Dziewczyny pomóżcie, bo nie wiem co mam zrobić.
Wczoraj około 1 w nocy złapały mnie skórcze, nieregularne i słabe, raz były to zanikały i tak przez całą noc i dzień, Mały kręcił się i wiercił brzuch twardy jak kamień. W końcu dzis ok 18.30 stwierdziłam że coś się dzieje i chyba pora pojechać po jakąś porade czy ktg do szpitala. Wlaśnie wróciłam ze szpitala, ale zostałam potraktowana jak ŚMIEĆ,z powodu braku mniejsc na porodówce nie zostałam zbadana. Pani dr dyżórna powiedziała że nie ma miejsca dla mnie i dla dziecka i mnie nie zbada, bo nie będzie miała co ze mną zrobić jak okarze się ze to jednak właściwy poród. Kazała mi się wynosić bo ona ma teraz transwuzje krwi i nie ma dla mnie czasu! Ja powiedziłam że zaczekam a ona tylko machnęła ręką i poszła, nic więcej mi nie powiedziała gdzie mam jechać i co zrobić KOMPLETNIE NIC. Czy Ona miało prawo tak ze mną postąpić???