reklama

Na poprawę humoru i lepsze samopoczucie :)

Temat na forum 'Dzieci urodzone w sierpniu 2014' rozpoczęty przez Asiołek, 30 Czerwiec 2014.

  1. Asiołek

    Asiołek Mama Mai i Oliwki :)

    Ponieważ pesymizm jakoś się szerzy wśród nas - trzeba szukać choćby kropelki, która może nas rozśmieszyć :)
    kiedyś na lipcowych mamusiach założyłyśmy taki wątek.... postaram się co fajniejsze posty tu wkleić i znaleźć nowe :) moderatorki proszę o łaskę w kwestii pisania tematu pod tematem... ponieważ inaczej się nie da :)

    Jeżeli możecie to dodajcie coś od siebie :) wszystkie kawały i śmieszne historie mile widziane :)))))))


    Kim jest dyplomata?

    Otóż dyplomata to człowiek, który potrafi ci powiedzieć ********AJ w taki sposób, że poczujesz podniecenie w związku ze zbliżającą się wyprawą.

    A) Marketing kobiecy
    1. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, podchodzisz i mówisz: "Jestem dobra w łóżku". To jest marketing bezpośredni.
    2. Jesteś na imprezie z przyjaciółmi, widzisz atrakcyjnego faceta, jeden z twoich znajomych podchodzi i mówi: "Tamta laska jest świetna w łóżku". To jest reklama.
    3. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, prosisz go o numer telefonu, następnego dnia dzwonisz i mówisz "Jestem dobra w łóżku". To z kolei jest telemarketing.
    4. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, rozpoznajesz go, odświeżasz mu w pamięci znajomość i pytasz "pamiętasz jak dobra jestem w łóżku?" to się nazywa Customer Relationship Management.
    5. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, wstajesz, poprawiasz ubranie i fryzurę, podchodzisz, stawiasz mu drinka. Mówisz mu jak ładnie pachnie oraz zachwycasz się jego garniturem. Napomykasz jak dobra jesteś w łóżku. To się nazywa Public Relations.
    6. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, podchodzisz i mówisz: "Jestem dobra w łóżku", następnie pokazujesz mu jeden sutek, lub cala pierś. To jest Merchendising.
    7. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, on podchodzi i mówi: "Słyszałem, ze jesteś świetna w łóżku" – To jest uznana marka - branding.

    B) Marketing męski
    Podchodzisz do laski na imprezie i mówisz: "Jestem fenomenalny w łóżku, potrafię spędzić całą noc kochając się bez przerwy." To nazywa się Nieuczciwa Reklama i jest karane w większości krajów UE.
     
    Ostatnia edycja: 30 Czerwiec 2014
  2. Asiołek

    Asiołek Mama Mai i Oliwki :)

    Jak nazwać inteligentnego faceta w Polsce?
    Turysta.

    Dlaczego mężczyźni mówią po imieniu do swoich penisów?
    Bo chcą być 'po imieniu' z tymi, którzy podejmują wszystkie decyzje.

    Dlaczego Bóg stworzył mężczyzn?
    Bo wibrator nie ma funkcji 'koszenie trawnika'.

    Jaka jest różnica między punktem G a pubem?
    Wielu facetów wie jak znaleźć pub.

    Dlaczego facet jest jak zapalenie wyrostka robaczkowego?
    Powoduje dużo cierpień, a jak się go w końcu pozbędziesz,to okazuje się, że i tak nie był do niczego potrzebny.

    Jaka jest różnica między mężczyzną? a E.T.?
    E.T. przynajmniej dzwonił do domu.

    Jak nazywa się wrażliwy mężczyzna z połową rozumu?
    Obdarzony.

    Czego potrzebujesz kiedy masz 3 męskie szowinistyczne świnie zanurzone po szyję w cemencie?
    Więcej cementu.

    Co mają wspólnego kobiece piersi z elektrycznymi kolejkami?
    Z zamierzenia przeznaczone dla dzieci, ale faceci lubią się nimi bawić.

    Jak u mężczyzny objawia się planowanie przyszłości?
    Kupuje 2 skrzynki piwa zamiast jednej.

