reklama

Jak wychować męza?!, bo to przecież największe dziecko w domu..

Temat na forum 'Pogaduszki' rozpoczęty przez aga1480, 21 Maj 2009.

  1. aga1480

    aga1480 mama 3 muszkieterów

    WITAJCIE.
    Zapraszam na ten wątek wszystkie kobietki, które mają sposoby na swoich partnerow oraz te, ktore chcą sie czegoś na ten temat dowiedzieć. Mężczyzna to dziwne zwierzę a dziczeje zwłaszcza wtedy, gdy pojawiaja sie dzieci... Podzielmy się swoimi doświadczeniami i kobiecymi trikami... pozdrawiam.:-)
     
  2. aga1480

    aga1480 mama 3 muszkieterów

    Mój brak konsekwencji spowodował, że ON wcale mnie nie słuchał!! Jak zaczęłam podchodzić do niego jak do dziecka, w miarę podziałało. Mamy troje dzieci, więc jest co robić, kurczę i co? Kolejny dzieciak. Tylko maluszki są bardziej elastyczne a to wielkie chlopisko nie bardzo. Proszę o porady. Pozdrawiam
     
  3. reklama
  4. Muszelka05

    Muszelka05 Fanka BB :)

    Chyba najczesciej popelnianiym przez nas, kobiety, bledem jesto, ze na poczatku kazdego zwiazku jestesmy za dobre! Wiekszosc kobiet stara sie nawet latami pokazac swojemu ukochanemu jaka to z niej nie bylaby/jest przykladna zona. Jestesmy wtedy super zaradne, gospodarne, pracowite ect.....I niewymagajace - aby go przypadkiem nie sploszyc. Tym sposobem nawet zaradnych i pomocnych facetow rozleniwiamy. Potem, po jakims czasie (czesto dopiero po pojawieniu sie dziecka) ta rola superzony zaczyna byc nam ciazyc i staje sie awykonalna. Wowczas oczekuje sie, ze facet zacznie cos robic. A ta rozleniwiona i rozpieszczona bestia nie chce palcem ruszyc. I nie dziwne! Bo kto go do tego przyzwyczail?! Nie jest rzadkoscia, ze wtedy dochodzi do pierwszych powaznych spiec a nawet kryzysu. Facet nie rozumie, ze nagle wymaga sie od niego czegos, czego nigdy sie wczesniej nie wymagalo. To sa trudne sytuacje i wymagaja dlugiej pracy. I konsekwencji. Trzeba umiec rozmawiac - to podstawa. Rozmawiac a nie klocic sie i rzadac. Najlepiej sprawdza sie wtedy podzial obowiazkow rozpisany wspolnie na papierze. Najczesciej faceci staraja sie wymigac od niego, ale nie wolno im na to pozwolic. Nie zrobiles wczoraj - zrobisz dzisiaj! A jesli to nie pomaga - migac sie samej od niektorych obowiazkow az mu zacznie przeszkadzac. Jesli "zapomnisz" zrobic obiadu dwa razy z rzedu, bo musiala za niego poodkurzac, to moze zacznie myslec. Ale ciezka praca (ta metoda sprawdza sie tez przy nastolatkach i pomocy w domu!).
    Nastepnym naszym bledem to oczekiwanie, ze facet sie czegos domysli :-D Niestety, tylko niektorzy faceci potrafia myslec naszymi kategoriami i wiedza co i kiedy robic. Ale to maly procent plci przeciwnej. Generalnie jak nie powiesz to nie wie! Faceci mysla innymi kategoriami. Jesli chcesz zeby odkurzyl to mu to powiedz a nie czekaj, az sie sam domysli. Tak samo jest niestety z kwiatkami czy prezentami. To my jestesmy romantyczne i to my naogladalysmy sie czy naczytalysmy roznych romansidel o facetach z palca wyssanych, ktorzy zasypuja kwiatami i prezentami, i zawsze wiedza co powiedziec i zrobic. Zycie ne je bajka! Zazwyczaj kreatywnac faceta konczy sie na wyborze koloru samochodu. I nie ma co oczekiwac cudu!
    Kolejny problem pojawia sie kiedy rodzi sie pierwsze dziecko. Coz, to zmiana dla calej rodziny. Do tego tym bardziej trudniejsza dla faceta, ze wtedy on zchodzi na ostatnie miejsce (a dotychczas byl niemalze Bogiem w domu!). Nie dosc, ze idzie w odstawke to jeszcze ciagle mu sie udowadnia, ze wszystko zle robi. Oczywiscie to duze generalizowanie, bo bywaja zupelnie inni facecie i inne kobiety, ktore do tego nie dopuszczaja. Ale fakt pozostaje faktem, ze jest to scenariusz nadal dosc powszechnie stosowany. Mloda mama wie wszystko najlepiej! Z jednej strony oczekuje pomocy, ale z drugiej jesli ja otrzymuja to krytykuje. Wszystko musi sie odbywac na jej zasadach. Wowczas