Poniedziałkowe Dzień Dobry
Czytam wasze historie i podziwiam każdą z Was za siłę i odwagę. Ja o ile zawsze byłam odporną i zdeterminowaną osobą, tak teraz w ciąży stałam się totalną ciepłą kluchą. :-/ Wszystko mnie przerasta, ryczę po kątach i użalam się nad sobą. Wiem, że to tylko pogorszy sprawę. Każdej z Was jakoś się ułożyło, ale to przecież tylko dlatego, że wzięłyście sprawy w swoje ręce, zamiast marnować czas na negatywne nastroje, ale mnie po prostu cała energia do życia opuściła

Powtarzam sobie jak mantrę, że zawsze mogło być gorzej, przykładowo zamiast wieści o ciąży mogłam usłyszeć, że jestem nieuleczalnie chora i to dopiero byłby dramat... Jednak przerasta mnie ta odpowiedzialność i cały czas mam wrażenie, że dużo stracę, przede wszystkim niezależność. Przez najbliższe kilka lat będę pozbawiona możliwości chociażby spontanicznego wyjścia na kawę z koleżanką i już do końca życia będę musiała mieć na uwadze, że nie liczę się tylko ja... Czas pokaże, jak to się wszystko poukłada w praktyce.