reklama

Natrętni nieznajomi

Temat na forum 'Pogaduszki' rozpoczęty przez Liriel, 12 Sierpień 2005.

  1. Liriel

    Liriel Fanka BB :)

    Ostatnio zdarzyła się taka sytuacja: Na spacerze podeszła do mnie starsza pani i bez ceregieli zaczęła zaglądać do wózka, posypały się uwagi "jaki cienki kocyk, temu dziecku napewno jest za zimno...takiego maleństwa (córka ma trzy miesiące i jest dość duża jak na swój wiek) w ogóle nie powinno się na spacery brać", "A czemu pani nie ma czerwonej kokardki przy wózku", "Dlaczego to dziecko jest ubrane na zielono? Nawet nie wiadomo czy to chłopiec czy dziewczynka". Znosiłam to wszystko ze stoickim spokojem dopóki babka nie wyciągnęła rąk w kierunku małej...wtedy nie wytrzymałam i powiedziałam, że nie życzę sobie, żeby dotykała mojej córki i że wiem jak sobie radzić z własnym dzieckiem ...na co oczywiście ruszyły jej na pomoc dwie następne siedzące na sąsiedniej ławce nazywając mnie "impertynencką gówniarą". Usłyszałam jeszcze, że "Takie gówniary jak ty w ogóle nie powinny mieć dzieci" i że "pewnie nieślubne" (dodam, że obrączkę miałam na palcu), a "skoro już zrobiłaś sobie dziecko to powinnaś słuchać starszych i mądrzejszych". Zrobiło mi się cholernie przykro i chciało mi się płakać, wiedziałam, że nie ma co się wdawać w dalszą dyskusję, bo żadne argumenty nie przemówią do owych sędziwych dam. Wstałam więc i rzuciłam na odchodne trzęsącym się głosem " Współczuje drogie panie waszym wnukom, życzę miłego dnia".

    Czy zdarzyły się wam podobne sytuacje? Jak sobie poradziłyście z natręctwem?
     
  2. Agnexx

    Agnexx Gość

    Nigdy mnie coś takiego nie spotkało. Z czego się bardzo cieszę, bo nie wiem, jakbym zareagowała... ::)
    Podziwiam Cię Liriel za spokój i kulturę... :)

     
  3. reklama
  4. marianeczka

    marianeczka persona non grata

    mnie sie to zdarza ciagle!!!! zwykle zaczyna sie niewinnie: "o, jaki sliczny dzidzius..."... ale zaraz potem nastepuje: "a karmi pani piersia". ja na to "nie"i... zaczyna sie. dwugodzinny wyklad na temat karmienia, oczywiscie poparty porywajacymi opisami wlasnych dokonan w tej dziedzinie. dobrze, ze te baby piersi nie wyciagaja na przystankach...
    poza tym, jak jest chlodna slucham o tym, ze dziecko zle ubrane, jak jest cieplo, to sluchham, ze za cieplo na wychodzenie. jak jest srednio, to slucham, ze... w czasie jednego wyjscia z domu potrafie dowiedziec sie, ze moj syn ma "za mala czapeczke", "za duza czapeczke", "zle zalozona czapeczke", "jest blady" (a co, mam go opalac????), "zle lezy w wozku", no i oczywiscie"MA LENIWA MATKE, KTOREJ MNIE CHCE SIE KARMIC PIERSIA".
    rece opadaja.
    ale najbardziej zaskoczyly mnie dwie sytuacje. wychodze kiedys z kosciola z wozkiem, a tu do mnie podbiega jakis babsztyl i tak do mnie:"o, jeszcze 18 lat nie ma z dzieckiem". mnie najpierw zatkalo, a potem jej mowie, ze mam 23 lata i meza. a ona na to:"kazda jedna tak mowi"...i poszla...
    za drugim razem spotkalo mnie to w tramwaju. podchodzi baba i pyta:"to pani dziecko?". ja na to , ze moje (juz mi przemknela mysle, ze ona mysle, ze ja porywaczka jestem). a ona tylko spojrzala i mowi: "no, zeby takie mlode dziewczyny..."
    myslalam, ze jej dam w paszcze...
    a tak serio - juz mi sie cierpliwosc konczy. a dotykania przez obce baby tez nie znosze. i jestem coraz mniej mila...
     