dla faceta z kochanej zoneczki staje sie wrecz kims obcym. Od tej strony nigdy jej nie widzial. Przezywa pierwszy szok. Drugi to ten, ze nie nadaje sie na ojca - bo mamusia kazda probe zajecia sie dzieckiem ladnie skrytykuje. Trzeci to ten, ze na meza tez sie nie nadaje - bo mamusia ciagle ma do niego pretensje, ze czegos nie zrobil. W efekcie facet chowa sie w swoja skorupe i zaczyna uciekac z domu. Unika juz sytuacji, za ktore bedzie krytykowany. Ja sobie poradzic z tym problemem? Bardzo prosto - poprostu dac mu szanse i pamietac, ze maz tez czlowiek i czlonek rodziny. Tu tez przydaje sie rozpisany podzial obowiazkow domowych. Dobrze tez wlaczyc ojca w opieke nad maluszkiem. Od pierwszego dnia. Jesli cos robi zle to nauczyc a nie krytykowac i nie niecierpliwic sie. Dobrze jest tez aby tatus mial jakis jeden obowiazek, ktory tylko do niego nalezy i moze sie w niej wykazac. Np kapanie maluszka - to najpopularniejsze zajecie tatusiow. Warto tez robic wiele rzeczy razem - nawet podanie pieluszki facet odbierze jako uczestniczenie w zyciu mamy i dziecka. Warto tez poswiecic kilka chwil dla samego faceta. Wiadomo - mloda mama jest wiecznie zmeczona i czesto sex to ma gdzies. Niestety, czasem trzeba sie poswiecic. Ale to nie wystarczy. Zwiazek pielegnuje sie nie tylko w nocy. Obecnie technika bardzo nam sprzyja. Wyslanie czulego sms to tylko kilka sekund a moze zdzialac cuda. Jesli sie mimo wszystko nie pielegnuje uczuc meza to trudno sie dziwic, ze on sie coraz bardziej bedzie odsuwal. Pierwszy rok zycia dziecka to ciezki egzamin dla zwiazku. Nawet najlepszego.
    Nastepny problem to obwinianie meza, ze sie nie ma dla siebie czasu. Nie ma co oczekiwac, ze facet o tym pomysli. Trzeba sobie samemu to wygospodarowac. Nie bojmy sie zostawiac tatusiow z dziecmi - nie dadza im krzywdy zrobic! Jak beda mieli problem to zapewniam - beda wiedzieli gdzie dzwonic po pomoc! Takie zostawanie z dziecmi jest zdrowe dla wszystkich. Kazda mama ma potrzebe pojscia do fryzjera, polazenia bez wozka po sklepach, pojscia na ploty.....i nie moze zapominac o tych przyjemnosciach. Od samego poczatku. Im szybciej sie faceta przyzwyczai do tego, tym szybciej bedzie to dla niego normalne.
    I na dzisiaj juz ostatni problem: rozne sposoby myslenia. Warto WIEDZIEC, ze kobieta i mezczyzna mysla zupelnie roznie. Czasem problemy wynikaja tylko z nieporozumien, ktore urastaja do rangi katastrofy. Dam tylko bardzo prosty przyklad: robienie zakupow. Kiedy mezczyzna bierze liste zakupow i udaje sie do sklepu idzie dokladnie wg tej listy. Moze kupi dodatkowo cos, na co w danej chwili ma ochote. Ale nic poza tym. Natomiast kobieta kupi zawsze wiele innych rzeczy, bo ona uzuwa wyobrazni do tego. Idzie po sklepie i czesto planuje kilka obiadow do przodu. Mysli o najblizszym sprzataniu, praniu i w wyobraznie zauwaza czego jeszcze potrzebuje. Czesto okazuje sie, ze zapomniala na tej kartce dopisac wielu rzeczy. To to nam, kobietam, w sklepie zajmuje tyle czasu. Facet idzie jak maszyna. Jesli facet nie ma kartki, to kupi to, co mu w danej chwili potrzebne. Nie mysli o tym, ze z takim podejsciem nazajutrz bedzie znowu robil zakupy. Kobieta w glowie ulozy wszystko tak, aby nie musiala wchodzic do sklepu przez najblizsze dni. To prosty przyklad jak roznie myslimy. Nie ma w tym zlosliwosci czy bezmyslnosci. Jestesmy poprostu rozni. I te roznice w sposobie myslenia mozna spotkac na kazdym kroku. Dlatego bardzo wazne aby ze soba rozmawiac i sobie je uzmyslawiac. Mezczyzna o tym nie pomysli, dlatego warto inicjowac takie rozmowy podczas ktorych przeanalizuje sie swoj tok myslenia czy postepowania. Bardzo zdrowe jest aby raz w tygodniu przeznaczy godzinke na taka dyskusje.
    To tyle na dzis. Dziekuje za uwage:-D
    PS. to co napisalam to tylko rady, ktore uslyszalam, wyczytalam i wyprobowalam sama.
     
