kasiek ode mnie też gratulacje dla bratowej.
renataT Wawrzyniec... rozbrajają mnie takie imiona... Nie powiem, bo niektóre należace do tych starszych mi się bardzo podobają, ale to akurat mi nie podchodzi. Podobnie jak mój kumpel Dobromir i jego brat Bożydar
Co do porodów to moja mamusia czwórkę urodziła bez CC. Najstarszy brat, to w ziemie urodzony, mama mówiła, że na spacerze jej wody odeszły. To były czasy, gdy trzeba było po sąsiadach biegać, żeby móc zadzwonić i ojciec biegał mając na twarzy wszystkie kolory tęczy. A mama poród wspomina jako lekki, ogólnie przy żadnym z dzieci nie krzyczała. Potem byłam ja, podobno najgorszy poród

bóle od krzyża, łazienka była na samym końcu korytarza i wredna piguła co chwilę mamuśkę tam wysyłała, mało się na korytarzu nie urodziłam. Miałam zielone wody płodowe. Potem siostra, było juz po terminie i mama leżała na wywołaniu, pierwsza kroplówka to mamuśka sobie spokojnie czytała gazetkę, przychodzi położna na badanie i okazuje się, że główka między nogami prawie. Mało lekarze nie zdążyliby na poród

a ostatnia siostra to był klocek ponad 4kg, mamuśka wspomina, że ciężko było, ale dała radę i nie nacięli jej tylko pękła. Dodam, że ostatnia siostra to cud medycyny

mamuśka miała usuwane po pół każdego jajnika i brała hormony dla uzupełnienia, a mała i tak się zagnieździła

ja też mam nadzieję na SN, uważam, że mam wysoki próg odporności na ból, ale życie zweryfikuje (podobno te co tak mówią najgłośniej krzyczą na porodówce

) Najbardziej przeraża mnie to nieznane i to, że w ciąży stałam się przewrażliwona na swoim punkcie i jak piguły mi dopieką, będę się przejmować niepotrzebnie. Staram się sama sobie wyperswadować, że wszystko będzie dobrze, choć oglądanie "porodówki" mnie przeraża...