cześć dziewczyny, nie odzywlaam sie wczoraj ani przedwczoraj bo internet padł mi w telefonie. nowy abonament a jakieś jaja mi zrobiło w Playu że przekroczyłam limit mimo ze mam no limit.
po sobotnich skurczach trochę sie uspokoiło. polezalam i ciut lepiej sie poczułam. niestety wczoraj na wizycie u doktora poskarżyłam sie mu trochę, zmierzył szyjkę ( 2 miesiące nie mierzył) wyszła 1,8cm bez podkładania rak pod pupę. ochrzanił mnie ale pytanie za co skoro sam co wizytę noe sprawdzał a ja mam być jasnowidzem czy z linijka sama sobie mierzyć, zdenerwował mnie trochę. pózniej zajął sie mierzeniem Małej - 2,5kg ma jestem w 32 i pół tygodnia mała wyprzedza termin o 2tygodnie co nie znaczy ze jest gotowa do porodu. taki lekarz ze kazał sie ubrać i juz wychodzić a ja mowię a co z ta szyjka? i dopiero mu sie przypomniało ze luteinę ma przepisać. chyba juz sie moj gin starzeje bo coraz gorzej z nim, kolejnej ciąży nie chce juz u niego. pózniej kolejne zaskoczenie bo wizyta na 20 października to bedzie 36 tydzień juz i wtedy dopoero badanie na paciorkowca dziwi mnie Bo straszy przedwczesnym porodem a tak odległa wizyta.