reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Czy znasz kubeczek FERTI∙LILY, stworzony dla par, które mają problemy z poczęciem? Teraz możesz kupić go ze zniżką. Natomiast, jeśli z niego korzystałaś, proszę podziel się ze mną opinią Przeczytaj i zdecyduj

    Jeśli czujesz zmęczenie, wypalenie i chcesz zadbać o siebie, a nie masz dużo czasu - wpadnij jutro o 10:00 na kawę z uważnością. 15 min. ćwiczeń mindfulness robi zmianę. Zapraszam

reklama

Mamy siedzące w domach z dziecmi

tuśka21

Fanka BB :)
Dołączył(a)
5 Marzec 2005
Postów
1 536
własnie przedchwilą mój mąż w swojej wypowiedzi zasugerował mi, że jak się siedzi w domu z dzieckiem to sie robi "NIC"
- zrobiło mi się bardzo przykro ....

czyli wychowanie dziecka - prowadzenie domu(gotowanie, pranie, sprzatanie, i usługiwanie to naprawde nic nie robienie - a ja myslalam ze cos robię ... )

a najbardziej jest mi przykro, że mąż nie rozumie mego zmęczenia po całym dniu bycia z 7 miesięczną córeczką .... i nie rozumie że mam ochote odskoczyć od tego wszytskiego ...


trudno


czy wasi mężowie też uważają podobnie


a może gdyby sie tak z nimi zamienić to wtedy by nas trochę docenili


<smutna>
 
reklama

Kunda

Mama Maciusia i Adasia
Dołączył(a)
26 Listopad 2005
Postów
5 003
Miasto
sląsk
Mój mąż ma miljon wad ale jeszcze mi nie powiedział że nic w domu nie robię. Tylko dzisiaj Macio był nad wyraz spokojny stwierdził że przecież nasz syn jest grzeczny i mogę wszystko zrobić. Szkoda że nie pokazał na co go stać ;D może wtedy by uwieżył że nie mam czasu aby gotowac wymyślne obiadki z malutkim dzieckiem na ręku
 

jus20sto

Matka Wariatka
Dołączył(a)
28 Kwiecień 2005
Postów
1 613
tuśka21 pisze:
własnie przedchwilą mój mąż w swojej wypowiedzi zasugerował mi, że jak się siedzi w domu z dzieckiem to sie robi "NIC"
- zrobiło mi się bardzo przykro ....

czyli wychowanie dziecka - prowadzenie domu(gotowanie, pranie, sprzatanie, i usługiwanie to naprawde nic nie robienie - a ja myslalam ze cos robię ... )

a najbardziej jest mi przykro, że mąż nie rozumie mego zmęczenia po całym dniu bycia z 7 miesięczną córeczką .... i nie rozumie że mam ochote odskoczyć od tego wszytskiego ...


trudno


czy wasi mężowie też uważają podobnie


a może gdyby sie tak z nimi zamienić to wtedy by nas trochę docenili


<smutna>


tuśka21 no jak bym swojego Andrzeja słyszała
 

tuśka21

Fanka BB :)
Dołączył(a)
5 Marzec 2005
Postów
1 536
hehehe wiecie co mi sie poprostu marzy mala zamianka tak az do odwolania - ale ja bym odwolywal kiedy by mi sie znudzilo - no moj maz konczy prace o 17 - w domu jest ok. 18 a dziecko idzie o 20 spac - to rzeczywiscie az 2h musi zajmowac sie dzieckiem - no ale chodz ja nocki mam z glowy - on cala noc jest przy ewie i ja karmi i przywija
 

noelia

basieńka
Dołączył(a)
14 Grudzień 2005
Postów
4 104
Miasto
Belfast
Mój mąż uwaza podobnie jak twój tuśka 21,więc co jakiś czas wybucha mały spór na ten tema.rzeczywiście robi mi się smutno na duszy.Jak czasem żartuje że może zrobimy zamianę niechce o tym słyszeć ale dlaczego przecież siędzę i nic nie robię.Śmieszni czasem są ci faceci ::) :laugh:
 

sandros

Mama Soni
Dołączył(a)
27 Wrzesień 2004
Postów
1 465
Miasto
Polska
Witam,

Mam to samo, a raczej miałam
Przeciez siedze w domu, moge robic co chce, nie musze sie stresowac w pracy, wstawac wczas, moge sie wysypiac.......

Ale do niedawna >:D Rafal mial 10 dni wolnego i dalam mu popalic. Wprawdzie nie mieszkami niestety razem, ale wymoglam na nim by przyjezdal najpozniej na 10 (dla takiego spiocha, a pracuje w nocy, wiec ma przestawione spanie - to srodek nocy) i sam zajmuje sie Sonia, ja mu pomoge i zajme sie domem.
Wychodzil wiec codziennie dwa razy na spacer, zakupy mial przy tym zalatwic, karmil, usypial, bawil sie. Po 4 dniach zaczelismy sie klocic, ze odkad ma wolne ma mniej czasu niz jak pracuje, chodzi bardziej niewyspany i bardziej kregoslup boli.

