Tak w temacie tego odbierania dzieciństwa, o którym głośno. Wczoraj była wywiadowka. Jestem zawiedziona całym tym rokiem. Miała być zerówka, program nauczania jak w klasie zero, a jest normalny program pierwszej klasy. Na dodatek jest duży nacisk na szybkie efekty. Muszą już płynnie czytać, bez literowania, głoskowania, ładnie pisać, dodawać i odejmować w pamięci. Mała trudne działania już skomplikowane na maksa ! ! Ciągle coś na pamięć się uczą, dużo zadań dom. Pisania całe strony, przypisywanie czytanek itp (pisałam o tym kiedyś) i wychodzi na to, że próby 5 godzin w ławce, mają całe popołudnia przy biurku! normalnie szok!
Będąc w zerowce tyle siedzenia przy książkach nie ma. I tu jest ta subtelna różnica, o którą walczą rodzice. Nauka przez zabawę jaka jest w klasie zero potrafi przynieść o wiele więcej pożytku, niż musowe ślęczenie nosem w podręczniku

dziecko będzie się uczyć bo musi, efekty też będą, wiadomo, super, edukacja jest ważna, ale to co jest w głowie takiego małego dziecka, przy takiej rewolucji to jest przykre ... szkoła znienawidzona do końca życia ..
HAPPY tak. Dlatego pisze że owszem gdzieś ta różnica musi być. Wprowadzili niesprawiedliwy podział rocznika. Wystarczy tworzyć klasy wg daty urodzenia. Miesiącami łączyć dzieci, skoro już tak bardzo chcą ich dzielić.
wydaje mi się że to trzeba poczuć na własnej skórze, żeby poznać ten problem od podszewki. Trzeba mieć 6 letnie dziecko, by widzieć, jak dziecku jest trudno ... w teorii i tv inaczej to wygląda.