reklama

Książka o zabawach dla dzieci

Temat na forum 'W co się bawić?' rozpoczęty przez marul, 21 Luty 2007.

  1. marul

    marul Gość

    Można to znaleźć w Gazecie Wyborczej. Pełny tekst znajdziecie TUTAJ

    A oto kilka cytatów :

    W co powinny bawić się dzieci? W chowanego, w klasy? Matthias Mala w swojej książce "Zabawy z dzieckiem" proponuje coś oryginalniejszego: "w mordercę" i "w "przesłuchanie". Książkę przedrukowało krakowskie wydawnictwo księży jezuitów WAM. Publikacja nie trafiła na szczęście do czytelników.





    Mamy, którym pokazaliśmy "Zabawy...", były zszokowane. Pytały o intencje autora. A wystarczyło przeczytać przedmowę, w której Matthias Mala tłumaczy: "Moją intencją było przedstawienie raczej rzadkich i nietypowych zabaw, gdyż te standardowe zabawy są doskonale znane. A gdy nastrój zabawy zostanie już raz rozbudzony, zaczną tryskać kolejne pomysły".

    "Łapanka" i "pożeracz kości"

    Zabawy, które proponuje Mala, rzeczywiście są "rzadkie i nietypowe". Wątpliwych opisów w poradniku jest co najmniej kilka: "Największą przyjemność sprawia gra w morderców przy świetle świec, gdyż można się nieźle bać. Wśród graczy ukrył się morderca. Należy go ująć zanim on sam kogoś załatwi. (...) Morduje w ten sposób, iż mruga ukradkiem do uczestników gry. Do kogo mrugnął, ten jest martwy i spada z potwornym jękiem z krzesła". Wśród wielu innowacyjnych pomysłów autora znalazły się też takie: dzieci mogą wykupywać fanty, szczekając; w zabawie "w rekina" maluchy wkładają do kąpielówek papierowe kulki. Przerażają również nazwy innych zabaw: "łapanka", "pożeracz kości".
     
  2. reklama
  3. nikita33

    nikita33 Fan(ka)

    Zabawy są rzeczywiście "rzadkie i nietypowe"... nie dziwię się, że większość rodziców jest w szoku biorąc do ręki taką książkę. Co prawda wiem też, że zmyślne dzieciaki mają często same z siebie wiele pomysłów na takie dziwaczne zabawy - cóż, dorośli też czasem lubią obejrzeć jakiś horror. Nie znaczy to oczywiście, że popieram taką literaturę czy takie zabawy - nic z tych rzeczy. To nie pierwsza taka pozycja zresztą - jakiś czas temu głośno było o książeczce polskiego bodajże autora, w której można było przeczytac różne makabryczne wierszyki, typu - Karolek bawił się nożem, uciął sobie kawałek paluszka, paluszek się dyndał, krew się lała..... książeczka wywołała wielkie oburzenie. I słusznie. Zastanawiam się, kto wydaje drukiem takie książeczki i czy nie ma nad tym jakiejś kontroli? Ja rozumiem, że nie ma cenzury, każdy może sobie wydac, co mu się podoba, ale bez przesady. Na zabawkach producenci są zobowiązani umieszczać notki, że dana rzecz nie nadaje się dla dzieci w pewnym wieku i może być niebezpieczna. Zdaje się, że niektóre książeczki też powinny zawierać takie ostrzeżenia. Jeśli już wogóle ktoś musi wydawać takie rzeczy.

    pozdrawiam
    nikita
     

Poleć forum