natalunia
mamusia :)
Mary - dotrzymam Ci towarzystwa ;-) u mnie waga stoi, bo mam trochę grzeszków (ciasto u mamy, gołąbki, kawa z mlekiem w pracy itp). póki co na poziomie 73-72 kg, a do wymarzonego 68 jest długa droga. Zauważyłam, że im dłużej się diete stosuje, to później na zbyt wiele się sobie pozwala ;-)

Ale wróciłam do pracy i nie chce mi się gotować i jak zajeżdżam po małą do mamy, to zawsze coś z obiadku skubne ;-)
szybko i naprawdę zapychająco ;-) odechciewa się słodyczy szybko 