    Dlaczego mężczyźni lubią termin 'miłość od pierwszego wejrzenia'?
    Zaoszczędza im mnóstwo czasu.

    Jaka jest różnica między szczeniakiem a panem młodym?
    Po roku pies wciąż się cieszy jak wracasz do domu.

    Po czym poznać że mężczyzna jest podniecony?
    Oddycha.

    Dlaczego kobiety udają orgazmy?
    To smutne patrzeć jak dorosły mężczyzna płacze.

    -----------------------

    ONA: Co tak siedzisz?
    ON: Jak siedzę?
    ONA: Taki znudzony. Dawniej się ze mną nie nudziłeś.
    ON: Nie jestem znudzony. Czytam gazetę.
    ONA: Dawniej w moim towarzystwie nie czytałeś gazety.
    ON: Od czasu jak jesteśmy małżeństwem, stale jestem w twoim
    towarzystwie, a kiedyś przecież muszę przeczytać gazetę.
    ONA: Już ci się nie podoba, że jesteśmy małżeństwem? Dawniej byłeś szczęśliwy z tego powodu.
    ON: Zlituj się, wcale nie powiedziałem, że mi się nie podoba.
    ONA: Dawniej nie miałeś zwyczaju zarzucać mi kłamstwa.
    ON: Nie zarzucam ci kłamstwa. Czego ty chcesz ode mnie?
    ONA: Nic nie chcę od ciebie. Chcę tylko, żeby mnie traktował jak dawniej.
    ON: Dobrze, postaram się.
    ONA: Dawniej nie musiałeś się starać.
    ON: Moja droga, daj mi spokój.
    ONA: Mogę ci dać spokój. Tylko ciekawa jestem, czy dawniej też byś się tak do mnie odezwał.
    ON: milczy.
    ONA: Już nawet nie raczysz odpowiedzieć. Dawniej sprawiała Ci przyjemność każda rozmowa ze mną. Może nie? No, powiedz, nie?
    ON: Tak.
    ONA: Ach, więc przyznajesz się nareszcie!
    ON: Do czego się przyznaję, na miłość boską?
    ONA: Do czego? Żeś się zmienił w stosunku do mnie.
    ON: O czym ty mówisz?
    ONA: Na szczęście sam się przyznałeś, tylko dlaczego? Powiedz mi szczerze, dlaczego jesteś inny niż dawniej ?
    ON: Przestań się mnie czepiać. Czego ty chcesz ode mnie?
    ONA: Tylko tego, żebyś był taki jak dawniej, (chwila ciszy) Ach, więc nie możesz już być dla mnie taki jak dawniej ? Dobrze. Tylko żeby później nie było na mnie. Ty sam tego chciałeś.
    ON: Czego chciałem? Co ty wygadujesz?
    ONA: No sam przed chwilą powiedziałeś, że mnie już nie kochasz. Bardzo się cieszę, że sam zacząłeś tę rozmowę. Przynajmniej będę wiedziała. Już nie będę się łudzić, że kiedykolwiek będziesz znów taki jak dawniej.
    ON: Słuchaj, gadasz takie głupstwa, że aż mnie trzęsie. Przestań bajdurzyć, bo mnie szlag trafi, i daj mi przeczytać gazetę, do wszystkich diabłów!
    ONA: A kochasz mnie jeszcze? Tak jak dawniej? I jesteś dla mnie znów taki jak dawniej? I przepraszasz mnie za wszystko, coś powiedział bez zastanowienia? Biedny! Przykro ci, żeś doprowadził do tego, żebym pomyślała, że już nie jesteś taki jak dawniej... No, to dobrze. Już się nie gniewam. Co tak siedzisz?
    ON: Jak siedzę?
    ONA: Taki znudzony. Dawniej się ze mną nie nudziłeś.

