reklama

Oddalamy się..

Temat na forum 'Relacje rodzinne' rozpoczęty przez agula7777, 4 Lipiec 2009.

  1. agula7777

    agula7777 Gość

    Mam wspaniałego mężczyznę,półtora roczną córeczkę i teraz jestem w 4 miesiącu ciąży.Niby wszystko ładnie,pięknie....ale....od pewnego czasu wogóle nie możemy z mężem znaleść wspólnego tematu,w zaszdzie to na dzień dzisiejszy nie rozmawiamy o niczym.On ucieka w pracę a mi pozostaje dom i dziecko.Już nie nawet ze sobą nie sypiamy:-(zero czułości,wsparcia....nie wiem co mam zrobić,żeby wróciło to co było-a byliśmy naprawdę szczęśliwi:-)
     
  2. moniczkaaa1

    moniczkaaa1 Początkująca w BB

    u mnie jest to samo;/ostatnio dosc czesto z mezem klocimy sie nie wiem juz sama co robic ..pare razy juz przepraszalismy sie mowiac ze bedzie lepiej a po jakims czasie znowu jest tak samo ...
     
  3. reklama
  4. karolinad2

    karolinad2 staraczka :)

    Dziewczynyi ja nie mam doswidczenia w takich rzeczch ale moze zostawcie wszystkie sprawy , klopoty, dzieciaczki w domu ( moze dzidkowie zaoferuja pomoc;-) ) i pojdzie do kina:cool2: , ucieknijcie ze swoim facetem od codziennosci, monotonni zeby cos w waszym zyciu sie zadzialo. Wiecie tak szary dzien przemienic w taki zeby mozna go bylo wspominać.
    Pozdrawiam cieplutko.
    I zycze miłej poprawy w waszych związkach:-)
     
  5. Muszelka05

    Muszelka05 Fanka BB :)

    Nie wiem co za idiota kiedys powiedzial, ze narodziny pierworodnego uzdrawiaja zwizek?!!!! Chyba jakis bezdzietny!
    Narodziny dziecka to duza proba dla zwiazku. Nawet jesli przed narodzinami zwiazek byl idealny, to juz po przechodzi test wytrzymalosci. Pierwszy rok jest chyba najgorszy, bo wielu ojcow czuje sie troche jak piate kolo u wozu (nawet nie majac do tego powodow!) i sami sie odsuwaja na bok. To prowadzi do wielu komplikacji. Jesli ludzie sa mlodzi i zyciowo jeszcze niedoswiadczenie - sytuacja moze byc trudna i czasem wtedy nastepuje przelom, ktory jest poczatkiem konca. Wielu jednak parom, ktorych motywuje prawdziwe uczucie (szczegolnie jeszcze tych, ktorzy troche juz przezyli), udaje sie z czasem wyjsc na prosta. Jednak nic nie dzieje sie samo z siebie. Trzeba nad tym popracowac. Wyjazd we dwoje, kolacja ze wspominkami czasow "przed", wspolne robienie jakis szalonych rzeczy - to bardzo pomaga. Najwazniejsze to obudzic mile wspomnienia, dac sobie namiastke choc zycia "przed" (samotne wypady), duzo czulosci, checi i rozmow. To jedyna chyba droga do polaczenia rozchodzacych sie drog. Mozna jeszcze uda sie na terapie - ale to juz mniej mily sposob. Choc bardzo skuteczny. Grunt to uczucie. Jesli nie ma milosci to ....dupa. Nic nie pomoze. A bycie z kims tylko ze wzgledy na dziecko to robienie krzywdy wlasnie dziecku. Ja uwazam, ze to wymowka wygodnickich! Ale to moje zdanie.....
     
  6. Muszelka05

    Muszelka05 Fanka BB :)

