reklama

Mieszkanie i relacje z Teściami

Temat na forum 'Dzieci urodzone w sierpniu 2011' rozpoczęty przez sagaa31, 15 Styczeń 2011.

  1. sagaa31

    sagaa31 Fanka BB :)

    Zakładam ten wątek bo jest to nie łatwe, będziemy mogły jakoś razem wychodzić z opresji mając problemy z NIMI....
     
  2. maggie78

    maggie78 Fanka BB :)

    oj ja na pewno będę tu częstym gościem:) Rozbawił mnie ten wątek:)
     
  3. reklama
  4. sagaa31

    sagaa31 Fanka BB :)

    Maggie Ja też wątek może i zabawny ale realia juz nie tak bardzo;p
    przedstawie po krótce moja sytuacje, od ponad 3 lat mieszkam z teściami, na początku relacje wzorowe później czar prysł, przyszła jednka kłotnia druga i w końcu trzecia 2 tygodnie przed naszym slubem, w której pokazałam prawdziwe oblicze tesciowej mojemu mężowi teraz zamaist sie kłocic zamykam buzke bo wiem ze czego bym nie powiedziala bedzie moja/ nasza wina, w jej mniemaniu jestem osoba z kamienia, bez uczuc, ona jest empatyczna ale nie na prblemy w mojej rodzinie i moje ( a mialam ich nie malo) tylko ludzmi zwiazanymi z nia ja jetsem jak intruz ktory przyszedl i ktorego najlepiej by sie pozbla, ale ulatwiam jej zadanie bo od kiedy mam piec zlew mam z nia bardzo malo kontaktu i siedze jak ona to mowi w tej swoeje Dziupli, mysli ze probuje sobie ustawic mojego meza a tak na prawde chce zebysmy byli oartnerami a nie zyli historia gdzie babka gotowala prala sprzatala wychowywala dzieci i chodzila do pracy a mezowie tylko chodzili do pracy....nie powime bo taki stereotym tez panuje w mojej rodzinie ale my przez to co widzielismyz rodzenstwem nie chcemy tego ciagnac bo na starosc zony zostaja sluzacymi a mezowie Panami ....poza tym jest zazdrosna o syna i zapominala o mnie w roznych sytuacjach ...to tyle czekam na resze moze pozniej bardziej sie rozwne;p
     
  5. Oli.B

    Oli.B Fanka BB :)

    No ja was nie wesprę, moja teściowa zmarła, nie miałam możliwości poznania. A teść jest zainteresowany kontaktami jakieś dwa razy w roku, nigdy nie ma czasu. Rodzeństwa mój mąż nie posiada. Dlatego patrząc na wielu jedynaków wśród znajomych w tym mojego chcę mieć 2 lub 3 dzieci.
     
  6. maggie78

    maggie78 Fanka BB :)

    Ja mieszkam z moją od półtora roku. Na początku było ok i nawet mówiłam do mojej psiapsióły,że mam super teściową ,która w ogóle się nie wtrąca. Koleżanka popukała mnie w czoło:)
    Ale cóż. Takiej strasznej afery u nas nie było, przynajmniej jeszcze, ale generalnie ona wszystko wie najlepiej a ja dla świętego spokoju się nie oddzywam. Ale kiedyś wybuchnę. Najgorsze jest to ,że mamy wspólną kuchnię. I jak ja gotuję ( a naprawdę potrafię) to cały czas słyszę : A dałaś sól, a to ty tak robisz?, ja to bym tak zrobiła. Jak jej ostatnio powiedziałam ,że gdzie kucharek 6.. to się obraziła:)
    Najgorsze jest to ,że mój M. nie chce ,żebyśmy zrobili sobie osobną kuchnię na górze (bo na szczęście mamy osobne piętro) bo jak twierdzi nie ma sensu. a ja cisnę jak mogę. Fakt,że będziemy musieli przekopać pól mieszkania ,żeby zrobić kuchnie bo chciałam ją połączyć z salonem a nie ma tam żadnych przyłączy, ale trudno. Jak ja po roku się wkurzam to co dopiero będzie później...
    no i to wtrącanie ze ślubem.. Najbardziej wkurzyła mnie w wigilię jak przyjechała siostra m ze szwagrem i teściowa wypaliła z tekstem ,że skoro jesteśmy całą rodziną w komplecie ( mojej rodziny tam nie było) to powinniśmy ustalić co ze ślubem.. Po prostu masakra. nie wiem czy siostra m. ma decydować o moim życiu? co niedzielę tez jest obraza,że nie idziemy do kościoła..
    Dobra wystarczy bo się za bardzo rozkręcam:) CDN for sure:)
     
  7. asiacur

    asiacur Mama Filipa

    Sagaa, czy przypadkiem moja teściowa nie jest też Twoją?hehehe Normalnie żywcem wypisz wymaluj moja "ukochana" teściowa. Ja też jestem be, jest zazdrosna o synusia, mnie nawet nie uważa za matkę swojego dziecka, tylko mówi, że Filip to dziecko jej syna. Nie może przeżyć tego, że się nie wtrąca w nasze życie i że nie robię tego, co ona uważa i mam własne zdanie. Oj, jak ja nie lubię tej kobiety:wściekła/y: No i oczywiście często gęsto są między nami spięcia (jak się widzimy ofc), bo ja mówię co myślę i nie robię jak ona chce. A ona uważa się za alfę i omegę w wychowywaniu dzieci jakby miała ich kopę, a ma jednego. Na szczęście mieszka od nas 100km, ale nawet jak dzwoni do męża to mi już ciśnienie skacze, bo zawsze ma jakąś złotą myśl. No i oczywiście nigdy nic jej się nie podoba, bo ona wszystko robi najlepiej i powinniśmy żyć wg jej wizji. O rany, też się z bardzo nakręcam...
     
