reklama

Jak się reagujecie...?

Temat na forum 'Roczniaki i dwulatki' rozpoczęty przez Katka, 5 Kwiecień 2005.

  1. Katka

    Katka Użyszkodnik ;)

    Mam pytanie,jak reagujecie, na pewne,żę sie tak wyraże ,, spoufalania" obcych ludzi z Waszym dzieckiem. Przykład...:jesteśmy na spacerze, Zuzinek sobie drepcze, poznaje świat, a tu jakś kobieta łapie moje dziecko za reke i mowi chodź pojdziesz z Panią........!!!!! (nie ma ikonki, która odzwierciedliłaby moje emocje w tym momencie).Nie jestem odludkiem, ogólnie lubię ludzi.Rozumiem tez,że dzieci na ogół wywołuje pozytywne emocje. Drazni mnie natomiast, to że obcym ludziom wydaje się,ze podejście do dziecka i głaskanie go jest oki.Sa pewne granice, mozna przystanąć,porozmawiać z mamą, zagadnąć do dziecka, dac cześć.Ja na ogół reaguję tak:
    • jeżeli osoba w moim odczuciui jest w miarę ok, to mówię tylko, Zuziu, nie rozmawia się z obcymi....
    • bądź jesli nie jest w miarę ok, to po prostu mówię prosze ie dotykać mojego dziecka, albo się pytam czemu to robi?A nie jednokrotnie mam ochote powiedziec cos więcej...
    Ciekawa jestem Waszego zdania.
    Pozdrawiam_Katka
     
  2. blaszako

    blaszako Fanka BB :)

    Wiesz Katko to jest bardzo trudne, ja też się z tym spotykam ale narazie jakoś tak na mniejszą skalę, moja Kasia jest bardzo chętna do takich kontaktów. I to mnie zaczyna martiwć, bo raz Pani z bloku zaproponowała jej że mama sobie pójdzie a ona moze z nią isc na spacerek na co moja Kasia przystała, ja akurat wziełam ją za kaptur i wciagnełam do windy bo juz chciałam iśc dodomu imiałam wszystkiego dosyć.

    Sama musisz zadecydować co bedziesz robić w tej sytuacji, jeżeli Ci to przeszkadza to mów to ludzią otwarcie że nie życzysz sobie takiego czegoś.

    Przyjdzie taki dzień że Zuzia sama będzie uciekać od obcych ludzi, ale to jeszcze trochę.

    Trudno mi jakoś konkretnie się do tego ustosunkować, ale wydaje mi sie że Twoje odczucia sa tu najwazniejsze.
     
  3. reklama
  4. nikita33

    nikita33 Fan(ka)

    Muszę Ci droga Katko przyznać, że moje odczucia są podobne, kiedy jakaś obca kobita bez pytania bierze moje dzieciątko kochane za rękę, albo głaszcze lub nie daj Boże całuje... myślę wtedy, obca baba, niech zostawi moje dziecko w spokoju... tym bardziej, że Filip jest raczej nieufny wobec obcych, a szczególnie jak chodzi o taki bliski kontakt - próbuje się odsuwać, wyrywa rączkę, odwraca się. Staram się wtedy spokojnie tłumaczyc, żeby taka osoba tego nie robiła, a jak nie skutkuje, to poprostu mówię - choć Filipciu, idziemy dalej, biorę go za rękę i zmykam. Nie wiem, może to jakaś moja nienormalna zazdrość, ale nie lubię, jak się obce babska spoufalają... a pewnie robię źle, w końcu dzieciak się powinien socjalizować.... ;), tylko po co od razu to tykanie... :(

    pozdrawiam
    nikita
     
  5. Katka

    Katka Użyszkodnik ;)

    Ja juz zdecydowanie wiem co mam robić w takich sytuacjach, chcialam poznac po prostu Wasze opinie na ten temat, bo może przesadzam z reakacjami.Każdy ma swoją taką,,bezpieczną linię", nawet dziecko i nikt jej bez przyzwolenia nie powinien przekraczać.A rodzice wiedza najlepiej na ile ktoś sobie może pozwolić w przypadku ich dziecka(taiego które jescze nie mówi), i należałoby się chociaz zapytać czy mozna....