    ------------------------------

    Wchodzi zakonnica do baru i mówi:
    - Setkę czystej poproszę.
    Barman się zdziwił, ale nic, nalał. Po chwili zakonnica:
    - Jeszcze jedą
    Barman zdziwiony, co to, druga? Ale nic, leje. Pochwili zakonnica:
    - I jeszcze jedną.
    Na to barman nie wytrzymał:
    - Ależ siostro, czy to wypada?
    Na co zakonnica:
    - Ja to wszystko z miłosierdzia ludzkiego, bo nasza matka przełożona klasztoru ma od dwóch tygodni zatwardzenie, a jak mnie w takim stanie zobaczy, to się chyba zesra...

    --------------------
    Teściowa, która przyjechała ze wsi, pyta zięcia:
    - Co to było w rondlu? Ledwie doszorowałam.
    - Powłoka teflonowa, mamo...
     
    Ostatnia edycja: 30 Czerwiec 2014
  3. reklama
  4. Asiołek

    Asiołek Mama Mai i Oliwki :)

    46567-komiksy.jpg

    10462682_707840002587090_5286327082078616595_n.jpg

    1958278_702411403129950_3107313800484114222_n.jpg
     
    Ostatnia edycja: 30 Czerwiec 2014
  5. kasia-matiy

    kasia-matiy Fanka BB :)

    świetny wątek :-)

    to ja dopiszę coś co znalazłam w naszej poradni pedagogicznej ;-)

    "Słowniczek najważniejszych terminów"

    BABICA - na wagę złota. Niektórzy posuwają się do tego, że kradną dobre babcie. Dobra babcia przychodzi, kiedy chcemy iść do kina i wychodzi zaraz po naszym powrocie. Gatunek ginący. Patrz: Niania.

    NIANIA - nie tak dobra jak babcia. Zwykle chce pieniądze, jakby nie wystarczyła przyjemność obcowania z naszym potomkiem. Zajmuje się rozmawianiem z innymi nianiami, w czasie gdy nasze dziecko moczy nogi w stawie.

    WUJEK - ktoś, kogo powinno mieć każde dziecko. Wujka powinniśmy wybrać dużego, żeby mógł dziecko długo podrzucać, a również posażnego - żeby przynosił duże prezenty.

    CIOCIA - dobry dodatek do wujka, skłania go do kupowania większych prezentów.

    PIENIĄDZE - coś, czego wciąż brakuje na kolejne kinderniespodzianki. Wyjmuje się je z bankomatu.

    KINDERNIESPODZIANKA - obowiązkowy zakup każdego dnia. Po pewnym czasie nawet szybko ci idzie składania małych ludzików. Przeciętnie dziecko bawi się ludzikiem około półtorej minuty, po czym zabawkę wyrzuca.

    POKEMONY - stworki dziwnie podobne do naszych dzieci. Bardzo głupie, ohydnie narysowane, nie mające za grosz gustu. Dzieci więc je uwielbiają.

    KRESKÓWKI - kosztują tak mało, a mogą dać tak dużo. Chwilę spokoju.

    MALUSZEK - eufemistyczne określenie terroryzującego nas potwora.

    WOLNY CZAS - coś jak stukaratowy brylant. Teoretycznie każdy może go sobie wyobrazić. Tylko teoretycznie.

    OBIADEK - na pewno ten specjalnie przygotowany jest niedobry.

    CZYTANIE NA DOBRANOC - w powszechnej opinii niezbędny element wychowania dziecka. Pozwala rodzicom poczuć się trochę lepiej. Tolerowany przez dzieci, bo pozwala im dłużej nie spać.

    BATONIK - główne pożywienie dziecka.

    SKLEP - miejsce, skąd przynosi się batoniki.

    SAMOCHÓD - skład rzeczy różnych i poręczne miejsce na upychanie śmieci.

    PRACA - miejsce, gdzie na kilka godzin można się ukryć przed dziećmi. Patrz: Delegacja.

    DELEGACJA - dobra delegacja pozwala na kilka dni wymknąć sięz domu. Można opowiadać o pracy przez kilkanaście godzin dziennie. Niestety, nie zgasi podejrzliwości współmałżonka, który i tak wie, że miał gorzej zostając z dziećmi.

    MAMA - dobra alternatywa taty, jak się go już wykończy.

