reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

reklama

lek separacyjny

zielono_mi

Fanka BB :)
Dołączył(a)
2 Listopad 2007
Postów
977
Miasto
Deutschland
Rozwiązania
0
dziewczyny,jak to u Was jest? Bo ja naprawde chwilami mam dosc.:no::-( Chlopcy placza,jak tylko wyjdziemy z pokoju, obojetnie,czy to maz, Aga-opiekunka, czy ja. Jak tylko znikniemy z pola widzenia jest wielki placz, lzy jak grochy i tak dopoki nie wrocimy i na rece nie wezmiemy. Co robic w takich sytuacjach? Zostawic i czekac az sie uspokoja? Czy byc na kazde zawolanie??Nie chcialabym ich tak zostawiac, bo wydaje mi sie, ze ta bliskosc jest im teraz potrzebna szczegolnie, ze daje im to poczuce bezpieczenstwa, buduje zaufanie do najblizszych itp, ale z drugiej strony wyglada to naprawde tak,ze nie mozna zostawic ich na 5 minut,zeby isc do WC,czy zrobic sobie cos do picia:baffled:

HELP,HELP, HELP!!
 
reklama

nikita33

Fan(ka)
Dołączył(a)
21 Grudzień 2004
Postów
2 021
Rozwiązania
0
Moje dziecko też przez to przechodziło, pewnie jak każde. Tylko Ty masz trochę trudniej, bo masz dwoje, pewnie też jest tak, że jak zaczną płakać, to się na wzajem tym płaczem nakręcają.... pewnie, że trzeba w tym czasie dać dzieciom poczucie bliskości i bezpieczeństwa, choć z drugiej strony wiadomo, że czasem trzeba iść choćby do toalety.... ja robiłam tak, że kiedy znikałam z pola widzenia, to jednocześnie starałam się mówić do dziecka, utrzymywać z nim kontakt w ten sposób, żeby wiedziało, że jestem w pobliżu, choć mnie nie widać. Zaczynałam gadkę, zanim jeszcze wyszłam z pokoju i gadałam tak do niego, dopóki nie wróciłam. Mam małe mieszkanie, więc nawet jak poszłam to toalety, to mnie słyszał. Przeważnie działało. Gorzej było w nocy, bo mały często się budził z płaczem i trzeba było go brać na ręce. Na noc wymyśliłam tyle, że przystawiłam łóżeczko do naszego łóżka i czasem się udawało, że zamiast wstawać i brać go na ręce wkładałam rękę do łóżeczka między szczebelkami i trzymałam go za rączkę. Często bywało, że budziłam się rano z tą ręką zdrętwiałą między szczebelkami, ale przynajmniej synuś się nie budził.Choć oczywiście te sposoby nie zawsze działały. Cóż, na szczęście ten lęk z czasem mija, ale cierpliwości potrzeba, całe tony....

