Heeeej

Bylam dzis u lekarza, ale mnie bałwan wystraszył.. znawca wielki sie znalazl!!!





Oczywiscie najpierw standardowy zestaw pytan: krwawisz, wody nie odeszly, brzuch cie nie boli, dziecko sie rusza.. no to dobrze.. pozniej kazal mi sie polozyc wzial sprzet do sluchania serducha i serduszko bilo ladnie wszystko a on jezdzi i jezdzi.. zaczal macac brzuch i mowi ze z dzieckiem jest cos nie tak... A jaaa


Tak mi namacal ten brzuch ze stwierdzil ze dziecko jest bardzo malusie i ze mamy szybko isc na USG.. no wiec poszlismy do recepcji a ona mowi ze maja full juz na dzis ale zaraz zadzwoni na porodowke bo tam maja jedne USG to moze zrobia, no ale ze nikt nie odbieral to zawolala babka od usg i jej mowi ze z dzieckiem cos nie tak, ze jest bardzo malutkie i potrzebne szybko usg.. przyjela jedna osobe i nas zawolala.. I co sie okazalo?? Ze wszystko jest z malenka dobrze, rosnie bardzo dobrze, zmierzyla glowke, brzuszek, nozke i mowi ze dlugie nozki ma, pokazala twarzyczke i powiedziala ze niunia wazy 1900g. Takze kamien spadl mi z serca.. a jak siedzialam na poczekalni to łzy mi naplywaly do oczu i sie zastanawialam ze jak to mozliwe skoro brzuch rosnie, czuje ja a cos nie tak... Pozniej przyszedl ten sam "pan znawca" i powiedzial ze wszystko jest okej i nie ma powodow do niepokoju! Szlak by go trafil...
A niunia poprostu jest tak ulozna ze nie mogl jej wymacac.. Jest glowka do dolu i idac do gory brzucha w prawo ma plecki i pupe a nozki podwiniete na lewa strone.. to ja sobie ja wymacalam a on nie potrafil znawca..;/