    TATA - dobra alternatywa mamy, jak się już ją wykończy.

    :-)

    przy okazji przypomniało mi się coś, co wymyśliłam niedługo po urodzeniu synka. Jeszcze jeden termin który może określić mamę, tyle że przez mniejsze dziecko ;-)

    MAMA - takie dziwne coś na końcu cycka ;-)
     
  6. Asiołek

    Asiołek Mama Mai i Oliwki :)

    95200_bar-idealny.jpg
     
  7. Asiołek

    Asiołek Mama Mai i Oliwki :)

    kilka opowiadań ku pokrzepieniu serc :))))

    rozgwiazda
    Pewien nasz przyjaciel o zachodzie słońca wybrał się na swój zwyczajowy spacer opustoszałym brzegiem morza. Idąc tak w zamyśleniu, spostrzegł nagle w oddali sylwetkę jakiegoś mężczyzny. Podszedłszy nieco bliżej, przekonał się, że to ktoś miejscowy, jakiś Meksykanin. Mężczyzna bezustannie schylał się, podnosił coś i ciskał to do wody.
    Gdy nasz przyjaciel zbliżył się jeszcze bardziej, dostrzegł, że Meksykanin zbiera tak rozgwiazdy, które fale oceanu wyrzuciły na plażę. Wielce zaintrygowany podszedł do mężczyzny i powiedział:
    - Dobry wieczór, amigo. Przechodziłem właśnie tędy i zastanawiałem się, co robisz.
    - Wrzucam te rozgwiazdy z powrotem do wody. Widzi pan, mamy odpływ i wszystkie je wyniosło na brzeg. Jeśli nie wrócę ich morzu, umrą z braku tlenu.
    - Rozumiem... - odparł nasz przyjaciel. - Lecz takich rozgwiazd muszą być pewnie na tej plaży tysiące i w żaden sposób nie uda ci się uratować wszystkich... Jest ich po prostu zbyt wiele. Poza tym zdajesz sobie chyba sprawę - tłumaczył - że na tym tylko wybrzeżu podobnych plaż są setki i na każdej z nich morze wyrzuciło pełno rozgwiazd. Nie sądzisz więc, przyjacielu, że to, co robisz, nie ma większego znaczenia?
    Meksykanin uśmiechnął się, a potem pochylił, podniósł kolejną rozgwiazdę i wrzucając ją do wody, odrzekł:
    - Ma znaczenie dla tej!


    autor nieznany

    popołudnie w parku Był sobie mały chłopiec, który bardzo chciał spotkać Boga. Dobrze wiedział, że do miejsca, gdzie mieszka Bóg, prowadzi długa droga, zapakował więc do swojej walizeczki sporo herbatników, sześć butelek napoju korzennego i ruszył w drogę.
    Kiedy przeszedł jakieś trzy skrzyżowania, spotkał starą kobietę. Staruszka siedziała sobie w parku i obserwowała gołębie. Chłopiec usiadł obok niej i otworzył walizkę. Już miał pociągnąć duży łyk napoju, gdy spostrzegł, że staruszka wygląda na głodną, więc poczęstował ją herbatnikiem. Kobieta przyjęła go z wdzięcznością i uśmiechnęła się do niego.
    Jej uśmiech był tak piękny, że chłopiec chciał go ujrzeć raz jeszcze, więc zaproponował jej butelkę napoju. Staruszka uśmiechnęła się ponownie, a chłopczyk był zachwycony!
    Siedzieli tak przez całe popołudnie, jedząc i uśmiechając się do siebie, choć nie padło ani jedno słowo. Kiedy zaczął zapadać zmrok, chłopiec poczuł, że jest bardzo zmęczony, i podniósł się z ławki z zamiarem odejścia. Nie zdążył jednak zrobić więcej niż kilka kroków, gdy nagle odwrócił się, podbiegł do staruszki i uściskał ją, a ona obdarzyła go swoim najpiękniejszym uśmiechem.
    Gdy chłopiec przekroczył próg swojego domu, jego matkę zdziwił wyraz szczególnej radości malujący się na twarzy dziecka.
    - Cóż takiego dziś robiłeś, że jesteś taki szczęśliwy? - spytała.
    - Jadłem lunch z Bogiem - odpowiedział i zanim zdążyła zareagować, dodał: - Wiesz co? Bóg ma najpiękniejszy uśmiech, jaki kiedykolwiek widziałem!
    Tymczasem staruszka, również promieniejąca radością, wróciła do domu.
    Wyraz spokoju, który rozświetlał jej twarz, zastanowił jej syna do tego stopnia, że zapytał:
    - Mamo, co dziś robiłaś, że jesteś taka szczęśliwa?
    - Jadłam w parku ciasteczka z Bogiem. - I zanim jej syn zdążył cokolwiek powiedzieć, dodała:
    - Wiesz co? Jest znacznie młodszy, niż sądziłam.