  5. aga1480

    aga1480 mama 3 muszkieterów

    Witaj. Cieszę się, że ktoś wreszcie odpisał na temat, kyóry mnie interesuje.........:-)Tak, to wszystko prawda, co piszesz, tylko ja czasami nie mam już siły walczyć, żeby było lepiej.Bo przecież ile można próbować manipulować itd, itp. Nasze dzieci są w wieku 4,5 roku, oraz bliźniaki - po 8 miesięcy. Zadnego z tych dzieci nigdy nie wykąpał, nie przebrał, nie wstał w nocy.. Choć padałam na twarz, byłam potwornie zmęczona, wielokrotnie prosiłam o pomoc- nic nie pomogło.... Głuchy jak pień. Obecnie można powiedzieć, że nie jesteśmy już razem, mieszkamy osobno, do dzieci przychodzi, a jakże i jest miło dopóki maluchy nie płaczą.. Bardzo się staralam, kochałam tego człowieka, nadal go kocham, ywierz wiele sposobow wykorzystywalam.:-:)-(Niejednokrotnie choć nie miałam sil, zakładalam ładną bieliznę na noc, i byłam jego kiedy tylko chciał, bo przecież nie ma nic go\rszego kiedy facet czuje się odrzucony,,, Albo ja jestem ciężkim przypadkiem, albo on:-:)-:)-(
     
  6. mamusia_2008

    mamusia_2008 Fanka BB :)

    Nasz związek też uległ radykalnej przemianie od czasu urodzenia dziecka. Muszelka idealnie to opisałaś. Już myślałam, że taki kryzys to tylko u nas. Że ja jestem ponadprzeciętna, a mój mąż gamoń do potęgi. A chyba rzeczywiście tacy są faceci: niekumaci w sprawach dzieciowych. W końcu, to my jesteśmy przystosowane do tej funkcji z natury. Ale jedno mnie wkurzało - prosiłam wielokrotnie mojego m., aby doczytał na ten temat - np. jak przewinąć dziecko, a on to olał, na szkołę rodzenia też nie miał czasu. Może myślał, że nie będzie musiał przewijać???... Jak przyszło co do czego - to usiłował zdjąć body (z wąskim otworem na szyję) dołem... Moja wyobraźnia nawet tego nie ogarnia... Że nie wspomnę o podcieraniu dziewczynki od tyłu do przodu. I potem się dziwi, że się wściekałam. No i tak ciągle... bo nie chciało mu się wylać wody z wanienki (oczywiście ja kąpię dziecko i robię wszystko inne), bo nie chciało mu się wyrzucić śmierdzących pieluch - kilka worków rzędem, bo nie chciało mu się wyjść z dzieckiem na spacer nawet na godzinę - a jak go zmusiłam kilka razy (był chyba z cztery razy przez 10 m-cy...) to wykłócał się aby być tylko 45 min, a nie godzinę... Ciągle kurde mam jakieś pretensje, jestem cholera, zrzęda etc...
    A faceta wychowuje jego mama. U nas przypadek tragiczny: nadopiekuńcza na maxa. I stąd takie zachowania.
    Ale muszę przyznać jedno: mój mąż ma czasami takie przebłyski - że sam pobawi się z dzieckiem, a nawet zrobi śniadanie czy umyje naczynia. Tylko to takie ulotne chwile. No i niestety - to efekt mojego niemal nieustannego gderania, że niewiele mi pomaga przy dziecku. To chyba wyrzuty sumienia się w nim odzywają...
    Myślę, że trzeba mówić co nas boli, czasami nawet zrzędzić - mamy do tego prawo; ale też dawać mu chwilę wytchnienia - czasami zamilknąć, obrazić się, dać mu przestrzeń ciszy - aby zaczął myśleć, że jednak coś jest nie tak. No i rzeczywiście - czasami nie zrobić obiadu etc. - aby zobaczył, że rzeczywiście nie możemy się wyrobić.
    Faceci są trochę niepełnosprawni - bo nie mają takiej intuicji jak my - i wszystko im trzeba mówić, przypominać - jak dziecku. Ale aby tylko nie dać im do zrozumienia, że ich tak traktujemy. Przecież chcą być podziwiani, to nasi samce ;) Najlepiej chwalić jak już coś zrobią. Choć to niekiedy trudne - przykład: m. dumny, że znów umył naczynia, a ja wchodzę do kuchni i widzę syf - bo jak ja sprzątam, to i umyję stół, i zasyfioną kuchenkę, i wszystkie gary, a nie tylko część... Ech...
     
