reklama

Problemy z jedzeniem u dziecka

Temat na forum 'Roczniaki i dwulatki' rozpoczęty przez evelinka2012, 7 Grudzień 2012.

  1. evelinka2012

    evelinka2012 Początkująca w BB

    Witam
    piszę gdyż mam problem z jedzeniem u dziecka które w styczniu skończy 3 latka. córka mając 5 miesięcy odstawiła butelkę i zaczęła jeść łyżeczką, później karmienie odbywało się strzykawką taką jak do lekarstw gdyż nie chciała już jeść łyżką, z czasem wszystko się jakoś unormowało zaczęła jadać nowe dania (tyle że przy każdym posiłku trzeba było albo ją zabawiać, albo oglądała bajki) żeby móc cokolowiek zjeść. W późniejszym czasie zaczęła jeść parówkę, jajko, kanapkę z szynką (może zjadła ją 2-3razy później już nie chciała), jadła dżem, zupy: rosół z makaronem, pomidorową,barszcz, żur, ogórkową,warzywną, naleśniki, ziemniaki z kotletem, mięso z sosem, sznycle, frytki, owoce, serki, jogurty,drożdżówki, różne ciasta, z czasem zaprzestawała jeść wyżej wymienionych produktów nie wiem dlaczego, w jeden dzień jadła a w drugi już nie chciała i do tej pory nie weźmie tego do buzi. Z tych posiłków co wypisałam zjada teraz 1/3. tak naprawdę to nie ma co jej dawać już do jedzenia. A najgorsze jest to że nic nowego nie weźmie do buzi. Problemem również jest to że każdy posiłek to jest "wpychanie w nią" każdego kęsa, sama za żadne skarby nie siądzie przy stole żeby zjeść tylko trzeba ją czymś zabawiać albo ogląda bajki i nie świadomie otwiera w buzię a ją karmię. Najgorsze jest to że zamiast wszystko od razu połykać ona każda łyżkę każdy kęs przetrzymuje w buzi bardzo długo, każdy posiłek trwa masę czasu, śniadanie ponad godzinę żeby cokolwiek zjeść bo nawet w tym czasie nie zje całej parówki, jeśli chodzi o sznycle, frytki drożdżówka to ponad 2 godz jedzenia a i tak wszystko nie zostaje zjedzone. pozostałe posiłki tak samo. czy ktoś ma podobny problem z dzieckiem, co mam robić żeby cokolwiek się u nas zmieniło......?
     
  2. natis

    natis Fanka BB :)

    Cześć :)

    Zainteresował mnie temat i przeczytałam. Powiem Ci, że przeżyłam to samo, może nawet nieco bardziej było dramatycznie, bo moja córka do 6 roku życia jadła wyłącznie:

    - śniadanie i kolacje:
    * płatki czekoladowe z mlekiem - wyłącznie Nestle
    * kakao
    * od czasu do czasu - 2 małe paróweczki
    * serki Danio - wyłącznie waniliowe i wyłącznie danio. Innego smaku czy producenta nie tknęła.

    - obiad
    * rosół z jednym rodzajem makaronu
    * frytki z solą.

    Nie jadła nic więcej. Żadnych owoców, warzyw, mięsa, ryb, pieczywa. Kompletnie nic. Do tego każda próba wmuszenia w nią czegokolwiek kończyła się wymiotami, płaczem i histerią.
    Nie było szansy, żeby cokolwiek nowego wzięła do ust poza ww. listą. Miałam nadzieję, że w przedszkolu się zmieni - okazało się jednak, że w przedszkolu też nie wzięła do ust niczego. Co najdziwniejsze zawsze miała rewelacyjne wyniki, wręcz książkowe.

    Byłam z nią u psychologa (stwierdziła, że to ja mam problem, bo dziecko nie ma niedowagi), naczytałam się literatury. Stosowałam różne sposoby:
    - robiłyśmy razem zakupy - miała wszystko swoje (swój koszyczek, wózeczek), pakowała rzeczy do wózka, płaciła w kasie, w domu wypakowywałyśy zakupy, wspólnie gotowałyśmy. No i po takim super dniu i wspólnym gotowaniu nakładamy na talerze (wymyślałam jakieś misie, malowałam po tych talerzach, jedzenie układałam dla niej) a ona "ale to dla Was mamusiu, ty wiesz, że ja tego nie bede jeść". I tak za każdym razem.