    I jeszcze tylko dodam:
    Baaardzo wielu rodzicow zamyka sie w domu zaraz po narodzinach dziecka i wlasciwie z niego nie rusza jeszcze baaaaardzo dlugo, twierdzac, ze nie moga "bo dziecko!". To tez wygodnictwo! Z dzieckiem juz kilkatygodniowym, jesli jest zdrowe, mozna pojsc w wiele miejsc. Do restauracji, na silownie, pojechac na wczasy itd, itd.....Maluch w nosidelko, dobrze zapakowana torba i...w droge! To dobre rowniez dla dziecka, ktore uczy sie zaspiac w halasie, w roznych miejscach, z czasem jest tez bardziej socjalne, otwarte, smiale itd. Siedzenie z dzieckiem w domu (jesli oczywiscie nie ma przeszkod ekomonicznych) to zwykla wygoda, bo takie wyjscia wiaza sie z pewnym dyskomfortem. Ale wyjsc mozna! Im szybciej dziecko zacznie zycie "towarzyskie", tym szybciej nauczy sie w nim obracac.
    Wiem cos o tym, bo tak wychowuje swoja corke. Byla wczesniakiem i na pierwszej imprezie (weselu!) byla w dniu, kiedy byl planowany porod. Miala wtedy 8 tygodni. Z zalozenia mielismy isc tylko na slub, ale mala smacznie spala wiec namowili nas na "chociaz godzinke" wesela. Bylismy do oczepin o 24-tej! Potem to juz ja mialam dosc. Mala dostawala cyca i byla szczesliwa. Nigdy nie mialam obiekcji aby ja ze soba zabierac do restauracji. Zamawialismy stolik na uboczu, aby miec troche spokoju. Wszedzie znajdzie sie knajpka ze spokojna atmosfera. Wczasy z dzieckiem to tez nie problem niedoprzeskoczenia. Owszem, nie jest to juz to samo, ale wkoncu dziecko zmienia zycie - nie ma co oczekiwac czegos innego! My na pierwsze wczasy (8 godz. samolotem) wyjechalismy kiedy mala miala 7 mies (i to nie byla jej pierwsza podroz samolotem). Od tego czasu zwiedzila z nami prawie caly swiat. Bywalo roznie, ale dzieki temu, ze zawsze jest z nami umie spac wszedzie, wie, ze ludzie sa rozni i sa rozne kultury, rozne jezyki, jest otwarta, towarzyska, umie sie zachowac w wielu sytuacjach, obcy jezyk jej nie blokuje i "rozmawia", bawi sie z kazdym, ma latwosc w uczeniu sie jezykow (jest generalnie dwujezyczna, ale zna kilka zwrotow i umie sie nimi poslogiwac po angielsku i hiszpansku -najpopularniejsze jezyki swiata; dodam, ze o wszystko pamiec ze sluchu, bo nikt jej nie uczy tego!), podroz z nia dzis to pikus i zawsze jest podziwiana przez stewardesy itd. itd......A to, co jest dla mnie chyba najwazniejsze to to, ze dzieki temu, ze miala kontakt z przeroznymi bakteriami swiat stala sie bardzo odporna. Praktycznie nie choruje. A dzieki temu, ze juz jako 16-miesieczny szkrab odkurzyla pol Indii z bakterii, to dzis nie lapie ja prawie nic! Jako jedyna nigdy nigdzie nie lapie zadnych brzusznych bakterii - my czasem zdychamy (choc tez coraz rzadziej).
    Ja taka madra nie bylam i dzis w brode sobie pluje, bo widze, ze z maluchem nie ma problemu pojsc na silownie. Teraz, kiedy wkoncu sama chodze, spotykam mamy z maluchami w nosidelkach, ktore zazwyczaj spia ook cwiczacych mam! Super!
    Mozna wszystko - jesli sie chce i nie jest sie zbyt wygodnym. I to jeszcze z korzyscia dla dziecka. Trzeba tylko troche rozsadku i cierpliwosci!
    Pozdrawiam
     
  7. agula7777

    agula7777 Gość

    Starałam się,rozmawiałam ale na wiele się to nie zdało....Raz jest cudownie-zupełnie tak jak przed pojawieniem się dziecka,a innym razem koszmarnie-nie raz nie mamy o czym ze sobą rozmawiać i jest CISZA:-(.Najgorsze jest to,że ucieka w pracę,zapominając o innych obowiązkach czy chociaż wspólnym spędzaniu czasu.Czasami mam już serdecznie dość siedzenia w domu-non stop te same obowiązki:-(.Ale mój mężczyzna twierdzi,że skoro siedzę w domu,to powinnam być zadowolona,bo według niego siedzenie w domu z dzieckiem=nic nie robienie:-(.Może najlepszym rozwiązaniem jest zaproponować mu,żeby pobył w domu z dzieckiem przez jakiś czas-jestem strasznie ciekawa alie by wytrzymał:-)
     
  8. Muszelka05

    Muszelka05 Fanka BB :)