pozdrawiam
nikita
 
Dołączył(a)
15 Grudzień 2019
Postów
1
Rozwiązania
0
Witam,
Pierwsze pytanie, jakie nasuwa mi się na myśl to w jakim wieku są chłopcy? Miedzy 9, a 10 miesiącem życia, lęk separacyjny jest rzeczą normalną, bo myślę ze możemy tak to nazwać. Gdy dziecko płacze, bo znika mu Pani z oczu świadczy o prawidłowym rozwoju emocjonalnym. Niech Pani pomyśli, czy przypadkiem już od samego początku nie odstępowała Pani chłopców na krok. Być może w początkowym etapie rozwoju otaczała Pani jak i Pani mąż swoje dzieci nadmierną opieką lub występował jej całkowity brak, co niestety skutkuje negatywnie na chłopców. Czy jest Pani w stanie określić jak długo trwa takie zachowanie, gdzie chłopcy wpadają w „wielki płacz”?. Być może w ostatnim czasie zdarzała się jakaś trudna, traumatyczna sytuacja dla chłopców? To właśnie taka sytuacja mogła negatywnie wpłynąć na ich rozwój emocjonalny. Musimy pozwolić naszym pociechą pobyć chwile sam na sam. Problem jaki Pani opisuje pojawia się często w przypadku, gdy rodzice zbyt długo żegnają się ze swoimi pociechami. Na siłę przedłużamy pożegnanie, zamiast szybkiego buziaka i informacji kiedy wrócimy. Pamiętajmy jednakże, ze dzieci nie rozumieją pojęcia za godzinę, za trzy. Jeśli słyszą takie hasło to w ich głowie pojawia się słowo wieczność. Powinniśmy mówić np. po obiedzie, przed wieczorynką itp. Oczywiście zabronione jest wyjście rodzica bez pożegnanie, tak zwane uciekanie. Rodzice często popełniają błąd, wychodząc z domu, słyszą jak ich dzieci zaczynają płakać i w tym samym monecie znowu wracają do domu i przytulają dziecko, przedłużając tym samym pożegnanie. Takie sytuacje dają też dziecku do zrozumienia, że gdy zacznę płakać mama na pewno za chwilkę wróci.
Proponuje Pani również stosować zabawę, w której mama znika za drzwiami na 10 minut. Najpierw tłumaczymy dziecku, że wychodzimy na chwile do sklepu, żegnamy się, informujemy za ile wrócimy i wychodzimy. Z czasem można zwiększać ten czas, aż dziecko się przyzwyczai. Myślę, że powinno to pomóc i przyzwyczaić chłopców do poczucia, że mama czy tata zawsze wraca. Nie może być takiej sytuacji, ze chłopcy nie pozwalają Pani wyjść z pokoju nawet na chwilę. Oczywiście chłopcy potrzebują bliskości swoich rodziców, ale wszystko w granicach rozsądku. Wytłumacz swoim chłopcom, że musza zostać na chwilkę sami w pokoju, ale zaraz wrócisz, bo ich kochasz, w tym czasie mogą wykonać rysunek. Niech Pani rozmawia ze swoimi dziećmi jak najwięcej, tłumacząc, że nic się złego nie stanie podczas Pani nieobecności. Ale jeśli zaczną płakać absolutnie Pani do nich nie wraca, czekamy cierpliwie za drzwiami aż się uspokoją. Oczywiście będzie to bardzo trudne, bo zakładam ze chłopcy będą chcieli zdobyć zainteresowanie. Niech Pani wraz z mężem będą konsekwentni, bo inaczej nie osiągniecie zamierzonego celu. Porusza Pani temat bliskości, ale co ma bliskość do tego, ze dziecko nie pozwala nawet na wyjście do łazienki.. Odwołując się do mojej poprzedniczki, faktycznie problematyczne jest to, że masz dwóch chłopców i może wzajemnie się nakręcają, Jeśli nie pomogą moje porady to zachęcam państwa do podjęcia terapii psychologicznej, która na pewno nie zaszkodzi a pomoże.
Mogę Pani również polecić bajkę, o zajączku, który bał się zostać sam w domu bez mamy. Jest to bajka ”Zuzi-buzi” M. Molicka. Zachęcam, aby przeczytała Pani tą bajkę chłopcom, nawet kilka razy. Myślę, że chłopcy w tej bajce odnajdą sposób na poradzenie sobie z problemem leku separacji. Pani polecam przeczytać książkę pt., Szkoła bez lęku. Jak wygrać z lękiem separacyjnym u dziecka?” Andrew R. Eisen, Linda B. Engler. Od strony 16 do strony 27. W tej książce poruszany jest temat lęku separacji. Autorzy wyjaśniają przyczyny pojawienia się lęku u dzieci oraz to, jakie sytuacje mogą wpłynąć negatywnie na dzieci. W książce jest też mowa o sposobach radzenia sobie z lękiem separacyjnym. Zachęcam Panią do przeczytania, książka pozwala bliżej poznać problem, z którym się pani boryka. Mam nadzieję, że pomogę Pani w rozwiązaniu problemu. Życzę powodzenia.
 
Dołączył(a)
17 Luty 2020
Postów
14
Rozwiązania
0
A probowalas zignorowac placz i przyzwyczajac dzieci do twojej nieobecnosci czy lecisz do nich tylko gdy zaczynaja ryczec?
 

c_or_nelia

Fanka BB :)
Dołączył(a)
3 Październik 2019
Postów
2 086
Rozwiązania
0
A probowalas zignorowac placz i przyzwyczajac dzieci do twojej nieobecnosci czy lecisz do nich tylko gdy zaczynaja ryczec?
Nie rozumiem jak można ignorować płacz własnego dziecka. Małe dzieci potrzebują bliskości, a lęk separacyjny, jak sama nazwa wskazuje, jest lękiem! Dziecko płacze, bo potrzebuje obecności rodzica i takie ignorowanie go prowadzi do obniżenia pewności siebie, poczucia porzucenia. Dziecko nie rozumie, że jest to uciążliwe dla rodzica, rodzic jest jego jedynym oparciem, dlatego takie ignorowanie go jest bezsensowne i krzywdzące.
Decydując się na dziecko trzeba wiedzieć na co się pisze i być przy dziecku wtedy, gdy ono tego potrzebuje.
 
Do góry