    Julie A. Manhan

    za darmo
    Pewnego wieczoru nasz mały syn wszedł do kuchni, gdzie jego mama właśnie przygotowywała kolację, i wręczył jej zapisaną przez siebie kartkę papieru.
    Kiedy mama wytarła w fartuch mokre ręce i wzięła kartkę, przeczytała następujące słowa

    Koszenie trawy - $5.00
    Sprzątanie mojego pokoju w tym tygodniu - $1.00
    Pójście do sklepu za ciebie - $0.50
    Pilnowanie braciszka, kiedy jesteś na zakupach - $0.25
    Wynoszenie śmieci - $1.00
    Dobre stopnie na półrocze - $5.00
    Zmiatanie i grabienie podwórka - $2.00

    Razem: - $14.75

    No cóż, matka popatrzyła na stojącego wyczekująco chłopca i mógłbym przysiąc, że przez głowę przemknęły jej liczne wspomnienia. Następnie wzięła pióro, odwróciła kartkę i napisała na drugiej stronie coś takiego:




    Dziewięć miesięcy, podczas których nosiłam cię pod sercem, a ty rosłeś we mnie - za darmo.

    Wszystkie noce, gdy czuwałam przy tobie, pielęgnowałam i modliłam się za ciebie - za darmo.

    Wszystkie godziny próby i łzy wylane z twojego powodu przez wszystkie lata twojego życia - za darmo.

    Kiedy dodasz to wszystko, przekonasz się, że całą moją miłość masz za darmo.
    Wszystkie noce wypełnione lękiem i zmartwienia, których się spodziewałam - za darmo.

    Zabawki, jedzenie, ubrania i nawet podcieranie nosa - za darmo, mój synku.

    A kiedy dodasz to wszystko, przekonasz się, że prawdziwa miłość nie kosztuje nic.




    Drodzy przyjaciele, kiedy nasz syn przeczytał napisane przez matkę słowa, w jego oczach pojawiły się wielkie łzy. Popatrzył na nią i powiedział: "Mamusiu, bardzo cię kocham". Potem wziął pióro i wielkimi drukowanymi literami dopisał: "ZAPŁACONO".


    M. Adams

    ślady stóp
    Którejś nocy przyśnił się pewnemu człowiekowi dziwny sen. Śniło mu się, że spaceruje z Panem Bogiem brzegiem morza, a na nieboskłonie rozbłyskują sceny z jego życia. Z każdą odsłoną na piasku pojawiały się ślady stóp - jedne należały do niego, drugie do Boga. Gdy zgasła ostatnia scena, mężczyzna obejrzał się za siebie i spostrzegł, że wielokrotnie na ścieżce widać jedynie ślady jednej pary stóp. Działo się tak w najtrudniejszych, najbardziej smutnych chwilach jego życia. Zaniepokojony spytał Boga:
    - Panie, obiecałeś, że jeśli będę kroczyć twoimi ścieżkami, zawsze będziesz przy mnie. Tymczasem w najczarniejszych momentach mojego życia widzę na piasku tylko jedne ślady stóp. Nie pojmuję, dlaczego opuściłeś mnie, gdy potrzebowałem Cię najbardziej?
    - Najdroższe dziecko - odparł Bóg - za bardzo cię kocham, by cię opuścić. W chwilach próby i cierpienia, tam, gdzie widać jedynie pojedyncze ślady, niosłem cię na ramionach.