    Potem była już moja frustracja. Krzyki, kary - też na nic - tylko mała zaczęła się mnie bać.

    Głodzenie też nic nie pomagało. Ona się cieszyła, że jeść nie musi, a ja się stresowałam i doły łapałam. Wytrzymywała cały dzień bez jedzenia i dalej nie chciała jeść, a ja pękałam i dawałam to co chciała.

    Gdy miała 6lat to pojechaliśmy do sanatorium. Tam trafiliśmy na super lekarkę. Patrzyła na mnie jak na nienormalną, której dziecko nic nie je. Ale po pierwszym dniu już wiedziała, że to mega uparciuch i nie będzie łatwo.
    W każdym razie ustaliła ze mną, że prócz posiłków tam oferowanych nie mogę jej niczym dokarmiać (z jej dotychczasowego jadłospisu). Wszystko co Natusia do tej pory jadła uznała za niezdrowe (racja) i od początku uczyła ją jeść.
    Tłumaczyła jej, że jedzonko daje siłę i zdrowie, jak nie będzie jadła to będzie ciągle chorowała, pójdzie do szpitala, będzie słaba itd.
    Natce jednym uchem wchodziło, a drugim wychodziło.
    Dostosowałam się pod okien lekarki do tego przykazu i moje dziecko przez 5 DNI było bez jedzenia. Piła tylko herbatę z cukrem. To był taki uparciuch. Po tych 5 dniach moje dziecko zwykle ADHD ledwo umiało biegać, męczyła się spacerkiem. Sama widziała, że coś się działo złego.
    Na stołówce nadal niczego nie tknęła. Przyszła lekarka z kroplówką, zaprowadziła ją do pokoju, pokazała łóżko, jakąś aparaturę i powiedziała, że ma dla niej obiadek do żyłki, bo jeśli nie umie jeść ustami to musi przez igłę, bo inaczej mocno zachoruje i może być za późno.
    Pierwszy raz widziałam tak wystraszone moje dziecko, wręcz trzęsące się z przerażenia. Nie było łatwo, ale wytrzymałam.
    Wróciliśmy na stołówkę i zaczęła się 'nauka' jedzenia. Początkowo każdy posiłek trwał po 2-3 godziny. Polegał na zjedzeniu przez małą kilku kęsów z płaczem i łzami w oczach, ale wiedziała już czym grozi niejedzenie i bardziej się bała niejeść niż jeść.

    Wróciliśmy do domu, zawzięłam się i dalej nie popuszczałam. Pierwsze miesiące obiady trwały po 3-4 godziny. Cierpliwie siedziałam i pilnowałam.

    Teraz Natalka ma 8lat i je już bardzo dużo. Praktycznie wszystkie zupy, a przemycam w nich wszystko. Mięso je (najbardziej lubi kotlety - zjada w 3 minuty; inne nadal potrafi męczyć i przeżuwać po 2 godziny, ale nie odpuszczam jej), ryby, warzywa gotowane, kasze, ryż.
    Nadal ciężko z owocami, bo tylko jabłka i winogrona zje, ale to dla mnie i tak bardzo dużo.

    Rozumiem Cię bardzo dobrze i współczuję.
    Mam nadzieję, że nasz historia troszkę Cię 'podbudowała', że inni mają podobne problemy.
    Mogłabym tak pisać i pisać o tym, ale i tak już zaszalałam.
    Gdybyś miała jakieś pytania to proszę pisz.

    Pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości i cierpliwości.
    Myślę, że dziecko musi troszkę 'dorosnąć', żeby zrozumieć na swój sposób istotę problemu.
    Ja zawsze byłam przeciwnikiem straszenia dziecka czymś, ale jak widać tylko to w naszym przypadku poskutkowało. A jedzenie to niestety istotny element naszego zdrowia.
     
  3. reklama
  4. Beata2710

    Beata2710 emerytka

    ewelinka2012 nie stresuj się moje 3letnie dziecko tez mało je- ma bardzo ubogi jadłospis. Obiad czasami przypomina śniadanie, ale na sile i tak nie wmusze jedzenia.
     

Poleć forum