MieMie, grunt to się zdyscyplinować 

Ja powiedziałam rano położnej, że rodzę do południa, a jak nie, to wychodzę
Ona na to: "Aha, jasne... Pierwsze dziecko? Do jutra tu posiedzisz".
I co? Godzina 11.55, a ja siadam na fotel z 10 cm rozwarcia i silnymi skurczami partymi
25 minut później było już po wszystkim 
I co? Godzina 11.55, a ja siadam na fotel z 10 cm rozwarcia i silnymi skurczami partymi
Pocieszający przykład, już teraz muszę pracować nad właściwym nastawieniem. Czy do tego jest potrzebna szkoła rodzenia? Ostatnio zaczęłam się zastanawiać nad jej sensem... Czy warto, czy nie warto... oto jest pytanie.