Katjuszka owszem banki na 5 minut i to ja muszę puszczać, cała reszta też. Poza tym ja wymagam ze ma sama się sobą zająć, mama jest od nakarmić przytulic, przeczytać bajeczke a nie jest koleżanka do zabawy. Owszem można pobawić się chwilę klockami czy czymś. Jeszcze wspólny spacer dochodzi, ale nie bawić jej cały dzień, gdzie czas na ogródek, gotowanie, sprzątanie. Wiec matką polka chyba nie jestem. Syn brał patyka choćby nawet i gonił z nim pół dnia i tak sobie wyobrażam dziecko na podwórku. Ona jak wejdzie do piachu to nie wie co ma robić, jak ciele, trzeba mówić np nasyp piasek tu, zrób to a jak tylko zostaje sama to wychodzi. W domu lego czy ciastolina (ma zestaw z kupą plastiku) to wysypac z pudełka i zostawia.
Ja juz mam dość wstała po 1 na mleko i o 4.30 juz całkiem. Zjadła już 3 śniadania dziś a mi łeb rozsadza