reklama

Kiedy ona bije, a on oddaje...

Temat na forum 'Zwierzenia' rozpoczęty przez Sasanka18, 16 Kwiecień 2009.

  1. Sasanka18

    Sasanka18 Fanka BB :)

    Nie wiem od czego zacząć.
    Może od początku...

    Jesteśmy ze sobą od prawie trzech lat. W tym czasie wiele przeszliśmy, m.in. moją zdradę - nie cielesną, a uczuciową (która była na przekór jego braku zainteresowania mną - zamiast spędzać ze mną czas, wolał komputer i swoje romanse na GG z różnymi dziewczętami, o czym dowiedziałam się po czasie).
    Zdarzały się bijatyki, zawsze zaczynające się ode mnie - nie wytrzymywałam i uderzałam go po twarzy, do tej pory mam ślad naszych "przepychanek" w postaci urazu szczęki, na szczęście było minęło.

    Jestem w ciąży... Właściwie już powinnam rodzić.
    Wczoraj znów doszło do karczemnej awantury o nic.
    I do rękoczynów. Jak zwykle to ja zaczęłam (czego żałuję).
    Mam ślady na rękach od jego uścisków, ale nie chcę mu ich pokazywać. Oddał mi z nawiązką, bo cóż może kobieta wobec mężczyzny...

    Później poszedł z kolegami na piwo, wrócił późnym wieczorem, ułożył się na osobnym łóżku i zgrywał miłego tatusia - oczywiście nagle zainteresował się dzieckiem.... A tak to miał je gdzieś.

    Dzisiaj nic nie lepiej, po prostu wyzywamy się nawzajem ale on zaczyna wyzywać mnie bez powodu. Mam tego dość, jest mi przykro, nawet pisząc tego posta płaczę...

    Uważam, że wszystko stało się przeze mnie.
    Jestem okropną kobietą i nic tego nie zmieni, nie nadaję się do bycia w związku, nie nadaję się na matkę (o tym przekonuję się z każdym dniem coraz bardziej)...

    Nie wiem czy on chce mi podokuczać, siedząc na NK i oglądając profile swoich licznych koleżanek? Mnie to już nawet nie rusza.

    Nie wiem czy go kocham, nie wiem czy ja sama nie oszukuję się w myslach, uważając, że jeszcze kilka dni temu on mówił, że mnie kocha, tymczasem to jedno wielkie kłamstwo... Gdyby mnie kochał, nie wyładowywał się na mnie za swoje problemy.

    Czuję się we własnym domu jak intruz.
    To on do tego doprowadził.

    Najgorsze jest to, że mam rodzić, nawet w nocy może mnie pogonić na porodówkę... Nie wiem jak sobie poradzę, ale mam głupi pomysł, że kiedy już urodzę, powiem położnym, że nie chcę go widzieć na oczy.. Że jak będzie chciał to niech zobaczy dziecko, ale ja nie pójdę na spotkanie się z nim, nie chcę go widzieć na oczy chociaż przez te kilka dni pobytu w szpitalu.

    Czuję się samotna, nie mam z kim porozmawiać ;(
    Z dnia na dzień jest coraz gorzej, a miało być lepiej...


    Na dodatek mam problem, bo nawet gdybym chciała już całkowicie zerwać kontakt z nim, nie mam jak!
    Jestem na jego utrzymaniu, moja mama mieszka z nami, nie mam dokąd uciec! I to mnie najbardziej przeraża, bo chcę w końcu zacząc życie od nowa, wczoraj w końcu to zrozumiałam.

    Mam również pytanie: czy jeśli chciałabym wystąpić o alimenty dla dzieci, nie mogę mieszkać z ojcem dziecka?
    Jak można to wszystko załatwić?

    Proszę o pomoc, chociaż bardziej zależało mi na wygadaniu się...

    Dziękuję z góry.

