reklama

Nie dawaj dziecku kluczy!!!

Temat na forum 'Roczniaki i dwulatki' rozpoczęty przez kantadeska, 16 Maj 2008.

  1. kantadeska

    kantadeska Fanka BB :)

    Witajcie:) Mój bratanek (2, 7)Karol wczoraj wjechał samochodem do ogrodu sąsiadów. Włożył kluczyk do stacyjki, odpalił. Samochód stał na jedynce i do przodu... Przy czym moja bratowa w tym czasie przypinała fotelik :) Na szczęście nic sie nikomu nie stało. Wniosek z tego wydarzenia: nie dawajcie dzieciom kluczy. W tym sęk, że ostatnio klucze są przebojem u mnie w domu... Pierwszą rzeczą, której Kuba się domaga po wejściu do domu, czy po wyjściu są klucze. Już nawet mu kupiliśmy taką zabawkę - klucze z pilotem, ale rozpoznaje, że to nie te same... Za lekkie :)
     
  2. olcia23

    olcia23 list mama '05

    Jasne ja Besiowi nie daje,ale numer niezly,dobrze ze nic sie nie stalo!:tak:
     
  3. reklama
  4. tygrysek235

    tygrysek235 mama Dawidka

    Dawid na szczescie jakos odpuscil z kluczami ale jak bylismy w PL to tez to byl przeboj...ale znalazlam sposob na niego:wzielam kilka starych niepotrzebnych juz kluczy, doczepilam do nich taki sam breloczek jak ja mam przy swoich kluczach i zawsze nosilam je w kieszeni...jak zamykalam drzwi to szybko chowalam prawdziwe klucze do kieszeni a jak Dawid je chcial to dawalam mu te stare..roznicy nie zauwazyl...:-)On tez ma takie zabawkowe klucze z pilotem ale bawi sie nimi tylko w domu i takimi nie dalo sie go oszukac.tylko stare prawdziwe...Kantadeska sprobuj moze u Was to podziala...A swoja droga Twoj bratanek to niezly agent:-)..dobrze ze to sie tylko tak skonczylo...
    Dawid na szczescie kieruje tylko na "sucho" albo u taty na kolanach, kluczyki mu niepotrzebne....
     
  5. aggy

    aggy Gość

    Hehe, dzieci to mają pomysły. Nieraz może się to skończyć tragicznie, ale są też śmieszne sytuacje. M mi opowiadał, jak jego kolega był z synkiem czteroletnim u znajomych na wsi. W południe siedli sobie w ogrodzie przy piwku a mały biegał tu i tam. Nagle zobaczyli, że małego nie ma, a on wdrapał się na traktor, jakimś cudem go uruchomił i jechał wprost na budynek. Pobiegli w tamtą stronę, ojciec jakoś wskoczył na traktor i zatrzymał go na metr przed ścianą domu. Skarcili małego i znowu siedli do piwka, a tu na ogród wybiega stadko warchlaków. Mały wypuścił je z obory, żeby sobie pobiegały. Dwie godziny zaganiali warchlaki z powrotem. Zmęczeni, upał, piwo ciepłe, więc otworzyli nowe, a mały przeszedł w tym czasie pod furtką do ogrodu sąsiada i wypuścił króliki, bo "klólicki ciały świeziej tlawki". No to heja zaganianie królików, przepraszanie sąsiada. Ojciec się wkurzył i przypiął małego szelkami, bo już miał dość rozrywek na cały urlop:)
     
  6. Bodzinka

    Bodzinka Lekko Stuknięta Mamuśka;)

    U nas klucze też przebój nr 1 na ziane z pilotem i telefonem.Starmy mu się nie dawać.
    Ale dzieci to jednak pomysły mają, fakt,że może to się zle skończyc ale płakałam ze śmiechu jak o warchlakach i królikach czytałam:sorry2::sorry2::sorry2:
     
  7. anaconda27

    anaconda27 styczniówka2006

    U nas klucze też nr 1, tylko że muszą być od samochodu, mała lubi bawić się alarmem i jak mieszkaliśmy jeszcze z teściową, a garaż jest pod mieszkaniem a ona akurat zaglądała i podkładała do pieca to mówiła że nagle słyszy a tu drzwi do auta zamykają się i otwierają i tak w kółko, myślała że to jakiś złodziej się dostał a to tylko Majka na górze bawiła się pilotem z kluczykami:-):-):-) No i oczywiście po pewnym czasie popsuła te guziczki w pilocie, ale na szczęście mąż jest "samochodziarzem" i sam je wymienił i naprawił:tak::-D:-D:-D:-D
     
  8. tampeza

    tampeza Wrześniowe mamy'08

    Moja mala tez uwielbia klucze, zwlaszcza od samochodu. Ostatnio dalam jej do zabawy, a sama zaczelam wyciagac zakupy z bagaznika i maly geniusz zamknal auto. W panice nie wiedzialam co robic, klucze od domu i telefon zostaly w aucie. Dobrze, ze okno od domu bylo otwarte wiec wdrapalam sie i znalazlam zapasowe kluczyki. Teraz juz nie dostaje kluczy do zabawy:-D
     
  9. kantadeska

    kantadeska Fanka BB :)

    Kilka lat temu mój szwagier musiał wybić szybę w samochodzie, bo jego 2,5-letnia córcia zamknęła samochód (zamek centralny) i nijak nie mogła otworzyć. przyciskała wszystkie możliwe przyciski, tylko nie ten, który trzeba...W końcu zaczęła tak płakać, że zachodziła się... Nie było rady - wybito szybę i uwolniono dziecko... I ona nie miała kluczy w ręku, one były w stacyjce...
     
  10. reklama

Poleć forum