reklama

Opowieści z porodówki ;-)

Temat na forum 'Dzieci urodzone w sierpniu 2011' rozpoczęty przez Oli.B, 18 Maj 2011.

  1. Oli.B

    Oli.B Fanka BB :)

    A ja zakładam wątek z naszymi opowieściami z narodzin naszych skarbów. Mam nadzieję, że czekają nas same miłe wspomnienia :-). Czekamy na opowieść naszej pierwszej rozpakowanej sierpniowej mamy :-).
     
  2. kasica88

    kasica88 Fanka BB :)

    Wiec jak obiecywałam mały skrót z tego co sie działo na porodówce.

    Zaczeło się 9 maja ok 10:00 lekarze stwierdzili że nie ma co czekać bo mialam juz złe wyniki badań. Postanowili że ide pod kroplówe na wywołanie skórczy. Niestety nic to nie dało, skórcze jakieś sie tam pojawiły ale rozwarcia zero. Po 6godz leżenia pod kroplówka. Masakra. Póścili mnie z powrotem do pokoju, ale zaznaczyli że rano o 6 wracam znów pod kroplówke.
    Nadszedł następny dzień godz 6 ide na tą porodówke z myślą że urodze naturalnie bo bardzo chciałam.
    Po kolejnych 6 godz leżenia pod kroplówką miałam 1,5cm rozwarcia, lekarze stwierdzili że nie ma na co czekać biorą mnie na sale operacyjną.
    W tym momencie nawet sie nie zestresowałam tylko zaraz telefon do męża że za 20 min bede cięta.
    Zleciała sie pełno pielengniarek, czułam sie troche dziwnie tyle osób wpatrywało mi sie w krocze.
    Pielengniarka zaczeła mnie golić i założyła mi cewnik, naprawde nic strasznego. Gorzej sobie to wyobrażalam.
    Jestem juz na sali operacyjnej teraz tylko jeszcze zastrzyk w kręgosłup i za chwilke bedzie mój maluch na świecie.
    Po zastrzyku zrobiło sie fajnie ciepło, czułam jak mnie dotykali i bałam sie tylko że poczuje jak przecinają ale nic nie czułam.
    Dziwne uczucie bo człowiek taki bez władny jest i nagi...
    Najpiękniejsze uczucie jakie kiedykolwiek doświadczyłam to było gdy usłyszałam płacz mojego skarba, to było coś cudownego.
    Ale potem jużnie było tak fajnie, bo dowiedziałam sie że go zabieraja do innego szpitala, bo jest z nim ciężko.
    Co do rekonwalescenzji to myślałam że bedzie gorzej ale jakos dobrze to zniosłam chyba dla tego że chciałam szybko wyjśś. Niestety szybkie dochodzenie do siebie nie pomogło bo miałam złe wyniki i mnie przetrzymali. Jaka ja była wściekła bo tak bardzo chciałam wyjść i pojechac do grzesia w szczególności że go nie widziałam. W końcu nadszedł oczekiwany dzień i wyszłam. pierwsze co zrobiła to pojechałam do grzesia. ale to chyba na tyle opowieści z porodówki. Myśle że wszystko napisałam. Jak cos to pytajcie.

    Ogólnie podsumuwująć nie było żle ale wszystko zależy od kobiety bo niektóre są odporne na ból a niektóre niestety nie. i im najbardziej współczuje.

    Ogólnie sorki za błędy, mamnadzieje że sie połapiecie o cochodzi:-)
     
  3. reklama
  4. sagaa31

    sagaa31 Fanka BB :)

    Kasica niezla opowiesc dobrze ze masz juz te ciezsze chwile za soba ....
     
  5. Pflaume

    Pflaume Szczęśliwa Mama :)

    Kasica, gratuluje i życzę dużo zdrowia dla Grzesia ;-)
     
  6. susumali

    susumali mamy lutowe'07 Entuzjast(k)a

    no KASICA wielkie gratki i dziekujemy za opis!
     
  7. jaskółka

    jaskółka Fanka BB :)

    Jeszcze raz gratuluję dzielna mamo. Ściskam mocno Ciebie i Grzesia!
     
  8. Monila

    Monila Aniołkowa Mama KArolka

    No to teraz nadszedł cza na moje opowiesci z porodowki....

