Przeglądam to forum już dość długo ale nigdy nic nie pisałam. Czuję się jakbym czytała swoją historię tyle że u nas staż trwał 7 lat. Jak tylko wróciłam do pracy mąż zrobił się oschły, wredny, ciągle czymś mnie obrażał, jaka to zła żona jestem bo na blacie leży kilka okruchów bułki, zero współżycia co nie potrafił wyjaśnić, czułam że coś jest nie tak, ale zapewniał że mi się coś wydaje. Jednej nocy nawet miałam sen że nas zostawił to się głupio śmiał że mi się głupoty w nocy śnią . Nawet na mikołaja walentynki czy moje urodziny były na odwal się i po Wielkanocy kilka dni przed 2 urodzinami syna jak gdyby nigdy nic powiedział że mnie nie kocha, kogoś ma że fajna dobra dziewczyna i ma nawet podobne zainteresowania do moich



spakował się i nas po prostu zostawił. Dodam że odwrócił się nawet od swojej rodziny tak że ma tylko swoją panią. Przyjeżdża do dziecka, co z początku było dla mnie ciężkie ale teraz z perspektywy czasu cieszę się że tak się stało bo wiem jakim jest złym człowiekiem . My sobie we dwoje świetnie radzimy, pomagają nam rodzice a również teściowie z którymi mam super kontakt