  5. monciapl

    monciapl Fanka BB :)

    Te babsztyle mają szczęście,że na mnie nie trafily. Oj działo by się. Potrafię być bardzo nie miła.I na pewno dałabym tym babom popalić.NIENAWIDZĘ czegoś takiego.Niech zajmą sie swoimi wnukami i problemami. Mi też zdarzyło się parę razy, że mnie zaczepiały starsze Panie, ale nie tak natarczywe i raczej miłe. Stanowczo z takimi nachalnymi bym wcale nie rozmawiała.Szkoda nerwów.

    marianeczka musisz bardzo młodo wyglądać, super, tylko się cieszyć, mi też zawsze odejmują jakieś 5 lat, ale jak urodzilam Martynkę to miałam 28,więc biorą mnie za bardzo młodą mamę, ale nie za mlodocianą jak Ciebie ;)

    Liriel za przeproszeniem zlewaj takie glupie babsztyle

    pozrawiam
     
  6. theo

    theo Fanka BB :)

    mnie to qrwica bierze i nie raz byłam obiektem "dobrych rad mocherowych beretów"
    zawsze odpowiadam że to nie pani dziecko więc niech sie nie wp...dala. walę z grubej rury.
    kiedys też próbowałam taktownie ale niestety nie da się.
    kiedys na bazarze nie mogłam przejechac wóżkiem bo jedna baba sobie poprostu stanęła. mówiłam ze trzy razy przepraszam a ta nic tylko mnie obcina wzrokiem i mamroce pod nosem: "taka gówniara i już się dyma" (przepraszam za słowa) i dalej stoi. za mną już niezły "korek" powstał a ta nic. a że ja jestem troszkę wybuchowa to podeszłam do niej pociągnęłam za rękaw i odepchnęłam . jeszcze specjalnie przejechałam jej po nogach. dodam że mój wózek waży 17 kg i mała z 7 kg.
    posłałam jej kilka długich. a ta zaczęła wrzeszczeć że gówniara, że jak ja dziecko wychowam i takie podobne. dziecko zaczęło mi płakać i gdyby nie to to podeszłabym i dala w ryj.
    no poprostu nienawidzę takich akcji.
    a nie była to żadna staruszka tylko taka baba podchodząca pod 60 lat. stara, wymalowana bazarówa.
    ehhhh...
    nawet teraz mi ciśnienie skacze.
    do tej pory jak tamtędy przechodze i ją widzę to mówię jej kilka @#$%^&* . no nie mogę sie powstrzymać.
    wogóle jakas nerwowa jestem :-[
     
  7. Agnexx

    Agnexx Gość

    Wcale się nie dziwię Waszej ostrej reakcji, bo pewnie sama bym tak zareagowała. >:D Nawet rodzinie nie pozwalam się wtrącać w wychowanie i zajmowanie się moimi dziećmi, a co dopiero nieznajomym. ;D
     
  8. jus20sto

    jus20sto Matka Wariatka

    Mnie to wkurza jak teściówka przychodzi bierze małą na ręce i zaraz ją ogląda i wymandrza się na wszystkie tematy jakie to tylko możliwe.
    Np. dziś.
    " oj ona sie wierci, daj jej jeśc bo pewnie głodna " to nic że tłumacze jej że dziecko karmiłam 5 minut temu.
    " oj ona płacze daj jej biszkopta to przestanie"
    to nic że mówie nie bo julka i tak dużo ich zjadła a ta wpycha w nią na siłę , na efekt długo nie trzeba czekac- mała wymiotuje
    wszystko to prowadzi do tego że coraz żadziej wpuszczam moja teściową do domu i sama też nie składam jej wizyt

    no a żeby jeszcze jakiś obcy babsztyl wywodził mi sie na temat wychowania MOJEGO dziecka to normalnie " ręka, noga, mózg na ścianie, oko na widelcu"


