reklama

Podróż samolotem

Temat na forum 'Niemowlaki' rozpoczęty przez niezapominajka1101, 23 Listopad 2010.

  1. Przed nami pierwsza podroz samolotem z przesiadka.
    Lot mamy o 7.00 rano, wiec musimy wstac praktycznie w nocy,zeby dojechac na czas. Bardzo sie tego boje. Z moim wtedy juz 7mcy dzieckiem nie wyobrazam sobie tej podrozy dlatego ze mala jest bardzo niecierpliwa, nie wiem tez jak bedzie z jedzeniem. Mala jest caly czas na piersi plus pierwsze zupki, przeciery za nami.
    Czy moge zabrac pokarm i ile jesli jest to mozliwe, dodatkowo jakies soki, zupki, jestem skolowana? Poza tym boje sie reakcji pasazerow jesli zacznei plakac.
    Jak mam przetrwac te 12 godzin z dzieckiem na kolanach?Czy mam jakies przywileje?
     
  2. Antylopka

    Antylopka Potrojna mamuska

    takie rzeczy musisz się dowiedziec u przewodnika - inne rzeczy przysługuja w tanich liniach, inne w rejsowych

    jedzenie dziecięce, mleko itp nie ma ograniczen

    w tanich liniach masz pierwszeństwo wejscia na pokład samolotu

    szczegoly doczytaj na stronie przewoznika
     
  3. reklama
  4. marczelitto85

    marczelitto85 wurcel purcel

    a co cię obchodzi ktos obok/??ja latam często i są rózne sytuacje.raz słyszałam jak jedna baba mówi do matki z dzieckiem żeby uspokoiła dziecko.czekałam aż mi coś powie.nie martw się takimi rzeczami !!nikt nie ma prawa ci zwracać o takie rzeczy uwagi a jak się zdarzy------masz prawo się odciąć.niech se kupią własny samolot jak coś się nie podoba.moja córcia leciała jak miała 4m.pierwszy raz.wez zabawki grzechotki...itp.jedzenie.......na lotnisku powiesz co i jak.będą chcieli to otworzysz i pokarzesz.picie......jak najbardziej mozesz wziąć.a jak karmisz piersią i się krępujesz osoby obok....po starcie zapytaj stjułardese:))czy są wolne miejsca bo byś chciała się przesiąść bo taka jest sprawa.będzie się dzidzia nudzić, możesz zwiedzić samolot.nie muszisz siedzieć cały czas.z 7m dzieckiem nie ma jeszcze takiego problemu jak z takim co juz zaczęło chodzić.to jest jazda ja mi się wyrywa i chce chodzic między fotelami.
    dokąd leisz???ile trwa lot???aaaa i jeszcze jedno.przy odprawie zapytaj czy jest pełny samolot i jeżeli nie to wez ze sobą nosidełko.będzie ci wygodniej.oczywiscie przy starcie i ladowaniu dopniesz malucha do swego pasa ale caly lot może sobie siedziec w nosidelku
     
    Ostatnia edycja: 24 Listopad 2010
  5. zielona maupa

    zielona maupa Na skrzydłach melancholii

    ja jeszcze dodam, ze na dlugich lotach (a niezapominajka pisze o 12 godzinnym, i w dodatku z przesiadka wiec to dokladnie jak ode mnie z Meksyku) linie lotnicze oferuja bilety dla malenstw zapewniajace im wlasne siedzenie. Oczywiscie czasem kosztuje to nieco wiecej niz lot z dzieckiem na kolanach, a czasem cena w ogole sie nie rozni. Trzeba zabrac fotelik samochodowy i gotowe. Dowiadywalam sie o to ostatnio, bo myslalam ze bede leciec do Polski...
     
  6. Antylopka

    Antylopka Potrojna mamuska

    zielona maupa - dla mnie tak powinno byc, że maluch w foteliku. W tanich liniach (mój lot trwa około 1h40minut) płacę za dziecko do 2 lat 25 euro (a za siebie czasem mniej) i muz emiec malucha na kolanach... głupie to jest, w foteliku znacznie wygodniej
     
  7. mamymamy

    mamymamy Początkująca w BB

    eh my też wybieramy się w podróż samolotem i trochę boje się jak moje dziecko to wytrzyma. a jeśli moje dziecko to wytrzyma, to czy wytrzymają inni pasażerowie ;-)
     
  8. zielona maupa

    zielona maupa Na skrzydłach melancholii

    Powodzenia w podrozowaniu. My juz w niedziele lecimy: Meksyk - Frankfurt - Warszawa. 15 godzin podrozy i ja sama z szalejacym berbeciem.
     