    Nie uważam żeby to była zazdrość, wg mnie to jest taki podświadomy lęk i ostrożność. Nie wiemy przecież co myslą inni ludzie, co mogą zrobić.Wiadomym jest, ze dziecko musi mieć kontakt nie tylko z rówieśnikami, ale innymi dorosłymi.Ale Ci nie którzy dorośli zachowują się tak jakby ,,dzieci były dla każdego" i nie ma znaczenia co czują one same, ich rodzice.Wydaje się im takie oczywiste,ze mozna podejśc do dzieciaka i go głaskać (gdyby jakś obca baba pocałowała mi Zuzię to chyba bym ja chlasła w twarz).

    To tyle...pozdrawiam_Katka
     
  6. nikita33

    nikita33 Fan(ka)

    Zgadzam się, że obcy kiedy chcą dotknąć nasze dziecko powinni zapytac, to dla mnie oczywiste, ale dla tych obcych przeważnie nie. No i dalej - napewno powinni pytać, jeśłi chcą dać dziecku coś do jedzenia - tu nie mówię już o obcych ludziach, ale o rodzinie - mam takie osoby, które bez pytania pchały 6miesięcznemu Filipowi czekoladowe ciastko do buzi, kiedy on od tygodnia dopiero zaczął jeść pierwsze zupki. Do był dopiero dżez... ja miałam pianę na pysku, a oni się dziwili i pukali w czoło... nidgy tego nie zrozumiem, nawet jak ktoś chce coś dać mojemu psu, to się najpierw pyta, czy można, a co dopiero dzieciakowi...
    tak się musiałam wygadać przy okazji

    pozdrawiam
    nikita
     
  7. Katka

    Katka Użyszkodnik ;)

    A to o czym piszesz Nikito to również ważna sprawa i również dla wielu trudno zrozumiała.Ja na poczatku zaznaczyłam,że nie chcę aby dziecku dawano cokolwiek słodkiego czy coś do jedzenia, bez mojego przyzwolenia. Kilka razy mocniej to powtórzyłam i jest dobrze. Jak idę do kogoś w odwiedziny, to zawsze mam wałówkę dla Zuzi, a na zapytanie czemu ona nie może zjeść tego czy innego, odpowiadam(mam juz taką swoją formułkę...:)),że w sumie Zuzia jest jeszcze małym dzieckiem,ja nadal jej delikatnie gotuję, dopiero powoli przyzwyczajam ją do innej kuchni, a trudno, zeby ktoś rezygnowal ze swoich przyzwyczajeń kulinarnych, dla małej...i takie tam...wiadomo o co chodzi,Jak wiem że ktoś gotuje tłusto...to nawet mi się nie chce tego jeść...:(
    Ale u mnie w rodzinie jest inny problem, (ponieważ Zuzia 24 godziny jest ze mną, nie mam jej z kim zostawić i zabieram ją nawet jak idę np: do dentysty), i pewne ciocie, za którymi Zuzia nie przepada, twierdzą,że to moja wina i tylko moja wina, bo do nikogo dziecka nie puszczam. Zastanawiająće jest tylko to,że czemu do niej nie chce iść i wyrażnie mówi NIE, a do innej ,,obcej"osoby z tego pokoju wyciąga rączki i jest całą w skowronkach, gdy siedzi u niej na kolanach.W takich sytuacjach zawsze im mówię, zeby daly jej spokój jak będzie chciala to sama przyjdzie, nic na siłę, bo zapamięta Cie jako tą która zmusza i nie przekona(w moich myslach polubi) się do Ciebie nigdy. Dziala to ...do następnej wizyty...., ale staram się ograniczać je do minimum.

    Pozdrawiam cieplutko :)
     
