Szerlock, zarówno ja, jak i mąz tak zostaliśmy wychowani, że piatek był bezmięsny i tak już nam zostało (to tak, jak paróweczki w niedziele na sniadanie :-)). Ja nie za bardzo mogę traktować to jako post, bo jest to nasze ulubione danie, ale rzeczywiście zawsze byłam blisko kościoła, "wychowałam się" we wspólnotach, poznawałam fantastycznych ludzi. Miałam to szczęście, że od początku zetknęłam się z Dominikanami, którzy pokazali mi wiarę a nie instytucje kościoła. Bo w tym względzie jestem strasznym buntownikiem (byłam przeciwna wprowadzeniu religii do szkół, bo wiedziałam czym to grozi i się nie pomyliłam) i od zawsze byłam strasznie cieta na "guzikowców" (diecezjalnych ksieży), którzy na każdym kroku piętrzą różne problemy, np z sakramentami, przemawia przez nich materializm itp. a homilie przygotowują z internetu, bo nie są sami w stanie nic mądrego powiedzieć :-) Dlatego też synka chrzciłam u Dominikanów poza swoja parafią.
Ale odbiegłyśmy od tematu wątku Szerlock :-)