Hej wszystkim. To ja wczoraj sobie wykrakałam, że mi to tak nic nie dolega i nie mam żadnych objawów :-( Wieczorem pojechaliśmy z Piotrkiem (mężem) cośtam kupić w Praktikerze i tak się tam dziwnie czułam...jakaś mega zmęczona, w głowie mi się kręciło, męczyły mnie te światła itd aż musiałam po chwili usiąść. Po powrocie do domu za to wylądowałam w łazience (kiedy ja ostatnio wymiotowałam??? w 6tym miesiącu?). No i po tem luz, po czym w środku nocy się budzę a tu regularne skurcze co 10-12 min

. Nawet po jakimś czasie wzięłam zegarek i mierzyłam, trwało to ze 2 godziny więc już oczyma wyobraźni widziałam jak zaraz budzę Piotrka i jadę rodzić

i co? i dupa, przewracałam się kilka godzin z boku na bok nie mogąc spać i wszystko ucihło :-( Kurcze teraz wiem jak się czujecie jak już myślicie że to może już, a tu zaraz znowu cisza...tyle mam z tego, że jestem niedospana. No ale cośtam jednak poszło do przodu, że może raczej wcześniej niż później..

Jeszcze 8 dni do terminu.
Iwonka - pewnie już pojechałaś na to ktg bo Cię nie ma, jak się stresujesz to pewnie, jedź, bo po co, ale myślę że wsio jest oki, mój przedwczoraj też strasznie mało jak na siebie się ruszał, ja już zaczynałam panikować oczywiście, a Piotrek stwierdził, że może po prostu ma taki dzień i żebym dała małemu spokój i poszła spać. I mial rację wczoraj mały hasał jak zawsze

Także się nie nakręcaj tylko :-) Trzymam kciuki.
Ja dziś też na ktg, pierwszy raz, ciekawe co mi ciekawego polożne powiedzą? Jak coś w stylu, że jeszcze długa droga to pozabijam
Miłego dzionka Wam, pozdrawiam.