    Pozzdrawiam, Sandra
     
  2. MeKlaudia

    MeKlaudia Fanka BB :)

    Sasanka może pogadajcie ze soba tak szczerze powiedz mu co czujesz co cie boli i jak sie czujesz w waszym zwiazku.. Ja też miałam trudne dni ze swoim R czasami załowałam że jesteśmy razem ale po długiej rozmowie no i po jego wypadku (naszczescie nic mu sie nie stało) uświadomiłam sobie że nie umiem bez niego życ.. Miedzy nami tez było dużo sporów i kłotni tez go wyzywałam i biłam ale jak pisałam nasza jedna rozmowa bardzo powazna no i z płaczem i jakoś wszystko sie wyjaśniło i jak narazie jest dobrze mam nadzieje że bedzie tak dalej.. A ty nie martw sie za bardzo masz dzieci dla ktorych warto zyc:) I pokaż mu te ślady niech zobaczy jak mocno Cie zranił no i przede wszystkim powaznie porozmawiajcie tylko juz bez rekoczynów i wyzwisk.. Życze powodzenia pozdrawiam
     
  3. reklama
  4. ptysia0

    ptysia0 mamuśka

    "Gdyby mnie kochał, nie wyładowywał się na mnie za swoje problemy."

    Przede wszystkim odpowiedz sobie czy Ty go kochasz - bo jeśli dobrze przeczytałam Ty pierwsza zaczynasz?
    I tak jak pisze Klaudia - ważna jest rozmowa. W każdym związku są wzloty i upadki, w moim również, ale najważniejsze jest aby szczerze umieć ze sobą rozmawiać.
     
  5. KingaMZ

    KingaMZ Fanka BB :)

    dokladnie tak....

    co do alimentow..mozesz mieszkac z ojcem dzieci i je otrzymywac. jedno nie wyklucza drugiego. Jednak...dziewczyny maja racje porozmawiajcie. Wydaje mi sie ze nie dokonca twoj chlopak rozumie jak ty sie czujesz, w czym jest problem...i ptysia ma racje sama sobie odpowiedz czy ty go kochasz bo w koncu to ty zaczynasz....i czy zaczynasz bo szukasz pretekstu zeby odejsc czy moze to tez jest wynikiem wahania nastroju w ciazy, tego ze inaczej sobie to wyobrazalas niz faktycznie jest i czujesz sie rozczarowana nim, cala sytuacja i chcesz "ukarac" ojca dzieci w jakis sposob....podstawa to rozmowa - szczera rozmowa oraz chec naprawienia zlej sytuacji. Bron boze nie mysl o sobie ze nie nadajsz sie na matke! Jak patrzysz na zakochane w Tobie oczy swojego dziecka to myslisz tak samo? Ty jestes dla niego calym swiatem i ono Cie kocha jak tylko moze. Trzymaj sie mocno, masz dla kogo.

    p.s. hmm...osobiscie uwazam ze chocby nie wiem co to facet owszem powinien sie bronic przed atakiem ( lapiac za reke ktora zmierza w jego kierunku) ale nie bijac swoja kobiete...jakie szanse ma kobieta w stosunku do mezczyzny? jaki przyklad dziecku swojemu daje? jak to sie kiedys tragicznie moze skonczyc, bo Tobie lub jemu pojda nerwy i co? ktores zlapie w pewnym momencie za noz bo nie wytrzyma? zastanow sie...
    dobrze to o nim nie swiadczy...nie ma tu znaczenia ze to Ty rozpoczynasz klotnie, bo wyglada to tak jakbys poprzez wszczynanie klotni chciala zwrocic jego uwage na siebie bo on ma milion rzeczy wazniejszych niz najblizsze mu osoby...moze nie dorosl do roli ojca i partnera?
     
  6. bezsenna

    bezsenna Fanka BB :)

    Sasanka18 U mnie też były rękoczyny, wyzwiska... Ale ja odeszłam. Zrozumiałam, że to nie miłość, tylko ciągłe upokarzanie się nawzajem. Rodzę w lipcu, nie jesteśmy ze sobą od stycznia. Wiem, że tak jest lepiej, bo ja nie mam zamiaru się szarpać. Chcę też, żeby moje dziecko wychowywało się w spokoju.
     
  7. dib2

    dib2 Mama Sary - 06.12.2008r.

    bezsenna i bardzo dobrze bo tu nie chodzi o nas tylko o dzieci. jak robi tak tobie to moze kiedys spróbuje na dzieciach??pomyślcie o tym
     
  8. ala_oli

    ala_oli Alicja i Alex

    BEZSENNA-popieram cie w 100%:tak:
     
  9. Nikole

    Nikole Wciąż dążę do celu..