    Ostatnia edycja: 2 Czerwiec 2009
  7. aga1480

    aga1480 mama 3 muszkieterów

    Witaj Mamusia 2008. Ajednak wiele z nas ma taki problem, moja prababcia kiedyś powiedziała mi,że kobieta przede wszystkim musi być dobrą aktorką, potem dobrą kochanką, kucharką, matką. Sztuką jest tak manipulować, żeby mężczyzna myślał, że to on rządzi. Ja się chyba jednak do tego nie nadaję. Nie potrafię tak postępować jak radziła mi prababcia. Jestem zbyt spontaniczna, zbyt szczera i to wykorzystał... ech, mówić się nie chce
     
  8. mamusia_2008

    mamusia_2008 Fanka BB :)

    Chyba muszę do tego powrócić... Choć z drugiej strony niby z jakiej racji to my mamy im "usługiwać"? Epoki się im pomyliły?... Uznaję, że mężczyzna jest stworzony do kierowania, reprezentacji etc., ale bez przesady - co my jakieś głąby jesteśmy? Tak nas postrzegają, a jest przecież odwrotnie. Choć... mądry głupszemu ustąpi... :)
     
    Ostatnia edycja: 4 Czerwiec 2009
  9. aga1480

    aga1480 mama 3 muszkieterów

    We mnie też odzywa się duch feministki:tak::tak:Zawsze będę uważała, że mężczyźni jednak są gorszym gatunkiem. Tylko pracuje taki gość, określoną liczbę godz, wraca do domu i jest potwornie zmęczony!!!!:no::no::no:Kobieta zajmuje się wszystkim, na wszystko musi mieć czas i pracuje 24 godz na dobę, nikt tego nie docenia!!!Jeszcze pretensje, że czasem nie wyrobisz się z obiadem!!!Prawda,że mam rację????;-);-);-)
     
  10. reklama
  11. mamusia_2008

    mamusia_2008 Fanka BB :)

    Prawda :)
    Choć wiesz teraz mi się przypomniało, że ta różnica wynika również z naszej odmiennej fizjologii. Podobno jest tak, że facet po pracy musi dłużej odpocząć, nawet się przespać; a kobieta - starczy jej chwila wytchnienia, jakaś odskocznia czy też zmiana rodzaju pracy i już przy tym wypoczywa. Z natury jesteśmy stworzone do wielozadaniowości, a facet do jakiegoś jednego konkretnego zadania - dlatego nie potrafią ogarnąć wszystkiego tak jak kobiety. I tu też nasza wyższość :)
     
  12. mamusia_2008

    mamusia_2008 Fanka BB :)

    Kobieta musi być jeszcze tajemnicza. To też mój błąd, że za dużo mówiłam - nie powinno się facetowi opowiadać wszystkiego - tak jak np. przyjaciółce - bo oni pewnych rzeczy nie rozumieją i tylko uznają nas później za byty słabe. Chyba.... chyba, że mamy w facecie prawdziwego przyjaciela... a mój jeszcze do tego nie dorósł... Ale mam jeszcze nadzieję ;)
     

Poleć forum