    Zostawienie tatusia samego na weekend to bardzo dobry pomysl. Co innego posiedziec z dzieckiem kilka godzin ze swiadomoscia, ze mama niebawem wroci i wszystko ulozy, a co innego spedzic z nim minimum dobe! Wtedy trzeba sobie jednak radzic ze wszystkim. Rowniez ze zrobieniem sobie jedzenia - co okazuje sie wyczynem kiedy ma sie kilkumiesieczne dziecko na rekach! Problem w tym, ze mamy boja sie zostawiac swoje malenstwa na tak dlugo bez ich opieki. A prawda jest taka, ze wiekszosc tatusiow nie da zrobic malenstwu krzywdy i predzej zadzwoni po tesciowa niz cos zepsuje sam. Warto dac im ta szanse i pozwolic na odrobine naszego "luksusu" nierobienia niczego ;-) Warto zostawic przy tym sterte naczyn do pozmywania i ubran do uprania. Pewnie tego nie rusza, ale za kazdym razem kiedy spojrza beda mysleli, z to tez trzeba zrobic - w wolnym czasie:-D. Niektorym facetom taka szkola duuuzo daje. Ale niektorych tez moze jeszcze bardziej zniechecic. Ryzyk-fizyk. Ja ryzykowalam i nie zaluje. Do dzis mam spokoj.
    PS. Nawet mama karmiaca moze zostawic pokarm w lodowce (48 godz. nawet wytrzyma), albo w zamrazarce. Sama tez moze zabrac ze soba odciagarke. Oby wyjsc z domu!!!!
     
  9. Nikaa

    Nikaa Fanka BB :)

    Agula7777 i Moniczkaaa1 u mnie tez jest podobnie bardzo czesto sie klocimy, ciagle mamy do siebie pretensje i brak nam wspolnych temetow i pasji. Jestesmy malzenstwem juz 4 rok. Nasz zwiazek zaczal sie psuc rok po slubie. Ciaza nie byla planowana ale chciana bylam bardzo szczesliwa i promienialam. Podczas ciazy miedzy nami bylo jak raju a po pojawieniu si corci na swiecie wszystko sie powywracalo do gory nogami. Ja mialam depresje po porodzie a maz zamiast mnie wspierac szybko sie tym znudzil i poglebial moj stan swoimi pretensjami. Otrzasnelam sie dzieki rodzicom ale moje uczucie do meza wygaslo i w zasadzie moje malzenstwo chyli sie ku upadkowi a ja juz nie mam sily by to naprawiac.
     
  10. reklama
  11. nimfii

    nimfii nadzieja umiera ostatnia

    Dziewczyny!!

    Mialam podobne odczucie... moj syn ma 5 msc i w zycie wkradla sie monotonia od czasu porodu... dodatkowo dochodzilo zmeczenie i zaczynalam popadac w depresje...
    z tego stanu wyrwal mnie wypad z kolezankami na impreze :-) Maz byl na wieczorze kawalerskim w jeden dzien a ja na panienskim nastepnego dnia :-) Posmialysmy sie, popilysmy i zaczelam wszytsko widziec w kolorowych barwach... Maz swietnie sprawdzil sie zostajac wtedy z synem i wlasciwie znow zaczelam sie cieszyc zyciem i kazda chwila.

    Wyjscia gdzies... gdziekolwiek, samemu lub z męzem jest bardzo wazne dla dobra zwiazku i dla dobra nas samych ;-) Tak mysle ze jeden dzien spedzony osobno z mężem moze sprawic ze pozniej zblizycie sie do siebie ;-)
     
  12. mazitatus

    mazitatus Zaangażowana w BB

    Witam.
    A ja chętnie zostałbym z maluszkiem sam :-) i ze stertą obowiązków. Dobrze się czuję przy maluszku i jakoś tam bym sobie chyba poradził. :szok::tak:. Może z jakąś podpowiedzą teściowej, czy mamy. Trudniej mi jest być w pracy i znosić wszystkie chumory mamusi, wracać i znów widzieć jej smutek, niż sam mieć stertę obowiązków. Boję się już powoli wracać do domu, bo znów żona będzie oziębła, a każda próba zbliżenia się czy rozmowy o mniej przyziemnych tematach kończy sie jakimś żalem, czy jej przykrością. :angry::baffled:. Tak naprawdę po porodzie oddalamy się od siebie i sam nie wiem co się dzieję. Tak jakby całkiem się zmieniła, a ja więcej gadam na tym forum niż z nią :zawstydzona/y::-(.
    Co do maluszka, to i tak pewnie by mnie z nim nie zostawiła :no:, mimo że uważa mnie za cudownego tatę. :-(
     

Poleć forum