  9. zielona maupa

    zielona maupa Na skrzydłach melancholii

    Z uwagi na to, ze wybieramy sie do Polski juz sprawdzilam co i jak z fotelikami i innymi. Wiekszosc linii lotniczych oferuje niemowletom do 6. miesiaca zycia lozeczko turystyczne. Jest ono oczywiscie w cenie biletu dzieciatka. Miedzy 6 miesiacem a 2 rokiem zycia dziecko podrozuje na kolanach rodzica. Powyzej 2. roku zycia, maly pasazer ma juz prawo do wlasnego siedzenia i podrozuje w foteliku. Z fotelikiem jest tak, ze opiekun musi byc w stanie osobiscie, lub z pomoca wspolpasazerow, zamontowac go. Stewardzi nie maja obowiazku pomagac i nie pomoga, maja natomiast obowiazek odebrac fotelik, ktorego opiekun nie potrafi zamontowac i oddac go do luku bagazowego. Niektorym rodzicom przychodzi do glowy zabierac na poklad "parasolki", aby moc wozic dziecko w trakcie podrozy. Jest to niedozwolone i wszystkie wozki odstawiane sa do luku bagazowego.



    EDIT: niektore linie zezwalaja na umiesczanie dzieci mlodszych niz 2 lata w foteliku, ale za dodatkowa oplata - znaczy to tyle, ze nalezy wykupic bilet dla dwulatka.
     
    Ostatnia edycja: 28 Styczeń 2011
  10. reklama
  11. Zobena

    Zobena Fanka BB :)

    odnosnie placzu dziecka.... Kiedys sama stewardesa mi powiedziala ze nie mam nic kombinowac z dzieckiem zeby przestalo plakac, bo to jeszcze pogorszy stan dziecka:) A to ze innym to przeszkadza... to ostatnie czym sie powinnas martwic. Pozatym wez pod uwage ze nie bedziesz jedyna matka z placzacym dzieckiem. Co drugi male placze glownie przy starcie i ladowaniu. Moj tez sobie poplakuje, ale za to jak sie cieszy:) to inni pasazerowie az by go brali na raczki:) Nie ma sie co stresowac. Zastanawia mnie jedna rzecz, mleko dla malego. Bo z tego co wiem to nie daja ci wrzatku w samolocie dla malego zebys se mleko zrobila, ale jak ja poproslam o wrzatek dla mnie, nie wspominajac o mleku, to bez problemu go dostalam. NIe wiem jakie maja tu zasady... ALe z wszystkim mozna sobie dac rady:) Ja zazwyczaj latam sama z synkiem i co prawda jest ciezko usiedziec te 2,5godz ale dajemy rade:)
     
  12. Mysza1984

    Mysza1984 lalllalalala ;-)

    My pierwszy lot mamy już za sobą. Co prawda tylko 3 godziny trwał, ale nie było źle. Mała leciała, jak miała prawie 6 m-cy. W tamtą stronę siedzieliśmy 13 godzin na lotnisku, bo lotnisko docelowe ze względu na pogodę było zamknięte, a później jeszcze 3 godziny na płycie lotniska. Córka była wszystkim bardzo zainteresowana, a w samolocie padła ze zmęczenia. Z powrotem już się bardzo nudziła i płakała, spacerowałam z nią po pokładzie (podczas lotu). Nikomu nie przeszkadzał jej płacz. Właściwie nie jest on aż tak słyszalny... Wszystko da się przeżyć. To były irlandzkie linie lotnicze, córce nie przysługiwało oddzielne miejsce, ale samolot nie był pełny więc dostała fotel. Brałam termos z wodą, co prawda nie wolno, ale na odprawie kazali mi się napić i mogłam wnieść. W sumie to tyle...
     

Poleć forum