    Sasanka18

    Po tym co przeczytałam mogę sądzic, że trochę jesteśmy do siebie podobne pod względem temperamentu,a moze tego, z jakiego powodu mamy takie a nie inne problemy z opanowaniem emocji. W moim profilu jest numer kontaktowy więc jeśli będziesz miała ochotę pogadac to zapraszam. : ) Od momentu napisania postu minelo juz troche czasu wiec pewnie duzo sie u Ciebie zmienilo. Wiem, ze ciezko podejmowac decyzje dotyczace partnera, z ktorym jest sie zzytym i pomimo ciaglych klotni, wiecznej szarpaniny i bluzgania sobie w twarz nie potrafimy powiedziec NIE! i skonczyc ta szopke raz na zawsze . Sama niejednokrotnie zastanawialam sie czym sie kieruja ludzie (m.in. ja) , ktorzy pomimo tak wielkiego upokorzenia nic nie robią w tym kierunku, a kazdy kolejny dzien jest wiarą, ze następny będzie lepszy od poprzedniego. Błedne kolo. Trojkat bermudzki, gdy sie w niego wpadnie czlowiek jedynie poglebia sie w tym udajac ze wszystko jest pod kontrola. Pytanie: co mozna zrobic w tym kiierunku?! jedyne co moze uratowac taka osobe to silny charakter i konsekwencja w postepowaniu i podejmowaniu decyzji. Nie moze byc zrobione pochopnie pod wplywem nadmiernych, zlych emocji. Poczekac na moment az atmosfera sie troszke polepszy, uciasc sobie w cichym pokoju i pomyslec. Ja mam silny charakter, konsekwencja moja jednak jest zbijana z tropu z powodu obecnej sytuacji i uczucia do ktorego czasami(w chwili uniesienia) miewam watpliwosci. Sytuacja jest poważniejsza gdy ma się dziecko. Walczy się wtedy ze sobą, myśli się kotłują w głowie co jest lepsze: odejśc, zyc i radzic sobie jako samotna matka lub zostac i kazdego dnia modlic sie o koniec dnia lub miec klapki na oczach i starac sie nie widziec, ze ma sie jakis problem. Co jest lepsze dla dziecka? no na pewno nie rodzina, w ktorej są wieczne awanruty i w której to rodzinie dochodzi do rękoczynów. Sama wychowywałam się w takim domu i mogę podziękowa jedynie mamie, że nie podjęłą odpowiednich i włąściwych decyzji. Taka rodzina niszczy! nie tylko rodziców, bo rodzice niszczą siebie sami swiadomie. Niszcza od samego poczatku psychike swoich wlasnych dzieci, ktore w pozniejszym swoim doroslym zyciu nie potrafia sobie z tym poradzic, przekazuja te zle rzeczy nastepnym pokoleniom, nie moga poradzic sobie ze wspomnieniami ( co w moim przypadku wykancza mnie chyba najbardziej). Nie lepiej zyc osobno? moze dziecko nie bedzie mialo ojca na co dzien, ale na pewno wspomnienia i zycie beda bardziej wyrazne.

    oj wyraziłam się nieco .. chyba też potrzebowałam to napisac.
    pozdrawiam serdecznie i czekam na jakies wiesci...
     
  10. reklama
  11. Lapis_Lazuli

    Lapis_Lazuli Mama Ma Mi

    Sasanko-nieważne kto zaczął, jeśli facet bije kobietę i to w dodatku w ciąży-nie jest wart zastanawiania się czy z nim zostać.Zróbcie z Mamą wszystko by się uwolnić, alimenty myślę dostaniesz nawet mieszkając z nim.
     
  12. Nikole

    Nikole Wciąż dążę do celu..

    a alimenty na dziecko spokojnie można dostac nawet jesli bedziesz mieszkac z facetem. Wniosek do sadu z uwzglednieniem tego co sie dzieje i z jakiego powodu wystepujesz o alimenty. Dobrze jest sie poradzic adwokata jak to napisac i co najlepiej mowic w sadzie, moze podpowiedziec ci jak poprowadzic cala sprawe tak, abys wyszla na tym korzystnie (jesli obawiasz sie z jego strony jakis atakow badz gdy bedzie probowal wykrecac sie z placenia alimentow). Jesli jestes pewna ze zadnych problemow robic nie bedzie to sama napisz taki wniosek, sa one zapewne dostepne na internecie, duzo pisze na ten temat na roznego rodzaju forach.
     

Poleć forum