Od tego czasu nawet nie odwazy sie pomyslec, ze mi lzej ;D

Pozdrawiam,
 

tuśka21

Fanka BB :)
Dołączył(a)
5 Marzec 2005
Postów
1 536
kurcze ja jak moj maz ma wolne to sie zajmuje corka - ale jest mi tak przykro bo jak jest w domu to moglbym mi powqiedziec - idz sobie do kolezanke - na pochaduchy- czy ja zrobie obiat - etc. on sie zajmuje dzieckiem a ja mu usluguje

on przewija i zaraz slysze "marta chodz podaj mi pieluche bo sie skonczyly" - a jak ja jestem saam i sie skoncza to musze isc do drugiego pokoju .... wziac pieluche - i dopiero przewijac i nikt mi nie usluguje -

albo tak sie nia zajmuje ze ja mam jeszcze wiecej sprztania - co to za pomoc jak ja musze myc po corce butelki - wynosic do kosza walajace sie pampersy po domu ....

kiedys poszlam sie polozyc - a jak wstalalam zastalam drugio pokoj jak po wojnie - tragedia normalnie


to teraz gydby przyszlo mu dbac o dzieco - sprztac po nim i np. po mnie (po ja po mezu tez robie wszystko) gotowac sprztac w domu i byc zadowolonym i usmiechnietym - ciekawe jak dlugo by wytrzymal i fizycznie i psychicznie ....


 

atol

Fanka BB :)
Dołączył(a)
8 Październik 2005
Postów
5 525
ja tez pare razy szczegolnie na poczatku uslyszalam taki tekst " no przeciez na urlopie jestes", ale po kilku aferach i po kilku dniach kiedy zajmowal sie Hania sam ( bo ja wykorzystalam okazje i jak moj maz byl caly dzien w domu to wyszlam na caly dzien zeby sie "odstresowac") juz tak nie mowi. Ale faktycznie zauwazylam to samo co ty tuska ze jak on sie zajmuje mala to ja i tak robie roboty dodatkowe np. mycie butelek, szykowanie mleka. Generalnie bardziej powaznie do tego wszystkiego podchodze, mam wszystko zorganizowane, przygotowane, a moj maz jest bardziej wyluzowany, zero stresu. Nie ma mleka zrobionego a mala krzyczy to nic poczeka troche, nic sie nie stanie. A ja po prostu nie dopuszczam do takich sytuacji.

Niedawno np. zostal z nia sam i zapomnial jej dac vit D3, niby nic strasznego, ale my z racji malego ciemiaczka dajemy jej te vit tylko dwa razy w tygodniu, wiec jak sie raz zapomni to pol dawki tygodniowej mniej i jakbym na drugi dzien nie zapytala sie go czy dal jej te vit to on w ogole zapomnial, ze zapomnial :). Wkurzylam sie( bo ja taki nerwus jestem), a on na to ze afery o byle co robie.

Juz nie wspomne ze o szczepieniach, wizytach u lekarza itp to tylko ja mysle.

NIe wiem moze za duzo wymagamy ???
 

Trinakria

kobieta z krwi i kości
Dołączył(a)
23 Październik 2005
Postów
5 786
Miasto
Warszawa
Wiecie co dziewczyny jak tak Was czytam, to mi przykro. I widze jakie szczescie mnie spotkalo. Moj maz jest naprawde cudowny, pomaga mi bardzo, jak tylko wraca z pracy i w weekendy, robi wszystko sam z nieprzymuszonej woli i czesto nieproszony, malo tego ostatnio wstawal w nocy do malego (synek ma problemy ze snem, budzi sie nawet kilkanascie razy w nocy) bo ja juz jestem tak wyczerpana, i malo tego sam to zaproponowal, a przeciez tez jest zmeczony i pracuje ciezko. I docenia moja prace w domu, no, jest po prostu cudowny
Mam WSPANIALEGO MEZA, musze sie nim pochwalic i go docenic, bo widze, ze to rzadkosc, a jak sie ma taka rzadkosc na codzien to czesto sie o tym zapomina i sie nie docenia. Wiec KOCHANY MEZU BARDZO CIE KOCHAM I DOCENIAM to co robisz dla nas...
milosc03.gif
 
reklama
Dołączył(a)
5 Styczeń 2006
Postów
1
Witam,

mój mąż stara się mi pomagać, tylko czasem jest mi przykro, jak go poproszę żeby się zajął małą, to mówi że ja jestem przeciez na urlopie i to ja jestem od tego. Ostatnio wymusilam na nim wychodne na około 6 godz. Jak wróciłam niby wszystko było OK, tylko narzekał, że przez to że musiał się zajmować dzieckiem to nie mógł pracować (jest dziennikarzem i często pracuje w domu). Też tak jak większość waszych mężów uważa że jak się siedzi z dzieckiem w domu to jest to komfortowa sytuacja i powinnam się cieszyć, bo mi jeszcze państwo za to płaci. A ja czasem chcę wyjść i się oderwać chociaż na moment od pieluch.
 
Do góry