reklama

Klamstwa

Temat na forum 'Relacje rodzinne' rozpoczęty przez szatynka, 16 Luty 2010.

  1. szatynka

    szatynka Aktywna w BB

    Chcialam sie was zapytac a moze nawet prosic o rade.Czy klamstwa moga doprowadzic do rozpadu malzenstwa?Moj maz mnie oklamuje juz od paru lat,ciagle tylko przeprasza a ja wybaczam i tak w kolko,prawie co tydzien łapne go z czyms,nie mam do niego juz zaufania pare godzin temu sie okazalo ze znow mnie oklamal :-(oczy mam cale zaplakane mam dosc po prostu, ile przeciez tak mozna wytrzymac,niewiem co mam zrobic mysle ze powinnam to zakonczyc,uwazam ze jesli sie kogos kocha to patrzac mu prosto w oczy nie mozna go oklamac,lub przysiegajac na nasza milosc lub na dzieci powinno sie powiedziec prawde ale moj maz zlozyl raz taka przysiege i sie okazalo ze klamal.Pomozcie bo niewiem co robic
     
  2. Nikita84

    Nikita84 Mamusia Kubusia

    A o jakie kłamstwa chodzi? Bez konkretów nie powiemy nic konkretnego, podaj jakieś przykłady. Zdradził Cię, narobił długów? Jakie kłamstwa?
     
  3. reklama
  4. karolinad2

    karolinad2 staraczka :)

    Dokładnie :tak::tak:
    Jeśli to są poważne kłamstwa które ciągną się długo to myśle że tak ale..... na początku dobrze by było może jakąs terapie , wizyte u psychologa czy cos ( jeśli nie krozystaliscie z takiego wyjscia) :tak::tak::tak:
    Ja jestem zdania że kończyć związek można tylko wtedy jak się wykorzystało wszystkie rozwiązania które nie pomogły . A ty chyba wszystkich opcji nie wykorzystałaś . :unsure::unsure:
     
  5. szatynka

    szatynka Aktywna w BB

    Tak robi co chwile dlugi,pomimo tego ze mamy komornika na wyplacie,czesto gra w gry hazardowe,wychodzi do pracy niby a tak naprawde ma wolne ostatnio zdarzylo mu sie to rok temu no ale obiecal,czy tacy ludzie jak moj maz powinni isc do odpowiedniego specjalisty czy uwazacie ze moze sam sie zmienic choc znow mi dzisiaj obiecal ze mnie z niczym nie oklamie
     
  6. karolinad2

    karolinad2 staraczka :)

    Ja na Twoim miejscu zgłosiłabym sie rzeczywiście z tym do jakiegoś specjalisty:tak::tak::tak:...
    gry hazardowe to cięzki problem i wielkie uzaleznienie i sama z tym chyba nie dasz rady jesli kolejny raz ci obiecuje ze sie zmieni i to nic nie działa :-:)-:)-(
     
  7. Muszelka05

    Muszelka05 Fanka BB :)

    Hazard moze byc takim samym uzaleznieniem jak narkotyki, alkohol itp. To choroba, ktora trzeba leczyc. Bez terapii marne sa szanse na rozwiazanie problemu. Natomiast duze na jego poglebienie. Nie warto czekac az sie upadnie na dno i wszystko straci. Ale niestety, ludziom uzaleznionym, czasem tylko dno pozwala na odbicie sie od niego. Czasem rodzina moze przyblizyc to dno wlasnie zostawiajac osobe uzalezniona samej sobie. Czasem to szok, ktory pomaga komus choremu otworzyc oczy, przebudzic sie i zaczac szukac pomocy. Wtedy mozna znowu mu zaczac pomagac.
    Podejrzewam, ze Twoj maz nie oklamuje Ciebie z rozmyslem. Pewnie on naprawde chce dotrzymac slowa. Ale choroba jest silniejsza od niego. Przebaczanie w takiej sytuacji niczemu nie sluzy. Jesli jestescie dobrymi partnerami to zgloscie sie na terapie. Twoj maz musi zrozumiec, ze jest chory i moze sie wyleczyc. Ale nie sam!
    Pozdrawiam i trzymam kciuki
     
  8. szatynka

    szatynka Aktywna w BB

    Dziekuje bardzo,porazmawiam z nim o tym,bardzo sie kochamy wiec nie pozwole zeby to zepsulo 9 lat bycia razem, rozmawialismy wczoraj o tym,wszystko mi wyjasnil co i dlaczego zrobil,rozmowa jest kluczem do sukcesu:tak:
     
  9. Camel84

    Camel84 Fanka BB :)

    Zgadzam się, tu nie chodzi o wybaczanie w imię miłości czy tolerowanie tego. Jeżeli zależy ci na mężu, powinnaś podejść do tego na zimno. Sami tego nie rozwiążecie, jak również problem nie zniknie sam.
    Ja miałam styczność z osobami uzależnionymi i rzeczywiście czasem terapia szokowa, jak pisze Muszelka, działa, ale z drugiej strony nie wiem czy bym potrafiła tak postąpić z bliską osobą. Zwłaszcza, że tu nie idzie o np. alkohol, ale o pieniądze i skutki mogą być bolesne, jeżeli wyjdziecie z problemu i zostaniecie z ogromnymi długami.

    Wiele zależy od świadomości samej osoby chorej i tego czy ona sama chce coś zmienić. Na siłę nie da się nikogo uratować, jeżeli sam tego nie chce albo nie widzi problemu.

    Moim zdaniem musisz być twarda. Nie rozczulać się, ale też nie robić wyrzutów, bo prawdopodobnie to jest silniejsze od twojego męża, tak jak pisała Muszelka i w ten sposób tylko go pogrążysz. Ja postawiłabym jakieś ultimatum - że staniesz za nim, będziesz go wspierać, ale tylko jeżeli będzie szczerość i jeżeli skorzystacie z pomocy specjalisty, najlepiej razem, bo również ty bęziesz musiała nauczyć się jak postępować.
     
  10. reklama

Poleć forum