zielona maupa
Na skrzydłach melancholii
Aga co do tych wizyt u ginekologa... Ja zupelnie nie wiem co o tym wszystkim myslec. Ze wychowalam sie w POlsce, latanie do ginekologa i bycie badanym na samolocie przy kazdej wizycie, jest dla mnie zupelnie normalne.
Natomiast tutaj chodze do gina co miesiac, co miesiac robi mi USG (a ten nowy nawet ostatnio zmierzyl mi brzuch, a wlasciwie dlugosc macicy), mierza cisnienie i sprawdzaja wage. Na tym konczy sie procedura... Wiec wlasciwie zachowuje sie on jak poloznik. Odkad jestem w ciazy nie przebadano mnie organoleptycznie, ani nawet nie wyslano na badania krwi i moczu. Ciaze traktuje sie tutaj jako normalne zjawisko fizjologiczne. Tak sobie mysle, ze to wlasnie temu traktowaniu zawdzieczam tak spokojny przebieg ciazy. To, ze nazre sie slodyczy i przez to cukier mi podskoczy nie wplywa negatywnie na moje samopoczucie, nie stresuje mnie i nie powoduje zjawiska samosprawdzajacej sie przepowiedni. Nikt mi miedzy nogi nie zaglada, lap tam nie wciska - wiec to kolejny powod mniej do stresu... Pewnie gdyby cos niepokojacego sie ze mna lub z Zeberka dzialo, natychmiast by mnie przebadano, a zenie ma ku temu powodow, to po co ingerowac... Nie wiem, tak sobie to wszystko tlumacze. I kurcze, cos w tym musi byc. No bo jakto, ze trzydziestoletnia pierworodka ma tak lekka i przyjemna ciaze. W Polsce juz pewnie potraktowano by mnie jak swinke doswiadczalna...
Natomiast tutaj chodze do gina co miesiac, co miesiac robi mi USG (a ten nowy nawet ostatnio zmierzyl mi brzuch, a wlasciwie dlugosc macicy), mierza cisnienie i sprawdzaja wage. Na tym konczy sie procedura... Wiec wlasciwie zachowuje sie on jak poloznik. Odkad jestem w ciazy nie przebadano mnie organoleptycznie, ani nawet nie wyslano na badania krwi i moczu. Ciaze traktuje sie tutaj jako normalne zjawisko fizjologiczne. Tak sobie mysle, ze to wlasnie temu traktowaniu zawdzieczam tak spokojny przebieg ciazy. To, ze nazre sie slodyczy i przez to cukier mi podskoczy nie wplywa negatywnie na moje samopoczucie, nie stresuje mnie i nie powoduje zjawiska samosprawdzajacej sie przepowiedni. Nikt mi miedzy nogi nie zaglada, lap tam nie wciska - wiec to kolejny powod mniej do stresu... Pewnie gdyby cos niepokojacego sie ze mna lub z Zeberka dzialo, natychmiast by mnie przebadano, a zenie ma ku temu powodow, to po co ingerowac... Nie wiem, tak sobie to wszystko tlumacze. I kurcze, cos w tym musi byc. No bo jakto, ze trzydziestoletnia pierworodka ma tak lekka i przyjemna ciaze. W Polsce juz pewnie potraktowano by mnie jak swinke doswiadczalna...

;-)
no nic, nie ma co sie stresowac. Nie ja 1sza i nie ostatnia zaciazona w tym kraju
Później jednak komputer wyliczył, że ilość wód jest ok

Zajebiscie, tylko to bedzie miesiac po pobraniu, wiec jak cos jest zle, albo bardzo zle, to bedzie juz beznadziejnie zle do tego czasu. I tutaj ona mnie zabila stwierdzeniem, ze "zle na pewno nie jest, bo przeciez nikt do mnie nie dzwonil"
- i zaczelam sie tylko zdrowo odzywiac (na koniec ciazy hihi)