    ostatnio miałam taki przebój w autobusie.
    wsiadam z wózkiem autobus zapchany stoi sobie taki elegancik w garniturku na miejscu dla wózków ja sie cisne przy drzwiach bo oczywiście hrabia nie raczył zejść.
    więc mówie do niego że to jest miejsce dla wózków i prosze zejśc a on nie reaguje
    pare razy go prosiłam w końcu jakiś mężczyzna wstawił się za mną t o hrabia raczył się ruszyć
    ale i tak stanął ze nie mogłam przejechac bo buciorami mi droge tarasował.
    dodam tylko że własnie był przystanek i cały tabun ludzi napierał na mnie bo oni oczywiście musieli wyjść
    jak ja sie nie wkurzyłam prosze go jeszcze raz grzecznie zeby sie przesunął a on na to że on jedzie do kościoła i że nie będzie się w tłum pchał bo mu po butach podepczą.
    no tak mnie wqrwił że masakra
    pchnęłam z całej siły wóżek ( po jego eleganckich bucikach oczywiście) przejechałam po nich
    i mówię " teraz chamie już ci to róznicy nie zrobi bo i tak masz podeptane!!

    ale miał mine
    normalnie gdyby nie ten pan który sie za mna wstawił , bo stał obok mnie, to była by kolejna awantura!!
    chamstwo sie szerzy w tym kraju
     
  9. Gosiula

    Gosiula Fanka BB :)

    Jakie chamstwo, jestem w szoku!!! Mnie, na szczęście, nic takiego nie spotkało. I oby się to nie zdarzyło, ale świat w jakim, zyjemy jest jaki jest, a niektórzy ludzie...szkoda gadać, więc nigdy nic nie wiadomo. Pętla na szyi się zaciska jak o czymś takim się słyszy. Zero szacunku.
    Mnie ostatnio wkurzyła grupka młodzieży w wieku, ja wiem, z 15/16 lat. Jechałam wózkiem po chodniku. Szli z naprzeciwka, zajmowali pół chodnika. Widzieli mnie, myslałam, że zejdą się na drugą stronę chodnika. Nie raczyli jednak się usunąć, to ja musiałam manewrować, żeby ich ominąc, a dla nich przecież to tylko 2 kroki w bok...
     
  10. reklama
  11. nikita33

    nikita33 Fan(ka)

    Gosiula, to, o czym piszesz jest nagminne, nieczęsto się zdarza, żeby ktoś ustąpił mi na chodniku drogę, kiedy jadę z wózkiem. I nie chodzi mi tylko o młodzież, bo ja przeważnie mam problem ze starszymi paniami. U nas te panie jakoś upodobały sobie pogaduszki na środku chodnika. Jak się takie spotkają w drodze do/ze sklepu, to stają na tym chodniku i pytlują i nie ustąpią na krok. A przecież im znacznie łatwiej jest zrobić krok w bok, niż mnie manewrować wózkiem na nierównym w dodatku chodniku. Zdarzyło mi się to wiele razy.

    pozdrawiam
    nikita
     
  12. Martyna

    Martyna Fanka BB :)

    jak was czytam, to normalnie mi się nóż w kieszeni otwiera. Z natury jestem dość bojowa i jak ktoś podchodzi z dobrą radą to dostaje po oczach takim spojrzeniem, że sobie darują, co najwyżej słyszę "jaki śliczny bobasek" albo coś w tę deseń.
    Baty za złe wychowanie dziecka, złe ubieranie, wychodzenie o złych porach i przy złej pogodzie i tym podobne zbiera mój mąż. Nie raz już mu się dostało - w sklepie na przykład - "w takich przeciągach z dzieckiem - pan chyba oszalał". albo"z takim maleństwem na dwór!! nie wolno !! " (zdarzenie maiło miejsce parę dni temu, synek ma pół roku !!) albo "tak lekko ubrany ?? zaziębi się !!" "uszka nie zasłonięte??" "za cienka czapeczka" i temu podobne bzdury.
    a ja się pytam tylko C O K O M U D O T E G O ??? ???


    z wózkiem na ulicy jakoś nie miałam większego problemu, ale w autobusach już dawno nauczyłam się bardzo głośno mówić: Przepraszam bardzo, Pan/Pani ma trochę mniejszy wózek niż ja, czy mogę przeprosić??
    za każdym razem działa. ale trzeba to powiedzieć bardzo głośno, wetdy nawet największy idiota wyłazi z miejsca dla wózków.
     

Poleć forum