    30 Maja rano wstałam jak zwykle usmiechnieta i zadowolona z kolejnego pięknie rozpoczynającego sie dnia ... Oczywiście KArolek dawał znac o sobie juz od samego rana...) Jak co dzien zostałam podpieta pod zapisek Ktg ... wszytsko pieknie ładnie tylko troszku pobolewały mnie plecki ale myslałąm ze to z leżenia (ponad 2 miesiace) az tu nagle na zapisku wyszły 3 małe skurcze... po paru chwilach zaczęło bolec bardziej i bardziej... az połozne dały mi magnez w kroplówce...ja oczywiście wiedziałam co sie moze swiecic bo nie raz juz widziałam podobne akcje w szpitalu... w miedzy czasie dostałam temp. 37... a magnez dalej nie pomagał...bolało jak cholerka...cały czas powtarzałam Karolkowi ze nie możne jeszcze przyjść na świat... skurcze nie przechodziły wiec podpieli mi fenoterol w kroplowce..a po nim to dopieor miałam jazde serce mi bilo tak szybko jakby miało zaraz wyskoczyc z piersi...cała sie trzesłam...połozne postanowiły mnie zbadac.. badajac mnie stwierdziły ze szyjka skrucona w 80% i ze mały pcha sie posladkowo... (wody przy tym badaniu były czyste) ..ale juz po 2h szłam do wc a tam szok.. wody zabarwione na zielono...przyszlam na sale i mowie połoznym ze ja musze dzis urodzic bo wody sa zielone .. one biedne przestraszone wzieły i popatrzały na moja wkładkę no i odrazu mnie brli na blok porodowy.. tam podpięli mnie do KTG ... po chwili dostałam temp.38... no i nagle zjawił sie lekarz i moiw do mnie ze muszą robic ciecie bo jest zagrożenie życia dla dziecka i dla mnie... a na koniec dodał ze podejrzewają Sepse i ze jesli będzie trzeba usunąć macice to nie będą się zastanawiać tylko to zrobią żeby mnie ratować... ja nie miałąm wtedy juz siły ani na płacz ani na panike .. wziełam telefon i dzwonie do meza ze beda mnie ciac...(maz był w pracy) oczywiscie powiedział ze juz jedzie...w miedzyczasie przygotowali mnie na ciecie... no i poszłam na blok operacyjny skurcze mi nadal dokuczały coraz bardziej...kobitka zaczeła mnie znieczulac ale nie udawało jej sie to ..poprostu nie potrafiła sie dobrze wbic i az 7 razy mi sie wbijała ale wkoncu sie udało...połozyłam sie na stol oni tam sobie wszytko przygotowali.. i nagle wchodzi jakas babka i pyta czy ten facet to moj maz...? ja popatrzałam na niego i stwerdziłam ze moj.. hih wiec kazała mu siasc za moja głowa... nie mineło 5 minut i pani pielegniarka pogratulowała nam Karolka... maz go widział ale ja niestety nie:( odrazu zabrali go na oddział noworodków.... mały nie płakał tylko tak Kwilił po cichutku... zapytałam meza czy Karolek zdrowo wyglada a on mi na to ze ma inny kolor niz my.. no to ja sie przestraszyłam i pytam go jaki kolor.. a on mowi no taki jak oglądaliśmy na zdjęciach po porodzie... wiec uspokoiłam sie ze byl brudny z mazi...mnie pozszywali i przewieźli na sale poporodowa... niestety godzinę po porodzie zabrali Karolka na oddział intensywnej terapii noworodka w Zabrzu...


    Cesarka nie jest wcale taka straszna tylko bolesne jest wstanie po 12h... ale mozna dac rade:)
     
  9. maggie78

    maggie78 Fanka BB :)

    Monila kochana to troszkę przeszłaś... A jak zdrówko Karolka?
     
  10. reklama
  11. devi

    devi Fanka BB :)

    Monila- witamy po dłuuuuugiej przerwie:) Musisz koniecznie opowiedzieć co się z toba działo przez te miesiące :)no i oczywiscie Gratuluje synka. Kiedy maluch bedzie z Wami w domu?? Wszytsko z toba i z nim teraz ok??
     
  12. susumali

    susumali mamy lutowe'07 Entuzjast(k)a

    MONILA duzo przeszlas w tej ciazy i przy porodzie! jestes bardzo dzielna mamuska! wielkie pozdrowionka i zyczenia wszystkiego naj dla Ciebie ale i przede wszystkim dla KAROLKA!!!!
     

Poleć forum