    autor nieznany



    niebo i piekło
    Pewien człowiek zagadnął kiedyś Boga o niebo i piekło.
    - Chodź, pokażę ci piekło - powiedział Bóg i zaprowadził go do sali, w której wielu ludzi siedziało wokół ogromnego kociołka z gulaszem. Wszyscy biesiadnicy wyglądali na wynędzniałych i zrozpaczonych i wydawali się głodni jak wilki. Każdy też trzymał łyżkę, jednak rączka tej łyżki była o wiele dłuższa od ramion biesiadników, toteż żaden z nich nie mógł trafić do swoich ust. Cierpienie wygłodzonych było straszliwe.
    - A teraz - odezwał się Bóg po chwili - pokażę ci niebo.
    Wkroczyli do drugiej sali, identycznej z pierwszą: był kociołek z gulaszem, byli i biesiadnicy, i te same łyżki z długachnymi rączkami... Lecz tutaj wszyscy byli szczęśliwi i dobrze odżywieni.
    - Nie rozumiem - powiedział człowiek. - Skoro obie sale są identyczne, jak to możliwe, że tu każdy tryska radością, gdy tam wszyscy ledwo się trzymają?
    - Ach, to proste - odrzekł Bóg, uśmiechając się. -Tutaj nauczyli się karmić nawzajem.


    Ann Landers

    kto wygrał?
    Podczas wyścigów lekkoatletycznych na Olimpiadzie Specjalnej w 1968 roku byłem świadkiem pięknego przykładu życzliwości. Jednym z zawodników był Kim Peek, umysłowo upośledzony, niepełnosprawny chłopiec, który brał udział w biegu na pięćdziesiąt metrów.
    Kim stanął na linii startu z dwoma innymi sportowcami, którzy cierpieli na porażenie mózgowe. Oboje byli na wózkach inwalidzkich. Kim jako jedyny biegł o własnych siłach. Po wystrzale z pistoletu Kim szybko wyszedł na prowadzenie. Kiedy brakowało mu już zaledwie dziesięciu metrów do mety, obrócił się, żeby zobaczyć, jak radzi sobie pozostała dwójka, która była dwadzieścia metrów w tyle. Dziewczyna przekręciła wózek i utknęła przy ścianie. Chłopak odwrócił swój wózek i odpychał się od toru stopami. Kim zatrzymał się, cofnął i pomógł dziewczynie przekroczyć linię mety. Chłopak na wózku wygrał bieg. Dziewczyna zajęła drugie miejsce. Kim przegrał.
    Ale czy na pewno? Tłumy, które zgotowały Kimowi owację na stojąco, wcale tak nie myślały.


