzieci, ktore znaja sie z zeszlego roku, on jest pierwszy raz.Zdziwilam sie, gdy poinformowala mnie, ze po moim "zniknieciu" Kuba od razy zabral sie za zwiedzanie sali, zaznajomienie sie z kolegami i kolezankami, ogolnie, swiatnie sie bawil.
    To, co i poradzila pani wychowawczyni - przyprowadzic dziecko, pozegnac sie ( w sencie krotkie pa pa i buziak) i wychodzimy. Bez rozczulania sie, zegnania 5 minut z przytulaniem i machaniem raczka. Potraktujcie to jak czynnosc codziena, choc to trudne, sama wiem :)
     
  8. masebi

    masebi Fanka BB :)

    My mamy początki fatalne. 2 dni - chora tydzień. Poszła 2 dni ( z karteczką od lekarza że jest juz zdrowa!) i wczoraj gorączka i wymioty. Nigdy się nie zaadaptuje, jak będzie tak chorować. Z jej grupy zostało 4 osoby zdrowe. Rodzice dają smarkatki i tak w kółko. A mie kończy się siła na prace po nocach przy kompie. Ja nie mam możliwości urlopu , bo pracuje sama dla siebie. Nie ma "urlopu" od zlecenia. Do tego jak pójdzie to pochlipuje cały dzień i jak ja odbieram jest zgrana i zaryczana, więc nie ma co dziwić się, że chora raz za razem. Wasze początki też takie ciężkie? Bo aż mi słabo, jak koleżanki opowiadają jak ich dzieci chętnie chodzą do przedszkola od pierwszego dnia.
     
  9. pam200

    pam200 Styczniowa mamusia Oskara

    Mój mały ma podobnie.;-)U nas tragedia jest od rana.Jak tylko wstanie to już mówi że on nie chce do przedszkola.:tak:Od samochodu do przedszkola jest ryk,a jak się przebiera to słyszy go całe przedszkole.Staram się "wrzucić" go do sali i znikać,bez zbędnego rozczulania.Z tego co mówi pani po kilku minutach jest już dobrze,młody uspokaja się i bawi z dziećmi.Ale ma też dni że popłakuje przez cały dzień.:-(
    Co do chorowania to też już był 2 razy chory.Po tygodniu chodzenia "przyniósł" do domu jelitówkę, a ostatnie dni też siedział w domu bo miał straszny kaszel i gorączkę.
    Też się martwię ile to jeszcze potrwa??:szok::szok:
     
  10. reklama
  11. magda12345

    magda12345 Mama Juli i Jasia

    No ta ja też w temacie....
    U nas pierwsze dni były straszne ale potem Julcia się dość zaadaptowała, akurat tata miał mozliwość odprowadzania jej i chętnie szła!
    A potem zachorowała, tydzień siedziała w domu no i od poniedziałku mamy znowu cyrki.....tzn w poniedziałek to nawet chętnie poszła, mówiła że się stęskniła za paniami i jej się nudzi w domu i nawet spała w przedszkolu (w ogóle od tego tygodnia zaczęła leżakować), we wtorek był płacz a dziś (tzn już wczoraj ;-)) to popłakiwała odkąd wstała rano...i cały wieczór była śpiewka że ona nie pójdzie do przedszkola i czy jak poprosi to ją pani wypisze z przedszkola....

    Może dlatego jest tak ciężko że ja ją odprowadzam? Kurde nie wiem kiedy to się skończy, ale mi już zaczyna sił brakować i coraz bardziej denerwują mnie te jej lamenty...a wiem że nie tedy droga :-(
     
  12. MamaMiśka

    MamaMiśka Zaciekawiona BB

    Dziewczyny nie dajmy się..Mój 3-latek też nadal ze łzami.. Dziś 30 września - podobno najważniejsze wytrzymać 1 miesiąc!!!!!
    .. Dzis wstał na ostatnią minute, ubrałam go na wpól nieprzytomnego - tylko zdążył zamarudzić że nie chce do przedszkola a ja szybko zaczełam go zagadywać na inne tematy np. że jak wroci to pobawimy sie w pociąg, i że pojdziemy razem posprzatać samochód, że zrobimy wieczorem gofry..itd..itd.. i tak az pod drzwi do jego sali, nawet na minute nie pozwolilam mu przestać mnie słuchać, widziałam ze zaczał sie usmiechac, jeszcze kilka łaskotek w międzyczasie.... i wiecie co !! udało sie..Nie rozpłakał sie!! pierwszy raz:)
    wiem, że to nic nie znaczy ale pierwszy raz wróciłam nie załamana... :-)
    Nie zamierzam się już poddać...:cool2:
     

Poleć forum