  8. słowiczek

    słowiczek mama pisklaczków

    Ludzie często mnie zaczepiają i rozczulają nad moim Gabiszonem, jaka ładna laleczka, jakie śliczne dzieciątko,itp. Jest to w pewien sposób powód do dumy. Można sobie pogadać i pośmiać się. Jednakże zaczyna się dotykanie, branie na ręce, czy coś tam innego to dostaję szału. Zabieram Gabę i odwracam się i idę dalej...
    Ale najgorzej jest wtedy gdy zaczynają ją częstować czymkolwiek, np: ciastka, cukierki, chrupy. Wiadomo małe dziecko wszystkiego na spacerze dotyka, przewraca się, grzebie rączkami w ziemi, itp. Nie zawsze jest moment do tego aby coś zjeść. Kiedyś na spacerze spotkała mnie taka przygoda. Zaczepiła nas starsza pani  i opowiadała jak to ona wnuków swoich wychowała, stwierdziła, że nie ma cukiereczka ale wraca właśnie ze sklepu i ma jabłuszko. Ja poprosiłam ją aby nie wyciągała, bo znam reakcję na jabłko mojej małej. Starsza pani dalej swoje. Gabiszon zobaczył jabłko rączki od razu do jabłuszka, błysk radości w oczach. Ja dalej proszę, że nie, bo to pewnie czymś sypane, a poza tym skórka... A starsza pani jakby mnie nie słyszała...
    No i dziecko poszło z jabłkiem w zębach. Zabrałam jej aby schować i dać w domu, bo na oddanie nie miałam szans, bo babsztyl się oddalił. Gaba oczywiście w ryk.Ludzie do mnie co pani robi. A ja do nich, że nie powinno się częstować obcych dzieci, że rączki brudne, jabłko nie umyte...a poza tym czego oni się wtrącają.
    Wyszło na to, że jestem złą matką, dziecku przyjemności odmawiam i takie tam pierdoły...
    A może trochę przesadziłam z moją reakcją? Raczej chyba NIE.
    I dodatkowa sparawa.
    Nie będę uczyć dziecka, że każdy człowiek jest dobry, że każdemu można dać rączkę, że od każdego można wziąć cukiereczka czy jabłuszko.
    Wiadomo co w tym człowieku siedzi????
    Najbardziej jestem uczulona na pedofilów. Wiem, że nazywam rzeczy po imieniu, ale niestety nie chciałabym aby TO nikogo spotkało a zwłaszcza moje dziecko. I dlatego szlak jasny mnie trafia na takie spoufalanie i będę kategorycznie się sprzeciwiać.
     
  9. nikita33

    nikita33 Fan(ka)

    Słowiczku, nie jesteś złą matką, wręcz przeciwnie. Ci, którzy tak twierdzą kiedy sami znaleźliby się w takiej sytuacji, postąpiliby pewnie tak, jak Ty. Ja też jestem zdania, że dziecko nie powinno brać jedzenia od obcych, i nie tylko jedzenia, czegokolwiek, o czym nie wiem lub na co się nie godzę. Nie mogę zrozumiec, czemu obcy ludzie czasem tak chcą uszczęśliwić cudze dziecko na siłę...
    A z tym lubieniem i nielubieniem niektórych osób Katko, to u nas jest tak samo. Niektórym jest z tego powodu przykro(teściowa), ale to jakoś już tak jest, że do jednych dzieciak idzie od razu i bez problemu, a z innymi musi się oswajać, a i tak to oswajanie starcza mu na krótko. Nigdy nie staram się na siłę wciskać go w ramiona babci na przykład, choć wiem, że babcia by bardzo chciała... cóż, może jest jej przykro, ale dzieciaka nie zmusisz, żeby polubił kogoś bo tak wypada ;)

    pozdrówka
    nikita
     
  10. reklama
  11. słowiczek

    słowiczek mama pisklaczków

    U mnie najgorsze jest to, że Gabiszon z chęcią idzie do wszystkich...
    Cygańskie dziecko, nikogo i niczego się nie boi... I tu mam problem...
     
  12. Katka

    Katka Użyszkodnik ;)

    My po prostu się trosczymy i musimy wybiegnąć dużo na przód z myślami......i ewentualnymi reakcjami....
    No własnie szczególny radar mi się włącza jak widze jakiegos gościa w przedziale 20-50 lat, który się nad moją corrką rozczula albozbytnio przygląa.Dla mnie to nie jest normalne,że obcy facet tak lgnie do obcego dziecka.W takich sytuacjach nie jestem miiła....
    A z tym wtrącaniem....to jest pewiem problem, bo często powinnyśmy zareagować o wiele mocniej, ale poniewaz przy dziecku trzeba zachowac fason....Mi ostatnio pewna paniusia zwróciła uwagę,ze ja źlle robię,że moje dziecko je w wózku takiego dużego rogalika, ze powinnam jej dac kawałeczek. Bo Zuzia sobie na pewno nie poradzi i jak to wygląda,że dziecko je coś takiego......a Zuzia chce jeść tak jak ja, w całości mlecznego rogalika a nie w kawałkach....
    Takie przykłady mozna by mnożyć i mnożyć, kazda z nas ma już swoje doświadczenia.
    Ja również nie będę mówiła,że każdy człowiek jest dobry,że świat jest dobry, bo wystraczy,że pójdzie do szkoły i to wszystko poszloby się.. w ...przepaść.
     

Poleć forum