    Dan Clark




    kiedy patrzę, jak śpisz
    Moje drogie dziecko, wślizgnęłam się do twojego pokoju, by usiąść przy tobie, kiedy śpisz, i popatrzeć, jak twoje kruche ciałko wznosi się i opada w rytmicznym oddechu. Oczy masz ufnie przymknięte, a twoją anielską twarzyczkę otaczają miękkie, jasne loki. Chwilę temu, kiedy pracowałam w gabinecie, ogarnął mnie smutek, gdy wspominałam wydarzenia dzisiejszego dnia. Nie mogłam już dłużej skoncentrować się na pracy, toteż przyszłam, by porozmawiać z tobą w tej ciszy, kiedy tak sobie odpoczywasz.
    Rano nazwałam cię guzdrałą, kiedy za bardzo się ociągałeś i zbyt wolno ubierałeś. Zbeształam cię za to, że znowu zapodziałeś gdzieś swoją kartkę na lunch, i sprzątnęłam śniadanie ze stołu z naburmuszoną miną, bo poplamiłeś sobie koszulkę. "Znowu?" - westchnęłam, ty zaś uśmiechnąłeś się do mnie niewinnie i powiedziałeś: "Cześć, mamo!"
    Po południu wykonywałam telefony, a ty ustawiłeś swoje zabawki w równiutkie rzędy na łóżku, gestykulowałeś i śpiewałeś sobie. Wpadłam zezłoszczona do twojego pokoju i zagrzmiałam, byś przestał wreszcie hałasować. Potem spędziłam kolejną długą godzinę przy telefonie. "Zabieraj się do odrabiania pracy domowej", ryknęłam niczym jakiś sierżant, "i przestań marnować tyle czasu". "Dobra, mamo", odpowiedziałeś skruszony, siadając sztywno przy biurku z długopisem w ręku. Potem nie dochodziły już z twojego pokoju żadne odgłosy.
    Wieczorem, kiedy ciągłe jeszcze pracowałam, podszedłeś do mnie z wahaniem. "Poczytasz mi dzisiaj, mamo?" -zapytałeś z nadzieją w głosie. "Nie dzisiaj", odpowiedziałam gwałtownie, "twój pokój to istne pobojowisko! Czy za każdym razem muszę ci o tym przypominać?" Z pochyloną głową, powłócząc nogami, odszedłeś do swojego pokoju. Za jakiś czas wróciłeś i zerknąłeś do gabinetu. "A teraz o co chodzi?" - zapytałam wzburzonym głosem.
    Nie odpowiedziałeś ani słowem, tylko wkroczyłeś do pokoju, zarzuciłeś mi ramiona na szyję i pocałowałeś w policzek. "Dobranoc, mamo, kocham cię", wyszeptałeś, mocno się do mnie przytulając. Po chwili zniknąłeś tak szybko, jak się pojawiłeś.
    Siedziałam potem ze wzrokiem utkwionym w swojej pracy i czułam, jak ogarniają mnie wyrzuty sumienia. W którym momencie zatraciłam rytm dnia i za jaką cenę? Nic nie uczyniłeś, by wprawić mnie w taki nastrój. Byłeś tylko dzieckiem, zajętym procesem dorastania i uczenia się. Zagubiłam się dzisiaj w dorosłym świecie odpowiedzialności i obowiązków i zabrakło mi już sił, które powinnam ofiarować tobie. Dzisiaj stałeś się moim nauczycielem. Udzieliłeś mi cennej lekcji swoją niewyczerpaną chęcią, by podbiec i pocałować mnie na dobranoc, nawet po tak męczącym dniu chodzenia na palcach wokół moich humorów.
    Teraz zaś, kiedy patrzę, jak śpisz, pragnę, by ten dzień zaczął się od nowa. Jutro potraktuję ciebie z takim zrozumieniem, jakie ty mi dziś okazałeś, abym mogła być prawdziwą mamą - rano przywitam cię ciepłym uśmiechem, po szkole zachęcę słowem otuchy, wieczorem utulę do snu ciekawą historyjką. Roześmieję się, kiedy ty będziesz się śmiał, zapłaczę, kiedy będziesz płakał. Jutro już nie zapomnę, że wciąż jesteś dzieckiem, a nie dorosłym, i będę cieszyła się tym, że jestem twoją mamą. Twój nieugięty duch ukoił mnie dziś, toteż przychodzę do ciebie o tej późnej porze, by ci podziękować, moje dziecko, mój nauczycielu i mój przyjacielu, za dar twojej miłości.


    Diane Loomans
     
  8. kasia-matiy

    kasia-matiy Fanka BB :)

    dzisiaj w sklepie z lumpkami była przecena, a wśród koszy jedna taka kartka:

    "30% dzieci z kosza"

    z koleżanką pękałyśmy ze śmiechu ;-)

    a chodziło oczywiście o ubranka dziecięce ;-)
     
    Ostatnia edycja: 1 Lipiec 2014
  9. Asiołek

    Asiołek Mama Mai i Oliwki :)

  10. reklama
  11. Asiołek

    Asiołek Mama Mai i Oliwki :)

  12. Asiołek

    Asiołek Mama Mai i Oliwki :)

    1be95757a0130fa79a7ddcfb70203201385701.jpg
     

Poleć forum