    Ostatnia edycja: 15 Styczeń 2011
  8. Oli.B

    Oli.B Fanka BB :)

    Ja powiem tak dziewczyny. Oczywiście proszę mi się tu nie obrażać, to moje odczucia i każdy robi co chce.
    Teściowej nie mam chodź bardzo żałuję, chciałabym zobaczyć na własnej skórze czy te teściowe to taki dramat :-)
    Nie rozumiem tylko jednego. Mój mały zostaje u mojej mamy odkąd skończył pół roku na tydzień nawet. Rodzice mieszkają daleko ja nie karmiłam piersią i oni byli prze szczęśliwi, że mogą się wnuczkiem nacieszyć. Pewnie gdybym miała teściową to robiłabym tak samo, bo wiem jakie wnuki są ważne dla babć. Ale jestem świadkiem wśród znajomych różnych scen dantejskich i wkurza mnie jak moje koleżanki mówią nie dam bo mnie wkurza, nie lubię jej itd moim zdaniem nie zagrywa się dziećmi. I trzeba je uczyć szacunku i miłości do rodziny od małego nawet jeśli nam się ta rodzina nie podoba. Patrzę też z wielkim żalem i współczuciem na babcie, znajome mojej mamy, które z wielką tęsknotą patrzą i mówią że zazdroszczą, bo one nie dostają wnuczków na weekend nawet.
    Moja mama ma synową, która również przysyła swojego syna na kilka dni....tydzień (nie mieszkają w jednym mieście) mimo, że wydaje mi się nie przepadają za sobą. Zawsze są wobec siebie grzeczne, ale da się wyczuć napięcie. Moja mama mnie potrafi poprosić czy przywiozę małego, ale już synowej nie ma takiej śmiałości. ot i co. Za jedno jestem mojej bratowej wdzięczna (nie przepadamy za sobą) właśnie za to że nie broni dostępu mojej mamie do wnuka.

    No ale mieszkania z teściami Wam współczuję, ja bym się nie zdecydowała. Rozmawiałyśmy nawet z moją mamą ostatnio, że nawet nie wyobrażamy sobie jakbyśmy mieli teraz wszyscy razem mieszkać. Mama mówi " młodzi powinni mieszkać osobno " Zgadzam się z nią :-)
     
  9. asiacur

    asiacur Mama Filipa

    Oli, zgadam się z tym co napisałaś, ale ludzie naprawdę są różni, tym bardziej mamuśki zakochane w swoich synkach, które widziały dla nich inną przyszłość. Moja teściowa otwarcie mi to powiedziała, że wcale nie chciała mieć wnuków, ani synowej tylko marzyła, że jej syn zostanie księdzem a ona będzie u niego za gosposię. To jest normalne?? Poza tym nie wiem czy zostawiłabym dziecko u niej, bo nie odpowiadają mi jej metody. Przeciwko przemawia również fakt, że nasłuchałam się wiele na temat siebie i Filipa.
    Sądzę, że są też normalne teściowe - takie, które potrafią odciąć pępowinę ze swoim synusiem i jego żony nie traktują jak intruza.
    No i Twoja mama ma święta rację:tak:
     
  10. reklama
  11. Oli.B

    Oli.B Fanka BB :)

    asiacur ja się nawet z metodami wychowawczymi mojej mamy nie zgadzam i za każdym razem moje dziecko przechodzi resocjalizację po wizycie :-D. Ale cóż babcie są ponoć od rozpieszczania, a rodzice od wychowywania :-)

    oczywiście są wyjątki gdzie pewnie nie wskazane jest zostawianie dzieci u dziadków. Ale wszystkie przykłady jaki znam biorą się z konfliktów synowa versus teściowa i tych babć mi szkoda
     
    Ostatnia edycja: 15 Styczeń 2011
  12. asiacur

    asiacur Mama Filipa

    Oli, ale to twoja własna rodzicielka, a nie teściowa:-), która nigdy w życiu nie będzie drugą matką. Nie ma takiej opcji. Matka jest jedna i nawet mówienie do teściowej "mamo" jest co najwyżej nie na miejscu. Jakiś głupek wymyślił to nazewnictwo.:baffled:

    Uwierz, w większości przypadków teściowe same sobie na to zapracowały. Na pewno nie popieram odcinania wnuka od babci (teściowej) tylko z czystej złośliwości. Ale moje dziecko zostanie sam u babci jak będzie większy i sam zdecyduje, że chce.
    Już został raz z nią na trzy dni jak miał rok, a my z mężem pojechaliśmy na wesele. To po przyjeździe nasłuchaliśmy się, że nie potrafimy wychowywać, że Filip nie jest dobrze rozwinięty, że za chudy ( najlepiej jakby miał 20kg nawagi jak syn jej siostry) i dlatego choruje, że taki sraki i owaki. Potrafiła nawet zadzwonić do mojej matki i powiedzieć jej, że ona ma taką wizję, że Filip umrze, bo coś z brzuszkiem ma nie tak. A wszyscy lekarze są ***** warci i na pewno się mylą, ,mówiąc, że jest zdrowy. Jak widać są teściowe i teściowe.
     
    Ostatnia edycja: 15 Styczeń 2011

Poleć forum